"Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) - All-New X-Men: Proces Jean Grey" - recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
26 stycznia 2018

Historia z popiołów

Brian Michael Bendis jest scenarzystą Marvela, który lubi namieszać. Owo mieszanie przybiera różne formy, zwykle za-mieszania, jakie wprowadza do uniwersum, poprzez nieraz karkołomne modyfikacje historii, ingerencję w fabularną oś czasu czy obracanie przeciwko sobie protagonistów walczących, wydawałoby się, za wspólną sprawę. Czasem jego mieszanie przyjmuje jeszcze charakter łączenia tytułów w tak zwane crossovery, wydarzenia, w których spotykają się ze sobą postaci z różnych tytułów, jak na przykład w X-Men kontra Avengers. Proces Jean Grey jest dobrym przykładem takiego wieloaspektowego na-mieszania.

Wydarzenie to stanowi crossover dwóch obecnie wydawanych w Polsce przez Egmont serii: Strażników Galaktyki oraz All-New X-Men. Druga z nich, mimo tytułu, jest w zasadzie powrotem do oryginalnej, pierwszej grupy wychowanków Profesora Xaviera, w której skład wchodzą Cyclops, Iceman, Angel, Beast i Marvel Girl vel Jean Grey vel Mroczna Phoenix. Ta ostatnia, tytułowa postać, będzie elementem kluczowym i napędzającym opisywane wydarzenia.

Bendis przeniósł pierwszych X-Menów w czasie, z lat 60. do współczesności. Początkowo wydawało się, że komplikacje wynikające z tej podróży w czasie sprowadzać się będą do zderzenia szlachetnych ideałów młodych mutantów z dużo bardziej skomplikowaną sytuacją polityczną i społeczną dzieci atomu XXI wieku. Jednak to nie wszystko. O ile wcześniejsze numery All-New X-Men rzeczywiście na tym się koncentrowały, o tyle teraz sytuacja nabiera wymiaru bardziej kosmicznego. Bo pojawienie się nowych-starych X-Menów zwróciło uwagę nie tylko Ziemian, ale również innych mieszkańców Kosmosu. Szczególnie zaś Imperium Shi’ar, które dekady wcześniej bardzo ucierpiało, gdy Jean Grey, jako Mroczna Phoenix, doprowadziła do zagłady kilku planet.

Sprowadzona z przeszłości dziewczyna nie jest świadoma zniszczeń, jakie wyrządziła, bo - logicznie rzecz biorąc - wcale ich (jeszcze) nie dokonała. Jednak z perspektywy współczesnych, jest ona tą samą osobą, która będzie/była (w zależności od przyjętej perspektywy czasowej) odpowiedzialna za katastrofę. Imperium Shi'ar, pod przewodnictwem Gladiatora, postanawia uprowadzić Jean i postawić przed Trybunałem Galaktycznym by wymierzyć sprawiedliwość. Jej przyjaciele z drużyny ruszą, rzecz jasna, na pomoc, lecz podróże międzygalaktyczne nie należą do typowego zakresu działalności mutantów. Na szczęście po ich stronie stanie grupa kosmicznych awanturników znana jako Strażnicy Galaktyki.

Stajemy tu przed dylematem moralnym, który w nieco strywializowanej wersji krąży jako pytanie etyczne w stylu "czy mając taką szansę, zabiłbyś Hitlera gdy był jeszcze dzieckiem?". Może Jean dzieckiem już nie jest, ale nie jest także Feniksem. Czy może odpowiadać za czyny, których nie popełniła? Czy przybysz z przeszłości ponosi odpowiedzialność za wydarzenia, jakie rozegrały się w buforze czasu, który przeskoczył? To sprawy zarówno moralne, jak i prawne, angażujące etykę i pokaźny zasób paradoksów podróży w czasie. Daje to pole do rozmaitych rozważań, po które Bendis sięga w wielu prowadzonych dialogach.

Crossover Strażników i X-Menów gromadzi na łamach albumu dość dużo postaci. Już dwie tytułowe grupy dają w zestawieniu drużynę wieloosobową, a dodatkowo przewiną się przez kadry także osoby trzecie. Co więcej, Strażnicy i X-Meni są dla siebie wzajemnie dość obcy, więc część historii oscyluje wokół stosunkowo bazowych kwestii - X-Meni próbują zrozumieć intergalaktyczne układy oraz futurystyczne (dla nich podwójnie) technologie, z drugiej strony Strażnicy zaciekawieni są mocami, jakie daje Ziemianom mutacja, oraz ich społecznym odbiorem. Mamy więc naprawdę dużo dialogów, których waga jest niewielka wobec prowadzonej historii. Z drugiej strony kooperacja tych dwóch drużyn daje nowe możliwości prowadzenia akcji i Bendis szczęśliwie i to wykorzystuje. Sara Pichelli (ilustratorka Strażników) i Stuart Immonen (ilustrator X-Menów) łączą swe siły tak, jak tytułowe grupy, wciągając nas w wizualny świat pełen szerokich kadrów i dynamicznych scen. Warstwa graficzna wypada naprawdę dobrze a do tego spójnie, bo rysownicy posługują się stylem podobnym.

Ogólnie rzecz biorąc, Proces Jean Grey jest komiksem poprawnym. Reakcja Shi'ar na ponowne pojawienie się Feniksa jest całkiem zrozumiała i fabularnie uprawomocniona. Interwencja Strażników i połączenie sił z X-Menami też ma swoje uzasadnienie. Nic tu nie wydaje się prowadzone na siłę... może poza samym pomysłem przenoszenia pierwszych X-Menów do współczesności. Ale to jest kwestia dotycząca serii All-New X-Men, nie zaś tego crossoveru. Sam w sobie jest on spójny i atrakcyjny wizualnie. Może tylko szkoda, że po Nieskończoności widzimy Strażników Galaktyki zaangażowanych w kolejne crossoverowe wydarzenie zamiast odsłony ich dalszych, własnych przygód.

Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) - All-New X-Men: Proces Jean Grey

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunek: Stuart Immonen, Sara Pichelli
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 4/2017
Tytuł oryginalny: Guardians Of The Galaxy / All-New X-Men: The Trial Of Jean Grey
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 144
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328119451
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus