Jak zmarnować potencjał - recenzja komiksu "Rising Stars"

Autor: Kormak
30 września 2006

Pewnego dnia nad amerykańskim sennym miasteczkiem Pedersen rozbłyska tajemnicze światło. W rezultacie tego wydarzenia 113 dzieci poczętych w tej chwili obdarzonych zostało niezwykłymi zdolnościami. Część z nich została bohaterami, niektórzy wybrali drogę przestępstwa, inni zamiast sławy wybrali spokojne życie. Pewnego dnia wszyscy będą musieli wspólnie stawić czoła zagrożeniu: ktoś ich zabija, jednego po drugim. Ktoś, kto bardzo dobrze ich zna...

Wielu krytyków i fanów porównuje Rising Stars do Strażników Alana Moore’a. Faktycznie, podobieństwa są duże, momentami nawet jest to trochę denerwujące, ale Joe Michael Straczynski zdołał w swoim dziele upchać na tyle własnych, oryginalnych pomysłów, że o plagiacie mowy być nie może. Bardzo interesująco przedstawione zostały rozterki przeróżnych bohaterów, zmagających się ze swoimi niecodziennymi zdolnościami, które wbrew pozorom nie zawsze przynoszą pożytek. Te nieprzeciętnie utalentowane dzieciaki, tytułowe wschodzące gwiazdy, bardzo różnie poradziły sobie z darem od losu. Czy można było przypuszczać, że np. niezniszczalnemu człowiekowi jego moc zrujnuje życie, a najpiękniejsza kobieta świata będzie głęboko nieszczęśliwa? Autor Rising Stars w niecodzienny sposób podszedł do mocy superbohaterów i pokazał je od tej strony, która dotychczas była przez innych twórców jakby zaniedbana lub zlekceważona.

Może przesadą jest mówienie, że komiks Rising Stars na nowo zdefiniował podejście do kreowania historii o superbohaterach, ale rzeczywiście Straczynskiemu udało się to samo, co z jego serialem Babylon 5. Zabrał się za wydawało się wyeksploatowany do cna pomysł (w pierwszym przypadku kosmiczna saga, w drugim przygody zamaskowanych superbohaterów w trykotach) i pchnął w trochę innym kierunku. Dość powiedzieć, że nad jego talentem do snucia interesujących historii rozpływa się w zachwytach sam Neil Gaiman. Interesujące są historie z dzieciństwa kolejnych postaci, ich połaczone losy, bolesne wchodzenie w dorosłość, emocjonalny bagaż i sposoby, w jaki radzą sobie one ze swoją odmiennością. To jednak motyw zdrady i konfrontacji dawnych przyjaciół jak zwykle jest najciekawszy, a w Rising Stars doszedł jeszcze podział na herosów oficjalnie usankcjonowanych przez rząd i tych wyjętych spod prawa. Pomysł ten wykorzystywany jest obecnie także w wielkiej sadze o superbohaterach z uniwersum Marvela pt. Civil War, ale tam jeszcze silniej zaznaczono wątek polityczny. Widać więc, że jak Strażnicy niewątpliwie byli inspiracją dla Rising Stars, tak teraz komiks Straczynskiego sam wpływa na kolejnych autorów.

Niestety to, co pogarsza ostateczną ocenę komiksu, to fatalne rysunki. Wydawnictwo Top Cow chyba nie zdawało sobie sprawy, jaki potencjał kryje się w historii, którą stworzył Straczynski i przydzieliło mu co najwyżej średnich wyrobników, nieudolnie kopiujących styl takich rysowników, jak Jim Lee, Mark Bagley czy Erik Larsen. Większość twarzy jest taka sama, kadrowanie mało interesujące, nie mówiąc już o fatalnej momentami znajomości anatomii. Naprawdę szkoda. Co mogłoby powstać z Rising Stars, gdyby wziął się za tą serię ktoś naprawdę utalentowany i oryginalny, np. Duncan Fegredo czy Dennis Calero? Być może nawet arcydzieło, a tak powstała tylko wybijająca się ponad przeciętność historia z kiepskimi rysunkami.




Rising Stars - Wydanie kolekcjonerskie

Scenariusz: Joe Michael Straczynski
Rysunek: Keu Cha
Kolor: Liquid!
Tusz: Jason Gorder
Tłumaczenie: Orkanaugorze
Wydawnictwo: Mandragora
Rok wydania polskiego: 10/2006
Wydawca oryginalny: Top Cow Comics
Rok wydania oryginału: 1999
Liczba stron: 192
Format: B5
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-60352-45-3
Cena z okładki: 49,90 zł


blog comments powered by Disqus