"Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Angela" - recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
7 września 2016

Ładna, ale niezbyt mądra... kontynuacja

Po wyczerpującej potyczce z Thanosem, jaką Strażnicy Galaktyki stoczyli w pierwszym tomie komiksu, zastajemy ich ponownie słusznie celebrujących swoje zwycięstwo w barze. Sielanka nie trwa długo, bo ich tropem podążają żołnierze i łowcy nagród. To jednak niewielki problem dla walecznego oddziału, zwłaszcza w zestawieniu z niezidentyfikowanym obiektem zmierzającym prosto ku Ziemi.

Owym obiektem okazuje się tytułowa Angela, której tożsamość a nawet przynależność rasowa jest początkowo nieodgadniona. W zasadzie samej Angeli ciężko się połapać w tym, gdzie jest i jak tam się znalazła. Bohaterowie po obu stronach będą musieli upuścić nieco pary, nim dojdą do wniosku, by najpierw rozmawiać, a później strzelać. Choć nawet wtedy strzelania nie zabraknie, tylko lufy skierują się w tę samą stronę.

Problem z drugim tomem Strażników Galaktyki polega na tym, że jego sens leży poza komiksem. Czytamy bowiem o jakimś wydarzeniu, przerwaniu kontinuum czasoprzestrzennego, które ściągnęło na uniwersum Marvela wiele negatywnych konsekwencji. Star-Lord ma niejasne przeczucia tego wydarzenia a pojawienie się Angeli wydaje się jednym z jego skutków. Odpowiedzialność za samo przerwanie spada na ludzi, co staje się pretekstem do kolejnej kosmicznej inwazji na Ziemię, którą Strażnicy usiłują powstrzymać. Kluczem do zagadki są wydarzenia opisane w Erze Ultrona, innym komiksie ze świata Marvela, którego scenarzystą jest także Brian Michael Bendis, ale w Angeli znajdziemy tylko nie do końca jasne aluzje do tamtych wydarzeń.

Fabuła Angeli jest stosunkowo słaba. To kilka powiązanych ze sobą epizodów, które wyraźnie prowadzą do wprowadzenia tytułowej postaci do świata Strażników i Marvela. Akcja jest dość dynamiczna, przepełniona pojedynkami i bataliami, dość widowiskowymi i rozbudowanymi. Tylko historia ciągnie się niemrawo, nie trzyma w napięciu i nie rusza do przodu. Pierwszy tom był pod tym względem lepszy.

Możemy za to cieszyć oko rysunkami Sary Pichelli, które są doskonałe. Pitchelli prezentuje styl mocno realistyczny a jednocześnie niezwykle barwny, z dużą dozą gradacji kolorów. Postaci wydają się przez to bardziej trójwymiarowe i rzeczywiste, choć mówimy przecież o komiksowym SF. W tych cieniach i kolorach lepiej wychodzą (około)ludzkie ciała niż futro Rocketa czy drewno Groota, ale całość pozostaje przyjemna dla oka. Nieźle sprawdza się także humor, który przychodzi Bendisowi łatwo w dialogach, co nie jest tak zaskakujące, kiedy umieścicie Star-Lorda, Starka i Rocketa w jednym pokoju.

Angela robi wrażenie aspektem wizualnym oraz akcją. Fabularnie jest trochę wybrakowana i niejasna. Sprawia wrażenie pomostu między tym, co już wiemy z Kosmicznych Avengers, tym, czego nie wiemy, jeśli nie czytaliśmy Ery Ultrona, a tym, co dopiero ma nastać.

Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) - 2 - Angela

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunek: Francesco Francavilla, Kevin Maguire, Sara Pichelli
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 1/2016
Tytuł oryginalny: Guardians of the Galaxy, Volume 2: Angela
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 96
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110779
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus