Recenzja komiksu "Sandman: Pora mgieł" cz.2

Autor: Tomasz Kleta

Sandman Neila Gaimana nieustannie wzbudza mój zachwyt rozmachem pomysłu na świat. Liczba wykorzystywanych elementów przeróżnych kultur, mitologii, podań, tradycji, dzieł literackich oraz komiksowych jest ogromna. Do tego całość jest połączona z tak niewyobrażalną precyzją, że ten posunięty do ekstremum eklektyzm w Sandmanie jawi się jako jedna z najspójniejszych wizji fantastycznych jakie kiedykolwiek powstały. Scenariusz jest po prostu mistrzowski, w każdym tomie utrzymujący ten sam poziom i zaskakujący co chwilę rozwiązaniami i nowymi wątkami.
Przyznam się, że Pora mgieł to pierwszy komiks, którego podzielenie na dwie części bardzo przypadło mi do gustu. Akcja zawisła w momencie, gdy cała plejada bogów, demonów i aniołów pukała do bram królestwa Śnienia, żądając oddania klucza do opuszczonego Piekła. Emocje były ogromne, a do tego nie potrafiłem sobie wyobrazić jak Gaiman wybrnie z tej sytuacji. Udało mu się to wprost genialnie. Po krótkiej opowieści wykorzystującej powrót umarłych na ziemię, która jest kolejnym majstersztykiem Anglika, powracamy do pałacu Morfeusza i obserwujemy jego rozmowy z pretendentami do piekielnego tronu. Pojawiają się nowe związki i ukrywane dotąd wiadomości, które zapewne wkrótce autor wykorzysta z właściwą sobie pieczołowitością. Właśnie takie szczegóły są największą siła tej komiksowej epopei. Drobne zdarzenia nadające inne znaczenia całym fragmentom, zaskakujące zmiany akcji, piękne chwile, jednocześnie szokujące i wywołujące drobny uśmiech. Numerem jeden w takich scenach jest na pewno Lucyfer podziwiający zachód słońca.
Powoli składają się elementy, które będą stanowić główną rolę w zwieńczeniu historii, można już nieśmiało zastanawiać się jaka gra jest prowadzona przeciw Sandmanowi i co on sam knuje godząc się na niektóre rzeczy. Proponuję przyglądać się tym postaciom, które w kolejnych częściach zmieniają swoje miejsca, przenoszą się z ról dotąd im przypisanych i nikną gdzieś w zakamarkach gaimanowskiego świata, póki autor nie przypomni o nich, nie wyciągnie na pierwszy plan. Ale do tej chwili jeszcze daleko.
Zastanawiając się nad fenomenem Sandmana zwracam uwagę na pewność scenarzysty, na to z jakim zdecydowaniem miesza kultury i religie, jak prowadzi swą eklektyczną grę. Oczywista jest genialność pomysłu, który pozwolił na stworzenie takiego uniwersum, ale sposób jego budowy jest niespotykanie stanowczy, niewzruszalny, bo nie mogący podlegać krytyce. To robi wrażenie, jakby demiurg stwarzał własny świat. A Gaiman jest tu konsekwentny aż do końca, aż do wyboru i kierowania rysowników. Nie ulega dla mnie wątpliwości, iż kierują się oni wyraźnymi wskazówkami scenarzysty, stąd metodyczne różnicowanie stylów poszczególnych odcinków, nawet tych rysowanych przez jednego grafika. Wystarczy przyjrzeć się otwierającej opowieści o martwych powracających do swojej dawnej szkoły, których ofiarą pada jedyny chłopiec zmuszony do pozostania w niej na czas świąt, oraz na późniejsze odcinki prezentujące negocjacje o Piekło. Dłuższe obcowanie z serią pozwala na dostrzeganie zarysów celowości tego różnicowania graficznej strony, która idealnie buduje mroczny klimat opowieści i jej nastrój niesamowitości. Groza wyciągana przez Gaimana z morza wątków, odwołań i gier z czytelnikiem jest świetnie oddawana rysunkami, wzmagana lub tłumiona. To powoduje, że słowo i obraz tworzą tu idealną jedność, rzadko spotykaną w takim wydaniu w komiksach.
Sandman jest dziełem, do którego nie powinno się zachęcać. To uczta dla wprawionego czytelnika. A w Porze mgieł Gaiman i jego rysownicy są już w najwyższej formie.

Sandman - 4 - Pora mgieł, cz.2

Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunek: Mike Dringenberg, Dick Giordano, Malcolm Jones III, Kelley Jones, George Pratt, P. Craig Russell, Matt Wagner
Kolor: Steve Oliff, Daniel Vozzo
Okładka: Dave McKean
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2004
Tytuł oryginalny: Season of Mists
Wydawca oryginalny: DC Comics (Vertigo)
Rok wydania oryginału: 1992
Liczba stron: 112
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9091-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus