Komiks dla dzieci z "Fargo" w tle – recenzja albumu "Saga o Atlasie i Axisie. Tom 1"

Autor: Maciej Jasiński
Korekta: Jerzy Łanuszewski
6 maja 2015

Sagę o Atlasie i Axisie znałem do tej pory jedynie z darmowego fragmentu, który rozdawano w 2014 roku w trakcie Komiksowej Warszawy. Ten mini-album bardzo mi się spodobał. Dwa psy: Atlas i Axis, wyglądające na rycerzy, pomagały małym misiom – zostawiły im kiełbaski i pochodnię. Wkrótce później mama-niedźwiedzica odwdzięczyła się bohaterom przewracając drzewo na chcące zaatakować ich wilki. Gdybym wtedy wiedział skąd Atlas i Axis wzięli te serdelki…

Ów darmowy fragment (konkretnie to zakończenie wydanego teraz albumu) sugerował, że mamy do czynienia z komiksem osadzonym w realiach średniowiecza, gdzie bohaterowie są zwierzętami. Uwielbiam takie klimaty i od razu skojarzył mi się z serią Hugo, którą bardzo ciepło wspominam. Jednym słowem wszystko wskazywało na to, że Saga o Atlasie i Axisie to sympatyczna bajka dla starszych przedszkolaków. Dzieci w tym wieku uwielbiają rycerzy i walkę na miecze.

Początek albumu zdawał się w pełni potwierdzać moje przypuszczenia. Co prawda scena z sępami jedzącymi trupy wydała mi się nieco zbyt dosłowna, ale mieściła się jeszcze w konwencji, podobnie jak napad wojowników z północy i splądrowanie przez nich nadmorskiej wioski.

Stało się to pod nieobecność Atlasa i Axisa. Gdy wracają do osady, orientują się, że bliskie im osoby porwano. Zaczyna się wtedy klasyczny pościg pełen niebezpieczeństw oraz przygód. Akcja biegnie niezbyt pośpiesznie, przyjaciele na jakiś czas się rozdzielają, by znów się odnaleźć i razem wyruszyć łodzią na północ aby odzyskać bliskich.

Sposób prowadzenia tej historii jest typowy dla komiksów dla dzieci. Wszystko jasne i czytelne, przewidywalny ciąg zdarzeń… Jednak w pokrytym śniegiem kraju na północy nie ma spodziewanego happy endu. Jest za to rzeź. Prawdziwa rzeź, taka w której trup ściele się gęsto. A potem zaczyna się scena jak z Fargo. Dosłownie. Na czerwonym od krwi śniegu Atlas mieli maszynką zabitych wrogów i przerabia na kiełbasy, a Axis w tym czasie gotuje coś w garnku (wytapia psi smalec?). Obaj się uśmiechają od ucha do ucha, a Axis kwituje to hasłem "Dobry pomysł, narobimy kiełbas na całą drogę".

Z miejsca przez zupełnie niepotrzebną i nie pasującą do całej opowieści scenę komiks z kategorii dla starszych przedszkolaków przeskoczył moim zdaniem do PEGI 12+. Pojawią się pewnie głosy – ale jak to, kreskówki są teraz przecież pełne przemocy, a dzieciaki je oglądają. Są, to fakt, ale – przynajmniej w tych, które widziałem – pewne granice nie zostały przekroczone. To tym bardziej dziwne, bo narracja – jak już wspomniałem – jest zrobiona w pełni pod małego odbiorcę. Dorosły może się nieco nudzić przewidywalnością historii.

Co zatem zrobić z komiksem? Kupić, bo warto. A później albo przeczytać wspólnie ze starszym dzieckiem i mu co nieco wytłumaczyć, albo nie dawać dziecku. Każdy zrobi jak uzna za słuszne – ale najpierw niech sam zapozna się z albumem.

Wielka szkoda, bo mógł to być naprawdę znakomity komiks przygodowy do wspólnego czytania z małymi dziećmi. Według mnie jednak autor przeszarżował i pogubił się w tym w jakiej konwencji chce zrobić tę opowieść. Na komiks dla przedszkolaków jest zbyt drastyczny, dla młodzieży i dorosłych zbyt przewidywalny. Jednak bardzo dobre ilustracje ratują w tym wypadku sytuację oraz ocenę końcową.

Ocena: 7,5/10

Saga o Atlasie i Axisie - 1

Scenariusz: Pau
Rysunek: Pau
Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 4/2015
Tytuł oryginalny: La saga d'Atlas et Axis
Wydawca oryginalny: Ankama Editions
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 80
Format: 190x270 mm
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-63963-59-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł


blog comments powered by Disqus