"Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) #3: Nieskończoność" - recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
30 lipca 2017

Nieskończony marketing

Trzeci tom serii Strażnicy Galaktyki wprowadza pewne zamieszanie, wynikające z praktyk wydawniczych wydawnictwa Egmont, które publikuje polskie przekłady komiksów Marvela. W oryginalnym wydaniu zbiorczym Guardians of the Galaxy tom drugi zawierał zeszyty 4-10. Egmont postanowił rozbić ten tom na dwie części, tak, że w Polsce tom drugi (Angela) zawierał zeszyty 4-7 a omawiany tu tom trzeci: 8-10. Na pocieszenie dostajemy jeszcze dwa dodatki: komiksy publikowane jako Guardians Team-Up #4 oraz Rocket Raccoon #5, do których jeszcze wrócę.

Pierwsza część trzeciego tomu (czyli ta, zawierająca zeszyty 8-10) składa się z dwóch krótkich historii (zeszyty 8-9 i 10) z udziałem paczki kosmicznych obrońców w starciu z atakującymi Ziemię wojskami Thanosa. W pierwszej historii Peter Quill i jego kamraci próbują odbić Abigail Brand, dowódczynię grupy SWORD ze stacji Szczyt, która miała bronić ziemię przed atakami z kosmosu, jednakże została przejęta przez wrogie siły Thanosa. Druga historia to wycieczka na planetę Moord w poszukiwaniu miejsca (bądź informacji o miejscu), w którym ukrył się wspomniany przywódca kosmicznej inwazji na naszą planetę. Obie te opowiastki wiążą się z wydarzeniem Nieskończoność, stąd też tytuł tomu. Trzeba jednak przyznać, że to raczej marginalia Nieskończoności, wątki na tyle poboczne, że ich osobna publikacja i nawiązanie w tytule zdają się być jedynie chwytem marketingowym. Inna sprawa, że w porównaniu z poprzednimi tomami serii, ten "nieskończony" aspekt wypada dość blado, tak jakby scenarzysta, Brian Michael Bendis, został zmuszony przez Marvela do powiązania prowadzonej przez niego historii ze zdarzeniami Nieskończoności. A jak zwykle bywa - to, co pisane jest "na siłę" wychodzi nijako. Mamy w tych historiach dużo akcji, strzelanin, wybuchów, ale to za mało, by zainteresować bardziej dojrzałego czytelnika.

Pewne pocieszenie niosą wspomniane dodatki. Pierwszy z nich to historia solowego występu Gamory na Ziemi, który po chwili zamienia się w historię duetu tejże bohaterki z She-Hulk. Dwie zielonoskóre panie podobne są nie tylko pod względem wyglądu, ale i temperamentu, dzięki czemu szybko znajdują wspólne upodobanie w łojeniu typów spod ciemnej gwiazdy. Ten komiks zwraca uwagę głównie konceptem połączenia bohaterek, przewaga akcji nad fabułą oraz brak szczególnie ciekawej formy pozostają niezmienne. Jeszcze lepiej wypada na tym tle drugi dodatek, koncentrujący się tym razem na przygodzie Groota i Rocketa, relacjonowanej przez nich przed grupką dzieci. Nie chcę zdradzać za wiele z tej - najlepszej w tomie - historii, nadmienię jedynie, że Groot bierze aktywny udział nie tylko w wydarzeniach, ale i prowadzonej tu narracji.

Trzeci tom Strażników Galaktyki nie jest zbyt spójny pod względem graficznym, co wynika z większej ilości rysowników pracujących nad poszczególnymi częściami. I tak otwierającą tom historię o odbiciu kosmicznej bazy rysował Francesco Francavilla, którego uproszczony styl i płaskie kolory znacznie odbiegają od realizmu i gradacji kolorów Sary Pichelli, które podziwialiśmy w Angeli. Bardziej realistyczny styl wraca w historii wyprawy na planetę Moord, którą rysował Kevin Maguire. Otto Schmidt stworzył ilustracje dla zielonoskórego duetu trzymając się konwencji bardziej kreskówkowej, a przygody Groota i Rocketa narysowali Jake Parker i Skotti Young (także scenarzysta tej części). Mamy zatem układ niemal kalejdoskopowy.

Strażnicy Galaktyki #3: Nieskończoność to tom, którego mogłoby nie być. Nie dlatego, że jest zły. Jest jedynie nieco... patchworkowy. Pozszywany ze skrawków, odpadków z większych całości (tytułowej Nieskończoności) czy znalezionych, powyciąganych historii nie mających praktycznie żadnego wpływu na serię. Jest w tym pewien urok, jednak ostatecznie to komiks z rodzaju tych, o których zapomina się prawie natychmiast po przeczytaniu.

Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) - 3 - Nieskończoność

Scenariusz: Brian Michael Bendis, John Layman
Rysunek: Francesco Francavilla, Kevin Maguire
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 11/2016
Tytuł oryginalny: Guardians of the Galaxy:
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Liczba stron: 108
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328116801
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus