"Segmenty" – recenzja komiksu

Autor: Jerzy Łanuszewski
10 października 2016

www.gildia.pl
Segmenty.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 83,30 zł 119,00 zł
dodaj do koszyka

Nuda w kosmosie

Odległa przyszłość. Ludzkość rozlokowana jest na siedmiu planetach (tytułowych segmentach) – każda z nich odpowiada jednej dziedzinie działalności człowieka: sztuce, wojnie, rozrywce, itd. Mieszkają tam ludzie o ściśle określonych cechach, najbardziej odpowiednich dla danej aktywności. Przydział następuje już w wieku siedmiu lat, a po przeniesieniu do docelowego segmentu, obywatele opuszczają go tylko w wyjątkowych sytuacjach. Wszystkim rządzą Opiekunowie – siódemka nieśmiertelnych, pochodzących jeszcze ze starej Ziemi. Zdają się kontrolować wszystko, jednak nawet oni nie mogą sobie poradzić z drastycznym spadkiem liczby narodzin, mogącym doprowadzić w niedługim czasie do wymarcia ludzkości. Problem musi rozwiązać dwójka głównych bohaterów – buntowników, niezgadzających się na zastany porządek.

Fabuła Segmentów nie należy do specjalnie oryginalnych. Dystopiczna przyszłość, ze ścisłym podziałem społeczeństwa, była już przerabiana nie raz i nie dwa. Historia zaczyna się interesująco, ale im dalej, tym nudniej. Nie ma tu żadnego elementu, który wyróżniałby serię Richarda Malki i Juana Gimeneza na tle innych głównonurtowych komiksów science-fiction. Owszem, jest poprawnie napisany, zawiera kilka ciekawym pomysłów (niestety, jeszcze nierozwiniętych), ale to wszystko, co można dobrego powiedzieć o scenariuszu. Bohaterowie wykreowani przez Malkę są stereotypowi i przez tą stereotypowość zupełnie nieciekawi. Dołóżmy do tego naiwny komentarz społeczny oraz mało zachęcające dialogi, poprzetykane słabymi żarcikami, rodem z hollywoodzkich blockbusterów i otrzymamy komiks przeciętny, niczym nie zaskakujący. Antypatyczność bohaterów sprawia, że odbiorca niezbyt przejmuje się ich losami. Również potencjalna zagłada ludzkości nie wywołuje zbytnich emocji – autorowi nie udało się przekonująco przedstawić swojego uniwersum, są to raczej puste dekoracje. Czytając Segmenty odnosi się wrażenie, że Malka bardzo chciałby być jak Alejandro Jodorowsky – ale niestety nim nie jest. Planety rozrywki, religie i wojny wyraźnie nawiązują do komiksów chilijskiego artysty, jednak jestem prawie pewien, że autor Incala przedstawiłby je dużo lepiej. Tutaj te miejsca są ledwie zarysowane, jakby poza niezłym pomysłem scenarzysta nie miał za bardzo koncepcji jak je wykorzystać.

Rysunki Gimeneza, mimo iż nie wychodzą daleko poza styl "Luis Royo i koledzy", to jednak mogą się podobać. Szczegółowe, rozbuchane, z dobrze dobranymi kolorami – bardzo udanie przedstawiają architekturę i maszyny, jednak gdy przychodzi do ukazania postaci ludzkich, nie jest już tak różowo. Dotyczy to przede wszystkim dwójki głównych bohaterów, którzy oprócz płaskich charakterów mają równie nudne aparycje, niczym wycięte z katalogu zdjęć stockowych. Wprawdzie w środku wyglądają o wiele lepiej, niż na kiczowatej okładce, ale wciąż są raczej banalne.

Trzy zeszyty zebrane w recenzowanym albumie to dopiero początek historii. Kiedy dostaniemy dalszy ciąg? Nie wiadomo. Wydawnictwo dało nam tylko fragment większej fabuły – niektóre wątki wydają się być interesujące, ale biorąc pod uwagę miałkość reszty scenariusza jakoś nie wierzę, że Malka je w odpowiedni sposób rozwinie. Jeśli ktoś jest fanem prostych historii science-fiction albo lubi styl Gimeneza, to może zaryzykować, jeśli nie, to lepiej sobie odpuścić. Oficyna Scream ma w swojej ofercie dużo lepsze pozycje.

Segmenty

Scenariusz: Richard Malka
Rysunek: Juan Gimenez
Wydawnictwo: Scream Comics
Rok wydania polskiego: 7/2016
Tytuł oryginalny: Segments: Lexipolis / Voluptide / Neo Sparte
Wydawca oryginalny: Glénat
Rok wydania oryginału: 2011 / 2012 / 2014
Liczba stron: 144
Format: 240x320 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788365454119
Wydanie: I
Cena z okładki: 119 zł


blog comments powered by Disqus