Recenzja komiksu "Przygody Nikogo - Nobody's adventures"

Autor: Michał Misztal
23 września 2013

Z Przygodami Nikogo mam trochę tak, jak z Bi Bułką Otoczaka – najchętniej w ogóle nie wypowiadałbym się o tym komiksie, albo może inaczej: słysząc, że jest genialny, w milczeniu kiwałbym głową, z kolei gdyby ktoś nazywał wydanie go marnowaniem papieru, znowu stałbym bez słowa i wcale nie zaprzeczał. Biorąc go do recenzji czułem, że dostaję w swoje ręce coś, co parzy i czego należy jak najszybciej się pozbyć, przede wszystkim ze strachu. Miałem wrażenie, że ludzie widzący mnie przechodzącego z Przygodami Nikogo patrzą na mnie ze współczuciem. A najzabawniejsza recenzja, jaką słyszałem o dziele Mikołaja Tkacza to wypowiedziane z uśmiechem (bynajmniej nie pogardliwym) zdanie: "Czy ten gość chciał strollować całe komiksowo, czy co?". Nawiązując do mojej opinii o komiksie wspomnianego już Rafała Tomczaka, historia zdaje się powtarzać: czytelnik może zrobić z siebie ignoranta, gdy stwierdzi, że to jedynie prowokacja, jeśli twórca tak naprawdę postawił poprzeczkę znacznie wyżej zdolności pojmowania przeciętnego zjadacza chleba, jednak może też wyjść na ignoranta stwierdzając, że jest w tym ukryte COŚ, jakiś głębszy sens, podczas gdy autor jedynie wyśmiewa odbiorców szukających za wszelką cenę prawd objawionych w zwykłym żarcie. A najgorsze, że brakuje mi pewności siebie pozwalającej na zdecydowane opowiedzenie się po którejkolwiek ze stron.

Sytuacja wygląda podobnie z Dantianem Piotra Szreniawskiego, liczącej sobie 450 stron opowieści o kropce, w każdym kadrze umieszczonej gdzie indziej. I tyle. W kadrach nie ma niczego poza zmieniającą swoje położenie kropką. Oto kilka znalezionych w Internecie opinii o tym komiksie: "Wciągająca lektura...", "Trochę się pogubiłem oglądając komiks... Strony nieponumerowane i to pewnie jest główną przyczyną... Ale nie powiem: autor napracował się...", "Mnie się najbardziej podoba strona 333. Jest inna niż wszystkie" i "Nie wiem czy zauważyliście, ale w 3 miejscach ukryty jest przekaz podprogowy...". Z drugiej strony, nie brakowało też głosów chwalących nowatorskie podejście Pszrena do komiksu. A ja znowu zazdroszczę wszystkim, którzy wyrażając opinie o tego typu wydawnictwach nie mają najmniejszych wątpliwości, że ich zdanie jest słuszne. A jeśli Przygody Nikogo nawiązują do jakiegoś wiersza, o którym nie mam pojęcia, choć powinienem? A jeśli należy recenzować je w odniesieniu do, na przykład, słynnych filozoficznych traktatów? Co, jeśli faktycznie mają głębokie przesłanie i trzeba być półgłówkiem, żeby go nie dostrzec?

Posłuchajcie: Mikołaj Tkacz narysował komiks, w którym czytelnik ma okazję zwiedzać kolejne pomieszczenia. W środku znajdują się jedynie rysunki nieokreślonych wnętrz: ściany, podłogi, sufity oraz przejścia. Tytułowego bohatera nie ma. Jakkolwiek to brzmi, nie ma tu Nikogo. Na tych czterdziestu kilku stronach można pokontemplować pokoje. Osobiście nie uciekam się do szukania tutaj metafor ani ukrytych przesłań, traktuję całość (zarówno sam komiks, jak i sposób jego wydania: duży format i twardą oprawę) jako sympatyczny, nienachalny żart. Właśnie tym są dla mnie Przygody Nikogo. Tak samo, jak dostrzegałem zapowiadany na okładce subtelny humor w historii Opowieść o tym jak księżniczka witemberska bez posagu została Matką Carów Rosji, czyli historia przemiany Zofii Augusty w Marię Fiodorownę, widzianą oczami obecnych dzierżycieli domu jej urodzenia, Pałacu Pod Globusem w Szczecinie, dostrzegam go i tutaj. Słusznie czy nie, to już inna sprawa. Nie chciałbym, żeby tego rodzaju pomysły stały się czymś bardziej powszechnym, jednak potrafię zaakceptować je w niewielkiej ilości. Jednocześnie jestem trochę zły na Mikołaja Tkacza, że postawieniem kilku krasek na każdej ze stron zmusza biednych recenzentów do długiego zastanawiania się nad tym, co napiszą, w dodatku zastanawiania się pełnego stresu i niepokoju, czy recenzent nie zostanie pośmiewiskiem. Dlaczego klasyczne, fabularne komiksy, pomimo dużo większej złożoności bardzo rzadko skłaniają do tego typu rozwagi?

Dla jednych Przygody Nikogo będą kiczem i kpiną z czytelnika, dla innych pełnoprawną opowieścią z przesłaniem, dla innych dobrym żartem. Jestem w tej trzeciej grupie. A wracając do zacytowanej wcześniej opinii mojego znajomego i do zmuszania mnie, żebym głęboko rozważył treść niniejszej recenzji: wychodzi na to, że strollowałeś mnie, Tkaczu, ale jakoś nie potrafię być o to zły. Przyjmuję ten fakt z uśmiechem, bynajmniej nie pogardliwym.

Przygody Nikogo - Nobody's adventures

Scenariusz: Mikołaj "Tkachoz" Tkacz
Rysunek: Mikołaj "Tkachoz" Tkacz
Wydawnictwo: Centrala
Rok wydania polskiego: 4/2013
Liczba stron: 44
Oprawa: twarda, płócienna
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-63892-08-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus