Wojna i ja - recenzja komiksu "Pozdrowienia z Serbii"

Autor: Tomasz Nowak
13 grudnia 2012

Komiks reportażowy. Taką „łatkę” przypięto generalnie produkcjom, których tematem jest rzeczywistość – czy to współczesna, czy historyczna. A jednak osobista refleksja, zapis przeżyć i odczuć, jaką proponuje Aleksandar Zograf, wymyka się temu jednoznacznemu ujęciu. Ten swoisty autoanalityczny pamiętnik, zapis swoich czasów nie jest nawet do końca komiksem sensu stricte...

Zograf rozpoczyna swe zapiski w kwietniu 1999 roku i relacjonuje swe życie oraz wydarzenia w Serbii do ataku na WTC w roku 2001. W tym okresie szkicuje obraz codzienności, wojny, problemów zwykłego ludzkiego istnienia, z jakimi się styka. Zarysowany przez niego obraz wyraźnie odbiega od tego, jaki przed oczyma naszej wyobraźni roztacza hasło „wojna”. Tutaj toczy się ona jakby „obok” – w pewnym oddaleniu, na ekranie telewizorów. Ale jednak pozostaje w ścisłym związku z otaczającą rzeczywistością. Skutki tego odczuwalne są nader dotkliwie, ot, chociażby przez nałożone sankcje czy NATOwskie bombardowania. Jednocześnie autor może wsiąść w samolot i polecieć do Francji czy USA...

To wzajemne przeplatanie się spraw zwykłych i wyjątkowych, prywatnych i o zasięgu wręcz globalnym tworzy dziwny dysonans. Uświadamia jak bardzo schematyczne myślenie oddala nas od realizmu sytuacji. Jak sama sytuacja współczesnej wojny różni się od tej nam najbliższej – sprzed ponad połowy wieku. A my po prostu tych zmian nie rozumiemy. To wniosek nader niepokojący.

Bardzo osobista perspektywa, jak i przyjęta forma graficzna umożliwiają autorowi ukazanie przeżyć zdarzeń, sytuacji, które trudno byłoby ująć w gołe słowa czy obrazy. Momentami jest to wiec komiks surrealistyczny, podobnie jak surrealistycznym przeżyciem jest sama wojna, dziwna bezpodstawna nienawiść między „takimi samymi ludźmi”. Zograf też się jej nadziwić nie może. A przy tym stara się żyć normalnie, na tyle, na ile to możliwe.

O ile sytuacja polityczno-społeczna na Bałkanach znana jest dość szeroko z mediów czy późniejszych relacji wizytujących je reporterów, o tyle rzadko mamy do czynienia z głosem bezpośrednio „z tamtej strony”. A jest to tak naprawdę głos kluczowy – zwykłego człowieka, który zmuszony do egzystencji w świecie absurdów nie poczuwa się być dość silnym by z nimi walczyć, ale także się nań nie godzi. Ot, głos normalnego człowieka, którego w medialnym zgiełku, doraźnym politycznym jazgocie trudno usłyszeć.

Głos Zografa na szczęście usłyszano. Jego komiks ukazał się najpierw (za sprawą Roberta Crumba) w USA, a potem w innych krajach Europy. Obecnie tłumaczony na blisko dziesięć języków stał się nie tylko ważnym dziełem komiksowym, ale także dokumentem swoich czasów. Podobną zresztą rolę pełnią inne jego komiksy. Dlatego trzeba docenić, iż polskie wydanie, podzielone na dwie części, oprócz samych ”Pozdrowień…” zbiera także kilka jego innych wspomnieniowych produkcji, jak chociażby sporo wcześniejsze „Życie Pod sankcjami”. Tworzy w ten sposób intrygujący, kompleksowy zbiór.

Zapiski autora to w zasadzie ciąg wspomnień zobrazowanych, niekiedy komentowanych ilustracjami. One same zaś, niezwiązane tekstem, najczęściej nie tworzą jednej fabularnej opowieści. Czy zatem nadal można mówić tu o komiksie? To jednak kwestia wyłącznie formalna, natomiast z samej edycji „Pozdrowień z Serbii” płynie również wniosek zupełnie inny, dużo ważniejszy.

Dobrze jest o wojnie mówić w sposób dosłowny. Inaczej nie sposób czasem uświadomić sobie ogromu zła i cierpienia, jakie ona niesie. To oczywiste. Niekiedy jednak trudno nie odwołać się alegorii. Zograf udowadnia, że o wojnie można mówić równie skutecznie z obu punktów widzenia – zobrazowanych symbolicznie odczuć, okrytych płaszczem paraleli przeżyć czy dosłownych w formie graficznej przekazów reporterskich. Nawet te fragmenty, które noszą u niego znamiona hiperboli ze względu na tę różnorodność i osobisty charakter dziennika, brzmią/wyglądają niesłychanie wiarygodnie.

W obliczu takich publikacji – łączących skutecznie realizm i „abstrakcję” – spór o „słuszną” formę komiksu historycznego staje się całkowicie jałowy i bezzasadny. Pozostaje tylko cieszyć się bogactwem, z którego czerpać może coraz więcej czytelników; czerpać przesłanie istotne, takie jak wspomnienia z Serbii, z miejsc i czasów, które nam, choć także Słowianom, jakże trudno ogarnąć.

Pozdrowienia z Serbii - Dziennik komiksowy z czasów konfliktu w Serbii

Scenariusz: Aleksandar Zograf
Rysunek: Aleksandar Zograf
Liternictwo: Bartosz Żołyński
Okładka: Aleksandar Zograf
Tłumaczenie: Monika Świerkosz
Wydawnictwo: Centrala
Rok wydania polskiego: 6/2011
Liczba stron: 184
Format: 170x230 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
ISBN-13: 9788393207220
Wydanie: I
Cena z okładki: 42 zł



blog comments powered by Disqus