Śmierć pełna życia - recenzja komiksu "Śmierć"

Autor: Kormak
13 sierpnia 2007

Nie obraziłbym się, gdyby to właśnie taka Śmierć przyszła po mnie.

Dlaczego nasze wyobrażenie śmierci to niemal zawsze Kostucha, Ponury Żniwiarz z kosą lub klepsydrą w ręku, ubrany w długą szatę z kapturem? Czemu Śmierć nie może przybrać postaci roześmianej, pięknej dziewczyny, kochającej wszystkich ludzi? Być może takie pytania przechodziły po głowie Neilowi Gaimanowi, kiedy zdecydował się do Sandmana wprowadzić starszą siostrę Snu. Zawsze w czerni, wyglądająca jak fanka rocka gotyckiego z lat 80. (Gaiman widział ją początkowo wzorowaną na Nico, ale ostatecznie bohaterka komiksu podobna jest do pewnej kelnerki, która go obsługiwała) Tak, jest Śmiercią. Tak, odwiedzi Ciebie, kiedy przyjdzie czas. Nie ma odwrotu, ale zetknięcie z nią nie jest nieprzyjemne, wręcz przeciwnie. To dziewczyna, z którą można przeżyć niezapomnianą przygodę, w której można się zakochać, czy poznać sens życia.

Takiego sensu nie widzi Sexton Furnival, szesnastolatek z Nowego Jorku (wyglądający jak Kurt Cobain), który chce umrzeć - bohater pierwszej historii pod tytułem Wysoka cena życia. Nie ma nikogo, kogo mógłby pokochać ani znienawidzić, matka żyje w swoim świecie, ojciec dawno temu zostawił ich, aby robić karierę prawnika w Hollywood. Sexton już zdecydował się zabić, napisał nawet pożegnalny list. Przypadek (?) jednak sprawia, że na wysypisku śmieci spotyka dziwną, ubierającą się na czarno dziewczynę o imieniu Didi, noszącą srebrny symbol Ankh na szyi. Twierdzi ona, że jest Śmiercią, która raz na sto lat przeżywa jeden dzień w ciele śmiertelnika, aby naprawdę docenić i zrozumieć wartość życia, które odbiera ludziom. Sąsiadka Didi mówi mu jednak coś innego: niedawno cała rodzina Didi zginęła w wypadku samochodowym i od tej pory nie jest już sobą. Komu więc wierzyć? Jeśli dziewczyna po prostu załamała się psychicznie, to czemu nagle na drodze jej i Sextona staje 250-letnia wiedźma szukająca swojego ukrytego serca albo Eremita - niewidomy, przerażający i żałosny zarazem okultysta, pragnący wykraść Śmierci jej sekrety? W ciągu jednej doby chłopak nie tylko przeżyje mnóstwo emocjonujących przygód, ale przede wszystkim wreszcie zobaczy, że tak naprawdę jego samobójcze myśli były śmieszne i bezsensowne.

Druga historia, Pełnia życia, jest już poważniejsza i smutniejsza. Związek pary lesbijek Hazel i Foxyglove (postacie pojawiające się także w Wysokiej cenie życia oraz Sandmanie) stoi na rozdrożu. Co prawda mają razem małe dziecko, ale Foxyglove, znana piosenkarka, prawie nie przebywa w domu i troszcząc się o swoją karierę coraz bardziej oddala się od swojej ukochanej. Więcej czasu spędza z menedżerem i ochroniarzem niż rodziną. Dopiero kiedy Śmierć zawita do jej domu (dosłownie), będzie musiała stanąć twarzą w twarz z własnymi lękami.

Polskie wydanie Śmierci to zbiór dwóch miniserii, będących jednymi z wielu spinoffów Sandmana. Nosi w sobie wszystkie cechy tradycyjne dla twórczości Gaimana, ale jest to chyba najpogodniejszy z komiksów obracających się wokół postaci Nieskończonych. Mówiąc najkrócej, Śmierć nie jest takim smutasem jak jej brat Sen. To chyba także zamierzona ironia, że jest ona śliczną, wesołą dziewczyną, kiedy jednocześnie za nią stoi cierpienie, morderstwa, choroby, wypadki. Z drugiej strony, to nie ona za to odpowiada, bo jej jedynym zadaniem jest pojawić się w ostatniej chwili życia. I jakby to głupio nie brzmiało, Śmierć nie jest odpowiedzialna za... śmierć.

Nie znajdziemy tutaj takiego bogactwa wątków i nawiązań do przeróżnych mitologii jak w Sandmanie, ale za to Śmierć jest mniej wydumana i pozbawiona tych gaimanizmów, które choć atrakcyjne w małych dawkach, w nadmiernej ilości nużą. Oczywiście obecna jest magia, szczególnie robią wrażenie wyczyny Szalonej Hattie. Dużym plusem są znakomite rysunki Chrisa Bachalo (ilustrator znany z serii Sandman, Shade The Changing Man czy Generation X). Wyraziste, nie dbające nadmiernie o realizm, w Pełni życia wyraźnie inspirowane mangą - interesujące jest obserwowanie różnic w jego kresce w obu historiach.

Miłe wrażenie psuje trochę wstęp autorstwa piosenkarki Tori Amos, przyjaciółki Neila Gaimana. Ma ona tyle samo fanów, co zaciekłych wrogów, nie cierpiących jej twórczości. Zawsze jednak można te kilka kartek sobie ominąć.

--
Tekst pochodzi z magazynu Relaz.pl

 

Śmierć

Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunek: Chris Bachalo, Mark Buckingham, Dave McKean, Mark Pennington
Kolor: Steve Oliff
Okładka: Dave McKean
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2007
Tytuł oryginalny: Death: The High Cost of Living
Wydawca oryginalny: DC Comics (Vertigo)
Rok wydania oryginału: 1993
Liczba stron: 200
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2921-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł


blog comments powered by Disqus