Przez sny i koszmary – recenzja komiksu "Sandman. Preludia i Nokturny"

Autor: Jerzy Łanuszewski
Korekta: Oliwia Ziębińska
5 stycznia 2015

www.gildia.pl
Sandman - 1 - Preludia i nokturny (wyd. II).
Dostępność: 24h
Cena: 71,90 zł 79,99 zł
dodaj do koszyka

Mag Roderick Burgess, nazywany Władcą demonów, wykonuje rytuał, który ma przyzwać i spętać Śmierć, dając okultyście nieśmiertelność. Nie wszystko idzie po myśli czarownika – zamiast Śmierci w jego ręce wpada Sen – Morfeusz, Hypnos, Władca Śnienia, Piaskowy Dziadek, Sandman. Czarownik więzi istotę, bezskutecznie starając się wymusić na niej spełnienie jego życzeń. Po jego śmierci straż nad jeńcem obejmuje jego syn – do czasu aż istocie uda się zbiec.

Preludia i nokturny, pierwszy tom sagi o Sandmanie przedstawiają historię jego niewoli i powrotu. Morfeusz zastaje swoją domenę zrujnowaną – musi przywrócić w niej należny porządek. Zadanie rozpoczyna od odzyskania odebranych mu przez Burgessa przedmiotów: sakwy z piaskiem, hełmu i klejnotu snów. Na swojej drodze spotka Johna Constantine’a, odwiedzi Piekło i zetrze się z szaleńcem, wykorzystującym jeden z jego atrybutów do własnych, przerażających celów.

Neil Gaiman stworzył swoją opowieść, klejąc motywy znane z popkultury, mitów i historii. Przerobił je na swoją modłę, pisząc historię mroczną i okrutną. Brutalność Sandmana podkreśla fakt, że komiks osadzony jest w uniwersum DC – do kolorowego świata herosów w pelerynach autor wprowadził prawdziwą grozę – i to grozę często bardzo odstręczającą, brudną i plugawą, jednak nie mniej przez to fascynującą. To wciąż rzeczywistość pełna magii i sekretów, czekających na czytelnika za każdym rogiem.

Spora część ważniejszych bohaterów w Sandmanie została zaczerpnięta z wcześniejszych komiksów DC (często mniej znanych), lub oparta jest na postaciach historycznych – łatwo dostrzec podobieństwo Burgessa do najsłynniejeszego okultysty XX wieku: Aleistera Crowleya. Oczywiście, dużo jest też takich, które są oryginalnym tworem Gaimana. Sam tytułowy bohater od razu wywiera olbrzymie wrażenie na odbiorcy. Póki co niewiele o nim wiadomo, poza tym, że nie do końca można traktować go jak cłowieka, to w końcu personifikacja Snu, istota o celach i możliwościach daleko wykraczających poza ludzkie pojmowanie. Mimo że przez większość czasu Sandman wygląda jak wysoki got (choć jego forma zależy od obserwatora), to jednak odnosi się wrażenie, że jest kimś obcym i żadne elementy uczłowieczające nie sprawią, że przestanie jawić się jako postać na pewien sposób złowrogą.

Preludia i nokturny powstały jeszcze w czasie, kiedy Gaiman nie odgrzewał w kółko tych samych kotletów, a przeciwnie – sypał dobrymi pomysłami jak z rękawa. Kiedy zaczynał pisać sagę o władcy snów był jeszcze przed trzydziestką i miał sporo do opowiedzenia. Czytając jego komiks czuje się potrzebę przekazania historii. Początkowe części Sandmana to kawał solidnego komiksu – brytyjski autor napisał historię bogatą i ekscytującą. Stopniowo wprowadza czytelnika w swoje dziwne patchworkowe uniwersum, gdzie sny mieszają się z rzeczywistością, mnożąc strachy i fantasmagorie, ale też umiejętnie utrzymując balans między elementami przerażającymi, a groteskowymi. Album bardzo zręcznie zamyka ostatni zeszyt, w którym Sen spotyka swoją starszą siostrę – Śmierć. W przeciwieństwie do pozostałych rozdziałów, ten jest bardzo spokojny, pozwalający czytelnikowi wyciszyć się po emocjach towarzyszącym wcześniejszym zmaganiom Morfeusza.

Rysunki mogą wydawać się na pierwszy rzut oka nieco archaiczne. Mało kto w amerykańskim mainstreamie (nawet tym ambitniejszym) obecnie rysuje tak, jak Sam Kieth, Malcolm Jones III i Mike Dringenberg. Może być to pewną przeszkodą dla nowych czytelników, ale radzę dać im szansę. Pozornie niedbałe obrazy, plansze zapełnione mnóstwem przedmiotów i postaci, elementy kolażu, a także nietypowe kadrowanie sprawiają, że warstwa wizualna komiksu dobrze współgra ze scenariuszem, łączącym w sobie fragmenty snu i jawy. Gdy pierwszy raz czytałem Sandmana strasznie przeszkadzały mi kolory – krzykliwe, bijące po oczach. Teraz odbieram je inaczej – uważam, że nieźle komponowały się z resztą części składowych komiksu. W trzecim polskim wydaniu albumu Gaimana (opublikowanym pod szyldem "Kanon Komiksu") wydrukowano odświeżoną wersję plansz, gdzie barwy zmieniono na ciut bardziej stonowane. Co, na szczęście, nie przekreśliło ich panicznego efektu.

Sandman to seria popularna, doceniana i nagradzana. Przez wielu uznawany jest za jeden z komiksów, które "należy" przeczytać. Nie będę się upierał, że należy, ale uważam, że warto. Nawet jeśli niespecjalnie lubi się twórczość Gaimana.

Sandman - 1 - Preludia i nokturny (wyd. II)

Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunek: Mike Dringenberg, Malcolm Jones III, Sam Kieth
Kolor: Robbie Busch
Okładka: Dave McKean
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 11/2014
Tytuł oryginalny: Preludes And Nocturnes
Wydawca oryginalny: DC Comics (Vertigo)
Rok wydania oryginału: 1989
Liczba stron: 240
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323728078
Wydanie: II, zbiorcze
Cena z okładki: 79,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus