Drugie dno - recenzja drugiego tomu mangi "Pluto"

Autor: Tomasz Nowak
19 lutego 2013

Inspektor Gesicht spotyka Atoma... Tak kończy się cześć pierwsza zbiorczego wydania serii Pluto, która rozwija poboczne wątki i losy postaci z klasycznej serii Astroboy. I czyni to w sposób nader ciekawy. Ot, naprawdę coś dla wielbicieli Blade Runnera...

Samo spotkanie w Tokio, jak i kolejne morderstwo dokonane przez nieznanego sprawcę, zdają się wskazywać, iż teraz Atom weźmie sprawy w swoje ręce... Ale nie, sprawa potoczy się odtąd jeszcze bardziej wielotorowo. A nadto, cofając się nieco wstecz dowiemy się jak właściwie wybuchł i zakończył słynny 39. incydent środkowo-azjatycki. To z nim bowiem związane są immanentnie główne postaci Pluto.

Następstwa tego konfliktu, wybór nowego prezydenta i będące jego tłem manipulacje są wprost kluczem do rozwiązania zagadki tajemniczych morderstw dotykających aktywistów walczących o prawa robotów, ale i samych maszyn. Są także bezpośrednim szyderstwem z metod i skutków szerzenia siłą demokracji - "szczęścia narodów".

W tej części giną kolejne ofiary, co wreszcie uświadamia policji, kto jest właściwie celem nieznanego sprawcy. To kolejny argument na to, aby najpotężniejsze roboty na świecie połączyły swe siły, a nawet do wyjścia poza ustalone normy, np. wejścia w spaczony świat Brau 1589. On tym, co uczynił, przekroczył wszelkie dotychczasowe prawa i tabu. A co najdziwniejsze, według wszelkich badań, jego sztuczna inteligencja funkcjonuje nadal w pełni prawidłowo, wręcz doskonale...

Urasawa nadal intryguje. Podsuwa strzępki odpowiedzi, drogowskazy, ale zważywszy na dotychczasowy niejednoznaczny kierunek rozwoju wypadków, trudno przewidzieć czy to prawdziwe, czy mylne tropy. Wszak nawet Gesicht, zdałoby się robot idealny, przypadkiem odkrywa lukę, a właściwie pewną niezgodność, rodzącą podejrzenia, iż ktoś manipulował przy jego pamięci. Ich zasadność, miast im przeczyć, zdają się potwierdzać nieco nachalne "dowody".

Nadto, w sposób świadomy utylizuje kolejne stereotypy, ikony, fakty. Nie sposób wszak nie dostrzec w wizytach Gesichta u Brau 1589 podobieństw do fascynacji detektywów seryjnymi mordercami, z których rad korzystają. Także sam konflikt, szczególnie jego powody przywodzą nieuchronnie na myśl wybuch wojny w Iraku. Notabene konflikt ów rozgrywa się w tym samym regionie świata.

Kolejną zaletą Pluto jest umiar graficzny. Walki, pomimo epickiego charakteru, ukazane zostały bardzo oszczędnie. Dużo większą rolę gra natomiast psychologia. Urasawa stawia następne pytania o esencje człowieczeństwa, o jego ducha i sens. I o dziwo, choć zdają się na pozór banalne, wcale nie łatwo na nie odpowiedzieć.

Dynamiczna kompozycja plansz i kadrów, sceny kameralne intymne, poprzedzielane w sposób niewymuszony futurystycznymi panoramami wielkich miast - to wszystko daje pełne poczucie świata przyszłości. Sporo tu kadrów bez słów, ale jakże wymownych. I to także przywodzi na myśl skojarzenia z kinowym obrazem Ridleya Scotta.

Tomik dopełnia dwustronicowy tekst autorstwa Macoto Tezki, syna Osamu, poświęcony wątpliwościom, jakich doświadczył, kiedy Urasawa zwrócił się do niego z prośbą o zgodę na wykorzystanie prac ojca przy serii Pluto. Pisze także o tym, jak on sam miał wpływ na jej powstawanie.

Po lekturze tomu drugiego dalej nie wiemy, kto stoi za serią napaści i morderstw? Jaki ma cel? Choć wiemy już, kto stoi na przeszkodzie jego realizacji. Jasne więc, iż ów wciąż nieznany ktoś nie zawaha się przeszkód tych usunąć.

Pluto - 2

Scenariusz: Osamu Tezuka, Naoki Urasawa
Rysunek: Naoki Urasawa
Wydawnictwo: Hanami
Rok wydania polskiego: 5/2011
Liczba stron: 212
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60740-61-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,40 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus