Recenzja komiksu "Skrzydła Serafina #11 – Decydujące Starcie"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Bool
3 maja 2011

Polski rynek komiksów japońskich ma pewną charakterystyczną cechę: uwielbia tasiemcowate serie niemające końca. „Skrzydła Serafina” również wyglądały na taki tytuł, na szczęście okazało się, że tom 11. był jednocześnie ostatnim. Co więcej, zakończenie to jest całkiem udane.

W niezbyt odległej przyszłości ludzkość kolonizuje Księżyc. Tuż pod jego powierzchnią naukowcy odkrywają statek kosmiczny zbudowany z pomocą zaawansowanej technologii. Pojazd połączony jest w dziwny sposób z Emblematiksami („Emblem Seeds”), urządzeniami, które znaleziono na Ziemi. Emblematiksy kryją wielką moc, którą chcą wykorzystać zarówno członkowie ONZ, jak i zwykli bandyci. W rozgrywkę zostaje wmieszany Sunao Oumi, młodzieniec, który przyleciał na Księżyc odwiedzić grób przyjaciółki.

Tom 11, zatytułowany „Decydujące Starcie”, w ładny i satysfakcjonujący sposób podsumowuje całą historię. Heidemann, czarny charakter, który mniema, że stoi na szczycie świata i ma prawo decydować o jego przyszłości, chce zniszczyć Ziemię. Pragnie władzy absolutnej, niepowiązanej z konsekwencjami. Statek Obcych budzi się i znika. Farn podejmuje decyzje, od których nie ma już odwrotu… Dochodzi do ostatecznego starcia między bohaterami. Co się stanie? Kto odejdzie, kto wygra?

Ten tomik ma wszystko, czego potrzebuje dobra manga dla dorastającego chłopaka: akcję, fantastykę i kobiety. Fabuła rozwiązuje się w nie do końca przewidywalny sposób – to pierwszy, spory plus. Drugi: akcja zaskakuje, czytelnik ani na chwilę nie odpoczywa. Nie typowani przez nikogo bohaterowie giną w najmniej oczekiwanych momentach, inni zaś okazują się być nie tymi, za kogo ich mieliśmy. Generalnie – duża piątka za zakończenie serii.

Z pewnością nie jest to komiks przeznaczony dla zbyt młodego odbiorcy. Wiele tu scen nagości, biustów wylewających się z bluzek… Autor nie stronił też od przemocy i agresji, więc z ubrań wylewają się również wnętrzności. Aż dziwne, że nie ma znaczka „Przeznaczone dla odbiorców powyżej 15 roku życia”.

Fajerwerków graficznych po tego typu tytułach nikt się nie spodziewał – i słusznie. Rysunki są proste, chociaż jak na mangę dość szczegółowe, pokazują dokładnie to, co autor miał na myśli i ani grama więcej. Idealnie oddają fabułę – również niezbyt skomplikowaną i z niewielką ilością wątków pobocznych.

Cała seria, w świetle zakończenia, prezentuje się… standardowo. Nie jest zła, polskim wydawcom zdarzało się wypuszczać na rynek o wiele gorsze tytuły. Nie jest to historia na miarę „Edenu”, nie każdemu też się spodoba. Na pewno niech trzymają się od niej z daleka fanki shoujo i innych romansów oraz wielbiciele ambitnych tytułów komiksowych. „Skrzydła Serafina” to niezła, „męska” rozrywka, ale nic poza tym.

Skrzydła serafina - 11 - Decydujące starcie

Scenariusz: Toshiya Takeda
Rysunek: Hiroyuki Utatane
Tłumaczenie: Alex Hagemann
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 4/2010
Tytuł oryginalny: Seraphic Feather
Wydawca oryginalny: Kodansha Ltd.
Liczba stron: 288
Format: 115x180 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3691-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 22,90 zł



blog comments powered by Disqus