Recenzja komiksu "Strażnicy" #1

Autor: Dark Miagi

Powszechnie wiadomo jak głęboko zakorzeniony jest w kulturze amerykańskiej mit (super)bohatera. Multum poprzebieranych kolorowo herosów, walczących na kartach komiksów ze Złem, to najwyraźniejszy chyba jego przejaw. Założę się, iż nieraz fani sztuki obrazkowej, po lekturze kolejnego zeszytu np. Supermana, zadawali sobie pytanie "Co by to było, gdyby superbohaterowie istnieli naprawdę?". Pytanie to postawił sobie także Alan Moore i wnioski swoje zawarł w albumie "Strażnicy"; wnioski, okazuje się, bardzo niepokojące.

Jest rok 1985. Na ulicach Nowego Jorku popełnione zostaje morderstwo - ginie Komediant, bohater Stanów Zjednoczonych, były członek Gwardzistów, grupy superherosów, rozwiązanej w 1977 r. Tajemnicza postać, zwąca się Rorschach, także ex-Gwardzista, podejmuje próbę odszukania mordercy. Wkrótce, w wydarzenia wplątani zostają inni 'emerytowani' pogromcy przestępców, także niejaki Doktor Manhattan, którego moce wydają się nie mieć granic.

Za "Strażników" Alan Moore otrzymał nagrodę Eisnera oraz literacką Nagrodę Hugo, w kategorii "inne formy wyrazu". Ponadto, wraz z rysownikiem Davem Gibbonsem, zdobył łączoną Nagrodę im. Kirby'ego, w roku 1987. Z panem Moorem mieliśmy okazję zetknąć się już przy okazji "Ligi Niezwykłych Dżentelmenów", dzieła znacznie późniejszego od "Strażników". Jest on m.in. autorem scenariusza do opowieści Batman - Zabójczy żart, która znalazła się w pierwszym regularnie ukazującym się numerze Batmana w Polsce. Pana Gibbonsa zaś powinni kojarzyć fani Gwiezdnych Wojen - wyrysował wydaną też w Polsce opowieść Vader's Quest, która, nie oszukujmy się, nie była szczytem jego możliwości (po recenzję VQ odsyłam Was tu: http://starwars.pl/komiksy_vq.php). Był to jednak jedynie krótki niefortunny epizod w jego twórczości; uznanie i szacunek zdobył rysując dla DC Comics (m.in. "Batman", "Superman", "Green Lantern"). Z mniej standartowych projektów Dave'a wskazać można opracowanie graficzne postaci i świata w grze komputerowej "Beneath a Steel Sky".

"Strażnicy" to przede wszystkim kunsztownie przeprowadzona dekonstrukcja żywotu superbohatera. Dopatrywać się tu możemy elementów strukturalizmu Rolanda Barthsa, który w "Mitologiach" (1957r.) mit przeciwstawił pojęciu 'anty-mitu', co w prostej linii pozwala nam mówić o konwencji anty-bohatera w komiksie Alana Moora.

Dwadzieścia lat temu superbohaterowie na kartach komiksu byli niemalże bez skazy: niezachwiana psychika, wyraźne (i proste) zasady moralne, tężyzna fizyczna, etc. Nagle w kioskach pojawiają się "Strażnicy". Proszę wyobrazić sobie szok czytelnika, żyjącego z tygodnia na tydzień opowieściami o Supemanie, który w "Strażnikach" widzi bohatera Ameryki mordującego z zimną krwią ciężarną kobietę. Postać, o której mowa, to oczywiście Komediant, usunięty z grona superbohaterów (Gwardziści) za próbę gwałtu na swojej partnerce. Jest on przeciwstawieniem obłudnej wizji moralnie idealnego superbohatera (czy Wam też kojarzy się z Kapitanem Ameryką?), a zatem 'żywym' anty-mitem. Brniemy dalej: Człowiek-Ćma, były Gwardzista (grupa rozpadła się, według fabuły komiksu, w 1949r.), załamał się pod napięciem przesłuchań Komisji Izby Reprezentantów ds. Działalności Antyamerykańskiej i popadł w alkoholizm; ostatecznie skończył w szpitalu psychiatrycznym.

Kto z nas nie podziwiał wspaniałej powiewającej peleryny Supermana lub Batmana? W "Strażnikach", bohater znany jako Dolarówka miał taką samą. Jego kariera jednak szybko dobiegła końca, gdy, podczas próby zatrzymania napadu na bank, peleryna właśnie zaklinowała się w drzwiach obrotowych; zastrzelono go nim zdołał się uwolnić.

Jedna z zasad analizy tekstu każe patrzyć nie tylko na to co jest, ale także na to, czego brakuje. W "Strażnikach", pośród tylu superbohaterów, brakuje... super-złoczyńców. Bez nich zaś jaki jest sens istnienia herosów? Była to najprawdopodobniej jedna z przyczyn rozwiązania Gwardzistów w 1949r., prawdziwym super-złoczyńcą zaś dla wielu było samo życie.

Wszystkiemu towarzyszy paranoja lat zimnej wojny; strach, prześladowania, polityka. A pamiętać należy, że większość Gwardzistów to zwykli ludzie, ze zwykłymi problemami, którzy dla przygody przebierali się by walczyć ze złoczyńcami. Jedynym prawdziwym nadczłowiekiem wydaje się być Doktor Manhattan, postać o niewyobrażalnych możliwościach. Zdaje się być jednak pozbawionym uczuć, bezdusznym kalkulatorem i bronią masowego rażenia w jednym; łatwo poddaje się manipulacji rządu Nixona i pacyfikuje Wietnam.

Techniczna konstrukcja "Strażników" była bez wątpienia pionierska. Ogromna, wręcz przytłaczająca liczba postaci i wątków, oraz oryginalna narracja (np. fragmenty komiksu w komiksie, oddające atmosferę głównej opowieści), czy też 'autentyczne' wycinki z pamiętników, gazet, czy magazynów, dołączane na końcu każdego rozdziału - wszystkich tych zabiegów, na taką skalę, próżno było szukać w innych wydawnictwach. Zainspirowały one za to wiele późniejszych tytułów, a ogólny szkielet Alan Moore zaadoptował ponownie w "Lidze Niezwykłych Dżentelmenów".

Wspomnianych dodatków nie poskąpiono tym razem w polskim wydaniu komiksu, co jest ogromnym plusem. Przygotowanie techniczne i merytoryczne komiksu stoi na bardzo wysokim poziomie. Bardzo dobrym posunięciem było zamieszczenie na końcu przypisów tłumacza, które w dużym stopniu przyczyniają się do ogarnięcia niełatwej fabuły komiksu.

Czym są tak naprawdę "Strażnicy"? Opowieścią detektywistyczną? Komentarzem psychologicznym? A może politycznym? Myślę, że wszystkim tym po trochu, co daje nam w wyniku unikatowy album, o przesłaniu być może niepokojącym, niemniej jednak ważnym, uniwersalnym. Pamiętać trzeba, iż pod każdą maską kryje się człowiek; wrażliwy, ze swymi słabostkami. A błądzić jest rzeczą ludzką...

Strażnicy - 1

Scenariusz: Alan Moore
Rysunek: Dave Gibbons
Kolor: John Higgins
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2003
Tytuł oryginalny: Watchmen
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 1986
Liczba stron: 140
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9706-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus