Opowieść o ludzkim robocie - recenzja pierwszego tomu mangi "Pluto"

Autor: Tomasz Nowak
24 stycznia 2013

Świat przyszłości, w którym roboty żyją i cieszą się życiem na równi z ludźmi. Jednak podobnie, jak ich twórcy podlegają one słabościom - dobrym i złym. I to czyni je jeszcze bardziej ludzkimi. Pomimo wielu rozmaitych wątków - kryminalnych, sensacyjnych, społecznych, główne pytanie tego komiksu brzmi: na ile ludzki może być robot? Niby oklepane, ale potraktowane twórczo.

Ktoś zamordował robota. Zamordował, bo w społeczeństwie przyszłości roboty traktuje się jak ludzi. Mont Blanc pełnił rolę górskiego przewodnika, ratownika, wojennego mediatora i wiele, wiele innych, które zyskały mu sympatię i podziw na całym świecie. A jednak ktoś go zniszczył. Potem ktoś morduje człowieka, lidera Ruchu na Rzecz Praw Robotów, i... następną maszynę, choć ta posiada pewne szczególne właściwości. Kto za tym stoi i jaki jest jego cel? Sprawą zajmuje się policja międzynarodowa Europol. Prowadzi ją Gesicht, policjant, także wyjątkowy.

Seria Pluto wyrasta z tradycyjnego, klasycznego już dzieła Osamu Tezuki Atom Żelaznoręki. Jednak Naoki Urasawa pomimo hołdu mistrzowi (nazwisko Osamu Tezuki na okładce) stworzył historię znacząco różniącą się od tamtej. Jego komiks ma w sobie znacznie mniej z bajki, a bliżej mu raczej do Łowcy androidów. Bo choć roboty osiągnęły to o co walczyły - stały się bardziej jak ludzie, - to czy oznacza to, że stały się lepsze? A może wręcz przeciwnie? Pełno tu pogmatwanych wątków i pytań, na które nie sposób udzielić łatwej odpowiedzi. Zaczyna się obiecująco.

Dzięki znakomitej, realistycznej kresce, którą stosuje Urasawa i jego współpracownicy (widać wyraźnie różne kreski) rewelacyjne odmalowuje coś, co przecież istnieć nie może! - uczucia robotów... I to niezależnie czy są one supernowoczesnymi modelami o ludzkich rysach, czy ich oblicza stanowią tylko "staromodne kule" z kamerami i wokoderem. Choć darzy cyborgi wyraźną sympatią nie forsuje jednak z góry jakichś poglądów na ich temat. Wystawia na próbę człowieczeństwo, jego głębię i istotę, ale czy opowie się po którejś ze stron przyjdzie przekonać się być może w kolejnych tomach.

W Pluto podobnie jak u Dicka, maszyny mają tu swoje ograniczenia. Zaawansowany soft a.i. daje im emocje i uczucia, które rozwijają, ale w sposób inny niż człowiek. Maszyny podlegają oczywiście fundamentalnym prawom robotyki, lecz... skoro kiedyś już zdarzył się wyjątek, to czy i tym razem nie mamy z nim do czynienia? Następne pytania mnożą się lawinowo i co więcej, zdaje się, że niosą w sobie treść znacznie głębszą. Fantastyczny sztafaż znów, jak to często bywa u japońskich twórców, skrywa stare demony - demony wojny, zagłady, zaburzonej tożsamości.

Na odpowiedzi przyjdzie poczekać. Aby do nich dotrzeć trzeba przebrnąć przez osiem tomów, które liczy seria. Jeśli jednak kolejne są równie intrygujące, to będzie czysta przyjemność. A pewnie będzie, bo nie przypadkiem, gdzie tylko się ukaże, Pluto zgarnia cała masę zasłużonych nagród.

Pluto - 1

Scenariusz: Osamu Tezuka, Naoki Urasawa
Rysunek: Naoki Urasawa
Wydawnictwo: Hanami
Rok wydania polskiego: 3/2011
Liczba stron: 204
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60740-60-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,40 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus