Recenzja komiksu "Ranma 1/2" #28

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
13 września 2012

To tytuł-legenda w polskim światku mangowym. Wielu starszych fanów pamięta procesje z czystymi płytami CD do szczęśliwych, aczkolwiek nielicznych posiadaczy nagrywarek i internetu/znajomych zza granicy, aby zdobyć kolejne odcinki Ranmy w rozdzielczości, która dzisiaj przyprawia o odruch wymiotny. Przygody pechowego bohatera, który przez swojego gapowatego ojca został dotknięty zabawną – dla nas – klątwą, mają wielu fanów i bawią niezmiennie mimo dość już słusznego wieku serii. Nic więc dziwnego, że Egmont z powodzeniem wydawał kolejne tomy tego uroczego tasiemca.

W tym tomiku Rumiko Takahashi serwuje nam komedię pomyłek z matką Ranmy w roli głównej. Nasz bohater, wstydząc się swojej klątwy, pokazuje się jej jako dziewczyna. Mimo to jego rodzicielka nadal z utęsknieniem chce spotkać swego syna – prawdziwego mężczyznę. Ranma musi stanąć przed nie lada wyzwaniem, gdy na horyzoncie pojawia się... podszywający się pod niego chłopak.

Kolejny tomik przeczytać można szybko, za szybko wręcz, pozostając z refleksją: co dalej? To chyba największa wada Ranmy ½. Polscy czytelnicy zapewne nie mogą się już doczekać końca historii pechowego "przymusowego transseksualisty", jego ojca i upartej ukochanej – w Japonii w końcu seria ukazywała się 9 lat... A do ostatniego, 38. tomiku, na naszym rynku też jeszcze daleko.

Nie zmienia to jednak faktu, że nie bez powodu pani Rumiko Takahashi jest tak popularna. Jej tasiemcowate serie są skrojone naprawdę dobrze, nie ma w nich drażniących dłużyzn, a naciski fabularne rozkładane są na wszystkie postaci po równo. Stąd też wielu wiernych fanów, od lat gromadzących i "Ranmę” i "Inuyashę” na półkach. Ta urocza, lekka historia, wyraźnie komediowa, to idealny sposób ucieczki od rzeczywistości, popołudniowej rozrywki w letnie dni. Jednocześnie seria jest najlepszym przykładem, że dobre komiksy, bez względu na sposób rysunku, nie starzeją się nigdy. Kreska, jak można się spodziewać po niemal 30-to letnim tytule, na pierwszy rzut oka zdaje się być dość archaiczna. Wielu młodym czytelników może się zrazić – ale tyko w pierwszym momencie. Nowsze serie nie mają w sobie tyle ciepła i sympatycznego humoru, zahaczającego czasem o slapstick.

Pozostaje nam jedynie cierpliwie zbierać kolejne tomy, jesteśmy już w końcu blisko zamknięcia historii Ranmy 1/2 – a tego zapewne wielu z czytelników jest niezmiernie ciekawych.

Ranma 1/2 - 28

Scenariusz: Rumiko Takahashi
Rysunek: Rumiko Takahashi
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 6/2010
Liczba stron: 176
Format: 115x180 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323736622
Wydanie: I
Cena z okładki: 17 zł



blog comments powered by Disqus