Życie w telegraficznym skrócie - recenzja komiksu "Siedem tygodni"

Autor: Mirosław Skrzydło
31 sierpnia 2011

www.gildia.pl
Siedem tygodni.
Dostępność: 24h
Cena: 22,40 zł 24,90 zł
dodaj do koszyka

Co by było, gdybyśmy nasze życie opisali poprzez szereg krótkich opowiastek relacjonujących każdy dzień egzystencji? Ot tak, wybrać epizod z poprzedniej doby i zaprezentować go w formie krótkiego dialogu, bądź monologu wzbogaconego o proste, własnoręczne ilustracje. Zabieg ten został wprowadzony w życie przez satyrycznego rysownika i scenarzystę Januarego N. Misiaka w jego debiutanckim albumie Siedem tygodni. Rozłóżcie się wygodnie na kozetce i doświadczcie serii nerwic i lęków głównego bohatera recenzowanego dzieła.

Rutyna doprowadza człowieka do szaleństwa i utraty poczytalności. To iście psychologiczne powiedzonko, sprawdza się w przypadku bohatera Siedmiu tygodni, którego z autorem komiksu łączy imię. Każdy dzień tygodnia połączony jest z innymi, rytualnymi czynnościami. Poniedziałek związany jest z wszelakimi usługami (jak choćby wizyta u fryzjera - tydzień piąty). Wtorek to spotkania z przypadkowymi osobami na ulicy (wróżka z tygodnia drugiego), natomiast czwartek związany jest z przeróżnymi potworami, które stają na drodze rysunkowego Januarego (chociażby klaun, obcy, czy sama Śmierć). Najciekawiej prezentują się środy z cotygodniowymi wizytami u psychologa na terapii indywidualnej oraz piątki - kiedy to bohater serii pasków rozmawia ze swym wymyślonym przyjacielem.

Siedem tygodni zbudowany jest z czterdziestu dziewięciu pasków poruszających szereg problemów współczesnego człowieka. Są trudne relacje z ojcem, problem wykluczenia i samotności jednostki, lęk przed głoszonymi przez media katastrofami, uzależnienie od nikotyny, czy lekomania. Wszystko, rzecz jasna podane w słodko-gorzkim sosie z trafną puentą. Frustracje głównego bohatera wychodzą na światło dzienne głównie podczas jego wizyt u psychologa. Jego wypowiedzi są tyleż zabawne, co dramatyczne. Jakbyśmy sami spokojnie leżeli w gabinecie specjalisty i byli poddawani psychoanalizie. Dzięki temu komiks zyskuje uniwersalne znaczenie, a kreskówkowy January przeistacza się w everymana, urodzonego szaraka.

Momentami humorystyczno-nostalgiczne paski Januarego Misiaka przypominają serię zwariowanych, niedorzecznych, a czasem nawet niesmacznych filmików animowanych Dona Hertzfeldta (sławetny, w niektórych kręgach wręcz kultowy My spoon is too big). Podobieństwa tego można doszukać się przede wszystkim w telegraficznym piątku - tydzień drugi, czy niedzieli - tydzień szósty, gdy bohater połknięty przez lwa wychodzi dziwnie uradowany "tylnym" otworem zwierzęcia (sic!).

Album Misiaka często przyjmuje surrealistyczny ton. Przykładem tego niech będzie wtorek (tydzień pierwszy), gdy gwałtowne podmuchy wiatru dosłownie pozbawiają przypadkowego mężczyznę głowy. Innym znakomitym przykładem absurdalnego humoru jest zaprezentowanie rosnącego zadłużenia jako gigantycznego, nie mieszczącego się w kadrze, tyranozaura z ludzką twarzą (zapewne jakiegoś upiornego urzędnika).

Komiks równie ciepły i wzruszający, niczym krótkie historyjki Fistaszków Charlesa M. Schulza, czy Garfielda Jima Davisa. To chyba najlepsza rekomendacja jaką można wystawić serii błyskotliwych pasków pana Misiaka. Czekamy z niecierpliwością na następne wyraziste produkty utalentowanego artysty. Dla głodnych nowych stripów polecam stronę autora www.january.pinger.pl. Znajdziecie tam wiele genialnych historyjek rozbawiających do łez, a zarazem skłaniających do myślenia.

Ocena: 8/10

Siedem tygodni

Scenariusz: January N. Misiak
Rysunek: January N. Misiak
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 7/2010
Liczba stron: 62
Format: 230x150 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60915-45-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus