Świeży powiew kosmosu - recenzja komiksu "Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Kosmiczni Avengers"

Autor: Aleksander Krukowski
11 marca 2016

Ponieważ Guardians of the Galaxy nigdy nie gościli na polskich półkach, pozwólcie, że zacznę od tego, z czym tak właściwie mamy tutaj do czynienia. To dość wiekowa drużyna ze stajni Marvela, która pojawiła się w Stanach już w 1969 roku. Własnego tytułu dorobiła się jednak dopiero w latach 90. Pierwsza seria Guardiansów nie przypominała za bardzo późniejszych: Strażnicy mieli zupełnie inny skład a akcja rozgrywała się w XXXI wieku. W latach 2008-2010 na amerykańskim rynku ukazywała się druga seria tworzona przez Dana Abnetta i Andy'ego Lanninga. Przez wielu fanów uważana jest ona za kanoniczną i to do niej odnosili się twórcy znanego i u nas filmu z 2014 roku. Druga seria wprowadza już znanych nam bohaterów: Petera Quilla znanego bardziej jako Star-Lord, Draxa Niszczyciela, Gamorę, szopa Rocketa i Groota. Oni także przeniesieni zostali do trzeciej serii, która w oryginale ukazywała się między 2013 a 2015 rokiem.

Giardians of the Galaxy: Kosmiczni Avengers, który wszedł do dystrybucji w Polsce za sprawą wydawnictwa Egmont, to początek trzeciej serii, którą poprowadził scenarzysta Brian Michael Bendis (znany choćby z New Avengers czy Ultimate Spider-Man). W skład pierwszego „polskiego” tomu wchodzą 3 zeszyty z 27, jakie w sumie liczy seria (planowo zajmujących pięć tomów). Oprócz głównej historii rysowanej przez Steve'a McNivena i Sarę Pichelli, czytelnik dostaje też kilka dodatkowych shortów, koncentrujących się na wcześniejszych losach poszczególnych członków Strażników i rysowanych przez innych artystów (Yvesa Bigerela, Miachaela Del Mundo, Michaela Avona Oerninga i Ming Doyle).

Główna historia Kosmicznych Avengers (z gościnnym udziałem Tony'ego Starka vel Iron Mana) dotyczy Star-Lorda i jego rodzinnych problemów z J-Sonem, jego ojcem (myślniki w imionach to musi być jakaś rodzinna tradycja). J-Son zasiada na tronie planety Spartaks. Nie jest specjalnie zadowolony z poczynań dziedzica i towarzystwa galaktycznych awanturników, w jakim tamten się obraca. Może właśnie z tego powodu układa fortel mający na celu zniszczenie Ziemi. To bardzo zmyślny plan. Będąc członkiem Rady Imperiów Galaktycznych, J-Son przekonuje ją, że Ziemia jest planetą wielce niestabilną - zamieszkują ją przecież Avengersi, X-Meni i cała masa innych superbohaterów i superzłoczyńców. W związku z czym należy objąć ją ustawową... neutralnością. Nie ingerować w ziemskie sprawy. Brzmi jak całkiem niezły plan, prawda? Zwłaszcza, jeśli jesteście neoliberalistami, wierzącymi w politykę minimum. Problem w tym, że nie wszyscy należą do Imperium, a takie postawienie sprawy wystawia Ziemię wszystkim tym, którzy nie muszą stosować się do praw Rady. Chętni znajdą się szybko.

Kosmiczni Avengers to stosunkowo lekki komiks, pełen uroku i humoru. Dużo się w nim dzieje, ale akcja zdecydowanie przeważa nad fabułą. Dialogi pełnią raczej służalczy charakter. Graficy dobrze współgrają z dynamiką scenariusza, to przede wszystkim komiks pełen kosmicznych starć, w których McNiven i Pichelli sprawdzają się dobrze. Na uwagę zasługuje fakt, że ta seria nie wymaga specjalnej znajomości Marvela i tworzonych przez niego światów. Jasne, pojawia się Iron Man, wspomina się o X-Menach, ale serię tę można w spokoju czytać w oderwaniu od wydarzeń z innych komiksów czy poprzednich serii Strażników. I to dobrze, jakoś tak świeżo.

Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) - 1 - Kosmiczni Avengers

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunek: Steve McNiven, Sara Pichelli
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2015
Tytuł oryginalny: Guardians of the Galaxy
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Liczba stron: 132
Format: 165x235 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110625
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus