Między ciszą a dźwiękiem - recenzja komiksu "Sala prób"

Autor: Łukasz Wróbel
14 listopada 2008

Pochodząca z 2005 roku Sala prób nie opowiada o miejscu do grania, nie traktuje też o tworzeniu młodzieżowego zespołu, jej autor bardziej zainteresowany jest bowiem swoimi bohaterami, ich życiem, osobowością, wydobywaniem charakterologicznych i psychologicznych subtelności aniżeli samą fabułą. Dlatego też wielu osobom ten komiks nie przypadnie do gustu, choć jest to opowieść nie tylko subtelna, pełna finezji, ale i mądra w dodatku. Gipi, zdobywca nagrody za najlepszy album roku 2006 na festiwalu w Angoulême (nagrodzono jego Appunti per une Storia di Guerra), przedstawia historię czterech nastolatków, którzy otrzymują od ojca jednego z nich salę, w której będą mogli odbywać próby swojego zespołu. Prezent jest tymczasowy – chłopcy tak długo mogą z niego korzystać, jak długo niczego nie przeskrobią. Ten warunek pełni oczywiście funkcję owej przysłowiowej strzelby, która pojawia się w pierwszym akcie tylko po to, by w którymś z następnych wystrzelić. Chłopaki przepalają głowicę jednego ze wzmacniaczy, a że mają szansę zaprezentować swoją muzykę menadżerowi z dużej wytwórni płytowej, postanawiają ukraść sprzęt niezbędny do nagrania demo. W ten sposób tracą salę prób oraz ukradziony sprzęt, stając zarazem przed sprawdzianem dużo trudniejszym niż te, które znali dotychczas – próbie zostanie poddana ich przyjaźń.

Rozpisana przez autora fabuła nie służy tutaj zaledwie rejestracji kolejnych wydarzeń. To raczej wydarzenia pełnią służebną rolę w stosunku do prymarnego celu, jakim jest nakreślenie sylwetek głównych bohaterów, zarysowanie świata młodości, ukazanie nazbyt często umykającego uwadze momentu dojrzewania, wkraczania w świat dorosłych wraz z nieodłączną mu odpowiedzialnością za swoje czyny, wreszcie – naszkicowanie ulotnych i doskonale zobrazowanych relacji rodzinnych. Gipi prawdę o swych bohaterach odkrywa powoli, niespiesznie. Z rozdziału na rozdział uszczegóławia portret gitarzysty Giuliano, zakompleksionego chudzielca pochodzącego z dysfunkcjonalnej rodziny, którego ojciec bardziej dumny jest ze swojej kolekcji rasowych psów, aniżeli z własnego syna. To samo dotyczy wychowywanego przez mamę i ciotkę perkusisty Alexa, którego ojciec zdefraudował pieniądze miejscowej fabryki, po czym uciekł na Trynidad. Wokalistą zespołu jest owładnięty śmiercią i śmiertelnymi chorobami Stefano, który nie radzi sobie ze zgonem brata. Całość ekipy domyka cichy i wrażliwy basista Alberto, niepokojący się stanem zdrowia swego ojca. Autor niebanalnie portretuje swych bohaterów. Ich stosunki z bliskimi, doświadczenia wyniesione z domu, marzenia i lęki nie zostają tutaj wyrażone wprost, explicite. Świetnie rozrysowane trudne relacje ojca z dorastającym synem czy też portret wychowywanego w kulcie bohaterskiej śmierci dziadka (poległego w wojnie włosko-abisyńskiej) Alexa, którego fascynacja estetyką faszyzmu zdradza po prostu jak bardzo chłopak potrzebuje ojca, zostają doskonale wkomponowane w kadry kontrapunktowane nastrojowymi, całostronicowymi planszami. Kolejne sceny swoją treść objawiają raczej pomiędzy słowami, w układzie kadrów na planszy, ich rytmie, przeplocie. Całość dobrze współgra z dobraną przez autora estetyką – pastelowe plamy akwareli posiadają tutaj naprawdę dużą siłę wyrazu. Kolor, układ kolejnych plansz ewokują raczej pewną atmosferę, nastrojowość, aniżeli wprost ją ukazują. W tej zaś mierze Sala prób przypomina niektóre z prac Roberta Andrew Parkera. Melancholijna klimatyczność scen zderzona zostaje z niejednokrotnie ekspresjonistyczną kreską. Gwałtowny ruch postaci raz za razem kontrastuje ze spokojem barw. Gipi rozpisał swój komiks na pięć rozdziałów (pięć piosenek), każdy z nich utrzymany w nieco odmiennej tonacji emocjonalnej, każdy podsumowywany piosenką wykonywaną przez zespół. Wszystkie kolejne rozdziały, sceny i plansze służą tutaj subtelnemu wydobyciu niuansów charakterologicznych, próbie niezwykle delikatnego naszkicowania charakterów chłopców. Autor nie tylko sprawnie operuje kreską i kolorem. Większość stron w tym komiksie posiada przynajmniej jeden niemy kadr, wszystkie onomatopeje są tak porozmieszczane, by zaakcentować te kadry, w których dźwięku w ogóle nie ma. Tym, co uderza bowiem przy bardziej wnikliwej lekturze, są wzajemne relacje ciszy i dźwięku, ciszy i hałasu, ciszy i gwałtownego ruchu. To w napięciu pomiędzy spokojną narracją Giuliano i pełnymi ekspresji scenami prób zespołu Gipi pokazuje swoje mistrzostwo, w rysunkach postaci, mowie ciała, wyrazie twarzy ukazuje swój talent wnikliwego obserwatora ludzkiej psychiki. Mądry to komiks, który niczego nie uczy.

Sala prób

Scenariusz: Gipi
Rysunek: Gipi
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 3/2008
Tytuł oryginalny: Questa è la Stanza
Wydawca oryginalny: Coconino Press
Rok wydania oryginału: 2005
Liczba stron: 120
Format: B5
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60915-12-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus