Opowieści z Końca Światów czyli recenzja komiksu "Sandman: Koniec światów"

Autor: Mirosław Skrzydło
12 października 2006

Co mnie najbardziej zachwyciło w serii Sandman błyskotliwego Neila Gaimana? Nie, jak spodziewaliby się moi przyjaciele, fantastyczne wątki tego cenionego na całym świecie komiksu, lecz obyczajowe fragmenty, umiejętnie wrzucane w ciąg poszczególnych historii. To właśnie one czynią Sandmana jednym z najlepszych cykli w tej krytykowanej przez wielu formie literackiej.

Gaiman jest dla mnie, skromnego pisarczyka z prowincji, tym, kim dla młodego pianisty Chopin czy dla początkującego, czarującego aktora Rudolf Valentino. Niedoścignionym wirtuozem, zręcznie posługującym się swym narzędziem - w tym przypadku słowem.

Jak podkreśla w przedmowie do Fantasy - Ilustrowany przewodnik (wyd. Arkady, Warszawa 2003) Terry Pratchett: To wyobraźnia, a nie inteligencja uczyniła nas ludźmi(...). Homo sapiens przemienił się w homo narrans - człowieka opowiadającego, pisze dalej autor popularnego Świata Dysku.

Neil Gaiman - pisarz, scenarzysta, bajarz, uznany przez Dictionary of literary biography za jednego z najwybitniejszych żyjących twórców postmodernizmu, jest właśnie wspomnianym wyżej homo narransem. Z tym że, w przeciwieństwie do innych przedstawicieli tego gatunku, potrafi on opowiadać kilka różnych historii naraz, skrupulatnie układając jedną opowieść na drugiej, niczym poszczególne piętra egipskich piramid.

Koniec Światów, już czternasty wydany w Polsce zbiór historii z Władcą Snów przemykającym między rysunkami, jest popisowym numerem tego zręcznego magika. Niczym w doskonałym Decameronie Boccaccio, chroniący się przed burzą w drewnianej karczmie przybysze snują historie, które na własnej skórze przeżyli bądź tylko je usłyszeli. Osobiście kłaniam się nisko przed Gaimanem za jego mądrą, a zarazem przejmującą wizję idealnej prezydentury młodego Preza i kuszącego go rajskiego węża, księcia owego świata - Szefa Śmieszka.

Jeśli ktoś z was myśli, że w tych niesamowitych historiach zastanie nieskazitelnych bohaterów w przyciasnych trykotach, to z góry uprzedzam, nic takiego tu nie ma. Neil Gaiman nie tworzy nowych superherosów, rozdartych między ciągłym ratowaniem świata, a własnym, prostym, ludzkim żywotem. Brytyjski scenarzysta, postępując w zgodzie z szekspirowską zasadą, doprowadza swe postacie do sytuacji kryzysowych, w których uświadamiają one sobie prawdę o sobie samych. W ten też sposób bohaterowie Sandmana stają się wyraziści, a ich osobowość zostaje nam w pełni zaprezentowana; podobnie, jak ich lęki, pragnienia i sny. Osoby te - ludzie, Bogowie, elfy, postacie historyczne i mitologiczne - posiadają prawdziwy wachlarz ludzkich cech, co czyni je o wiele bardziej ciekawymi od tych nudnych superbohaterów, przez których komiks dla większości homo sapiens stał się zwykłą, słabą pod względem stylu pisarskiego bajeczką.

Opowieści z Końca Światów zaskakują płynnością narracji, niespodziewanymi zwrotami akcji, perfekcyjnym mieszaniem fikcji z rzeczywistością, snów z jawą, optymistycznych marzeń z pesymistycznymi koszmarami. Są połączeniem wszystkiego tego, co w literaturze piękne. Nie ma sposobu, by przejść obok tego wyrazistego albumu obojętnie.

Choć sam Sandman pojawia się jedynie na kilku obrazkach, jego obecność jest dostrzegalna od samochodowej podróży Brenta i Charlene, podczas gęstej czerwcowej śnieżycy, aż po sam mityczny pogrzeb tegoż spośród Nieśmiertelnych, który sprawiedliwie włada naszymi snami.

Na zakończenie warto wspomnieć o idealnej kresce każdej z opowieści. W pełni oddaje ona klimat tych historii. Tutaj niskie ukłony należą się: Bryanowi Talbotowi, Alecowi Stevensowi, Michaelowi Allredowi i reszcie tych wspaniałych rysowników.

Nowy album Sandmana wciągnie Was w wir nietuzinkowych opowiastek, pozostawiając z uczuciem zaskoczenia, gdy niespodziewanie pojawi się zakończenie, a Wy uświadomicie sobie, że nie zostało nic więcej, prócz ponownego zaczytania się w tą prawie stupięćdziesięciostronicową przygodę.

Zapraszam do universum Gaimana. Zapraszam do Krainy Snów. Aha, i nie zapomnijcie wcześniej ukłonić się nisko i uchylić kapelusza (o ile go macie), przed tym anglojęzycznym maestro i jego wesołą menażerią.

PS. Czy zauważyliście jak Władca Snów, który sam nazywa siebie Księciem Opowieści, jest łudząco podobny do ubierającego się zazwyczaj na czarno Gaimana? Nie? To przypatrzcie się bliżej obu tym postaciom. Niesłychane, nie uważacie? Jak lustrzani bracia. Alter-ego pisarza i ludzki władca opowieści całego Świata. Twórca i jego ulubiona postać w jednym.

Sandman - 8 - Koniec Światów

Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunek: Mark Buckingham, Dick Giordano, Steve Leialoha, John Watkiss, Michael Zulli
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 6/2006
Tytuł oryginalny: Sandman: Worlds' End
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Liczba stron: 145
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-3154-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus