Skarga za skargą – recenzja komiksu "Skarga utraconych ziem"

Autor: Tomasz Nowak
22 maja 2014

Odchodząc w 1992 roku od cyklu Yans, Grzegorz Rosiński znów wkroczył do świata fantasy. Tym razem jednak wykreowanego przez Jeana Dufaux. Ważne było zatem, aby jego realia różniły się od bogatego przecież w różnorodne obrazy uniwersum Thorgala, a jednocześnie, żeby było widać dalej, że to Rosiński właśnie. Zamysł się powiódł, choć nie do końca.

Czterotomowy, choć początkowo zaplanowany na dwa, zamknięty (wielki pozytyw!) cykl ukazywał się oryginalnie przez pięć lat. Fabularnie nawiązuje do mitów Północy, głównie celtyckich, zgrabnie przetwarzając je w bardziej uniwersalną historię. Sama tytułowa Skarga Utraconych Ziem to zew kończący czas władania mroku, a więc tyleż mistyczny, co utęskniony symbol odkupienia i wyzwolenia.

Księżniczka Sioban jest osobą szczególną. Z jednej strony dziedziczka tronu, z drugiej – zdaniem matki – potrzebująca ochrony dziewczynka, smakowity kąsek, którego pożąda wielu. I właśnie za sprawą Lady O'Mary i jej ślubu z demonicznym Lordem Blackmorem, Sioban popadanie w jeszcze większe tarapaty. Będzie musiała zetrzeć się z okrutnym magiem Bedlamem, przemóc czar przewrotnych Gerfautów i śmierć…  A żeby przywrócić świetność swemu rodowi i pomyślność krainie Eruin Dulea trzeba jej będzie skorzystać z pomocy dawno umarłego ojca, legendarnego Białego Wilka. Na szczęście stoją przy niej wierni sojusznicy w osobach dworzan (Pani Gerda), wojów (Droop, Kyle) a w szczególności dysponującego niezwykłymi mocami wojownika łaski, Seamusa. Ma on też do wypełnienia własną misję.

Scenariusz tej historii, mimo że nieskomplikowany i przewidywalny jest wystarczająco solidny, aby wciągnąć w lekturę. Choć wypełniają go stereotypowe kalki, szczególnie w kwestii bohaterów (w czym wtóruje mu rysunkowo Rosiński), ma w sobie jakiś pociągający urok. Być może przez powtarzane ciągle pytanie o to, co mieszka w sercu. Jak widać, w różnych okolicznościach odpowiedź nie jest oczywista, Jego sedno nurtować zaś będzie każdego o trochę choćby żywym sumieniu. 

Inną sprawą jest rysunek Rosińskiego, starającego się odróżnić się od samego siebie. Czasem skutkuje to trochę karykaturalnym kształtowaniem postaci, zwłaszcza w scenach walk indywidualnych. Dla odmiany sceny w szerokim planie wypadają znakomicie. Samo sportretowanie Eruin Dulea, również przez umiarkowane operowanie barwami (Graza), nadaje tej krainie posmak ulotnej tajemniczości. Sioban, którą uwielbiają za urodę, nie jest typem klasycznej piękności, ale nie stanowi też postaci ukazywanej tak groteskowo jak choćby niekiedy Seamus.

Ważne zatem, choć niewątpliwie trudne, aby czytać Skargę... bez "piętna". Bez nieustannych odniesień do Thorgala. Dufaux. i Rosiński zrobili wiele, aby tę historię odróżnić, co wyszło momentami lepiej, a kiedy indziej gorzej. Niemniej seria ta zyskuje wyraźnie jako czytana odrębnie, niewciskana w formę, z której odlano posągowego Wikinga.

O tym, że zabiegi autorów się powiodły, a edycja serii zakończyła sukcesem świadczy fakt, że po kolejnych sześciu latach podjęto jej reaktywację i stworzono prequel. Kolejne cztery tomy. Tutaj jednak scenarzyście rysunkowo partnerował Philippe Delaby, a wiec to zupełnie inna historia…

Niniejsza edycja Skargi… to wznowienie wydania z 2009 roku, nie ma tu więc żadnych nowych dodatków. Są natomiast te, które odróżniały ją od wydań jednotomowych – szkice, okładki wydań albumowych, teksty wprowadzające do serii oraz załącznik – pojedyncza grafika luzem.

Skarga Utraconych Ziem - Zestaw tomów 1-4 (wyd. II)

Scenariusz: Jean Dufaux
Rysunek: Grzegorz Rosiński
Kolor: Graza
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2013
Tytuł oryginalny: La Complainte des Landes Perdues
Wydawca oryginalny: Dargaud
Liczba stron: 264
Format: 225x295 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3618-9
Wydanie: II
Cena z okładki: 99,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus