Wrzaski, wielokropki i krew. Recenzja 2. tomu mangi "Atak tytanów"


www.gildia.pl
Atak Tytanów (Shingeki no Kyojin) - 2.
Dostępność: 2 tygodnie
Cena: 21,40 zł 25,20 zł
dodaj do koszyka

Tom drugi to jedna wielka bitwa z tytanami, przeplatana ckliwymi wstawkami. Dzięki temu mangę czyta się szybko i nawet z zainteresowaniem, o ile czytelnik za bardzo się nie przejmuje tym, że nie odróżnia od siebie większości bohaterów.

Autor miło nas tym razem zaskoczy faktem, że jednak potrafi rysować, choć udaje mu się to głównie w przypadku postaci Mikasy. Zawsze da się ją odróżnić od reszty, najczęściej ma zachowane proporcje ludzkiego ciała, zdarza się nawet, że jej głowa nie wygląda na doklejoną do tułowia. Isagama wyraźnie lubi swoją bohaterkę, a dzięki krótkiej historyjce z jej przeszłości i czytelnicy mogą zacząć również ją trochę lubić. Głównie za to, że przez większość czasu mówi normalnie, co jest w mandze rzadkością.

Ponieważ głównego bohatera w poprzednim tomie zjadł tytan, należy przygotować się na odpowiednią dozę smutku i dramatu. Nie ma jednak czasu na użalanie się, bo tytani atakują i zjadają co popadnie (a właściwie, co na nich wskoczy, bo oddziały obrońców stosują standardową taktykę „staraj się i ponieś klęskę”). Choć przyjaciel Mikasy i Erena, Armin, wydaje się mieć nieskończone wręcz zapasy biadolenia na podorędziu. Nie jest to rzecz dziwna – w końcu umarł jego najlepszy przyjaciel, ten, który był zawsze silny i mądry. Jednak po pewnym czasie jego zasmarkana twarz nie budzi cieplejszych uczuć, a wręcz ma się ochotę zdzielić go po głowie.

Scenariusz starcia z tytanami jest powtórką z poprzedniego tomu – pojawia się tytan kolosalny i rozwala bramę, przez którą wpełzają mniejsze tytany. Mieszkańcy się ewakuują, a herosi próbują powstrzymać atakujących na tyle, żeby wszyscy zdążyli uciec.

Na plus trzeba zaliczyć mandze to, że nie cacka się z czytelnikiem. Wojna to nie tylko heroizm, ale też cała masa strachu, agresji wobec siebie, tchórzostwa i nienawiści. Sęk w tym, że ten sam czytelnik, który trochę rzeczy już przeczytał i obejrzał filmów wojennych (tych sensownych, a nie o czyściutkich herosach z USA), będzie miał wrażenie, że czegoś tu brakuje albo jest bez sensu akurat w tym momencie.

Powiedzmy sobie szczerze – poziom morale jest tak niski, jakby walki z tytanami trwały nieprzerwanie od wieków, a przecież przez 100 lat był spokój i dopiero parę lat temu zdarzył się jeden atak. Jeden, nie seria. Przy czym większość osób nie brała nawet udziału w tamtej bitwie. Rozumiem strach wobec potencjalnie nieśmiertelnego, olbrzymiego wroga, ale czy nikt się nic nie nauczył z poprzedniego ataku? Potykacze, wilcze doły, błyskawiczne maszty, by atakować od góry w słaby punkt? Halo? Kto tym wszystkim zarządza? Gdzie są młodzi-gniewni, którzy marzą o bohaterstwie z właściwą młodości brawurą i głupotą, która rodzi się z przekonania o własnej nieśmiertelności?

Wojna w mandze nie jest na serio. Jest naiwną historią osoby, której wydaje się, że tak powinna wyglądać. Można to poznać po tanich chwytach rodem z filmów wojennych dla całej rodziny, historyjkach typu „na stronie pierwszej poznajemy parę, która bardzo się kocha, na stronie trzeciej jedno z nich nie żyje, a drugie jest w szoku i nie dopuszcza do siebie tej myśli”. Jak dotąd nie znajdziemy tu ani jednej oryginalnej historii.

Autor przedstawia ludzkość jako stado potulnych baranów, które na zmianę wrzeszczą ze strachu albo snują głębokie, pełne wielokropków myśli egzystencjalne. Przypominijmy – sto lat to szmat czasu, a ludzie nadal tkwią mentalnie w czasach pierwszych ataków tytanów, a są przecież lekką ręką drugim pokoleniem, znającym tytany jedynie z opowieści. Ponownie pojawia się podejrzenie, że komuś bardzo zależy na tym, żeby utrzymać taki stan rzeczy (inaczej po co wysyłać za mury ciągle tak samo źle uzbrojone jednostki, które wracają w kawałkach albo wcale?)

Z drugiej strony podane jest to ciekawie i emocjonalnie, o ile komuś nie przeszkadza, że zazwyczaj nie ma pojęcia, kim jest dana osoba i dlaczego akurat nią się mam przejąć. Dla czytelnika, który po raz pierwszy sięga po tego typu mangę, na pewno historia jest wstrząsająca, straszna i brutalna. Czytelnik po lekturze choćby Cat Shit One czy Berserka może się miło rozerwać, ale raczej niech nie liczy na więcej.

Trzeba Atakowi Tytanów pogratulować tyłu okładki – ktokolwiek to wymyślił, zasługuje na brawa. Tylna obwoluta w sumie budzi najwięcej emocji, o ile faktycznie odzwierciedla główne postacie i to, co się z nimi dzieje.

Końcówka tomu jest zaskakująca i daje nadzieję, że wreszcie zacznie się coś naprawdę interesującego dziać w świecie tytanów. I może Armin przestanie się wreszcie tak mazać.

Atak Tytanów (Shingeki no Kyojin) - 2

Scenariusz: Hajime Isayama
Rysunek: Hajime Isayama
Wydawnictwo: JPF - Japonica Polonica Fantastica
Rok wydania polskiego: 8/2014
Format: A5
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788374714020
Wydanie: I
Cena z okładki: 25,20 zł


blog comments powered by Disqus