"Głos zabierze towarzysz Superman" – recenzja komiksu "Superman. Czerwony syn"

Autor: Jerzy Łanuszewski
Korekta: Maciej Jasiński
5 września 2015

Tę historię znamy od dawna – już prawie osiemdziesiąt lat czytamy opowieść o umierającej planecie oraz rodzicach, którzy wysyłają swojego nowonarodzonego syna w przestrzeń kosmiczną, by tam znalazł planetę, mającą być jego nowym domem. Dziecko szczęśliwie ląduje na Ziemi i tam, dzięki swoim nadludzkim zdolnościom, staje się największym bohaterem, obrońcą przybranej ojczyzny. Mark Millar (Kick-Ass, Ultimates) na nowo przedstawia tę starą fabułę – zmienia jednak jedno zasadnicze założenie. Kapsuła ratunkowa z Supermanem ląduje nie w okolicach Smallville, ale na terenie Ukrainy. Heros dorasta w kołchozie i otrzymuje socjalistyczne wychowanie. W ten sposób symbol Stanów Zjednoczonych, demokracji oraz amerykańskich wartości, staje się ikoną Związku Radzieckiego.

Postawmy sprawę jasno – to nie jest ambitny komiks, lecz jedynie (a może nawet aż) całkiem interesująca opowieść, wykorzystująca niezły pomysł. Wizja USA i ZSRR w Czerwonym synu nie odbiega zbytnio od mało skomplikowanych wyobrażeń czasu zimnej wojny i Millar nawet nie próbuje porywać się na głębszą analizę. Autor bardziej bawi się swoim konceptem, gra z historią, mnożąc kolejne co-by-było-gdyby. Jednocześnie wykorzystuje szereg zagrań typowych dla opowieści o mięśniakach w śmiesznych kostiumach.

Nie jest to jednak zwykłe przerzucenie bohatera w inne realia z zachowaniem jego pierwotnej natury. Jego dobry charakter pozostaje wprawdzie bez większych zmian, ale widać, że totalitarne wychowanie odcisnęło na Supermanie swoje piętno i ma wpływ na decyzje herosa. Odwrotna zależność również jest ukazana – komunizm kształtowany przez Syna Kryptona znacznie odbiega od tego, co znamy z podręczników do historii.

Umieszczenie Supermana w państwie rad pociąga za sobą szereg konsekwencji, które znacznie zmieniają uniwersum DC, przypisując wielu znanym postaciom zupełnie nowe role. Scenarzysta stosuje liczne uproszczenia – jedne bardziej, inne mniej rażące. Trochę śmiesznie wygląda sytuacja, gdy pierwszy towarzysz, najlepszy kumpel Stalina i postrach anglosaskiego imperializmu wciąż nazywany jest "Supermanem".

Nie zmienia to faktu, że Czerwonego syna czyta się bardzo dobrze. Millar potrafi pisać. Nie zmarnował potencjału, jaki drzemał w pomyśle i dał czytelnikom komiks dopracowany, którego lektura daje sporo przyjemności. Udało mu się zgrabnie przedstawić akcję rozgrywającą się na przestrzeni wielu lat (to właściwie superbohaterska zimna wojna w pigułce), a przy tym nakreślić ciekawe, niejednoznaczne postaci. Ani Superman, ani Luthor nie są do końca dobrzy, ani do końca źli. Obaj chcą jak najlepiej dla swoich narodów, jednak ich drogi różnią się diametralnie. Właśnie ich relacje stają się od pewnego momentu elementem napędowym komiksu i przyćmiewają  postawione na głowie realia.

Przygody komunistycznego herosa rysują do spółki Dave Johnson, Kilian Plunkett, Andrew Robinson i Walden Wong. Przed lekturą komiksu szczególnie intrygowało mnie nazwisko Johnsona, którego okładki (choćby do 100 naboi) są wyśmienite. Okazało się, że w roli regularnego rysownika również radzi sobie nieźle. Choć trzeba przyznać, iż jego plansze raczej nie zapadają w pamięć. Są przyzwoite, nie można im nic zarzucić, ale to wszystko. Jednak już patrząc na okładki poszczególnych zeszytów, ładnie nawiązujące do totalitarnych plakatów, widać kunszt amerykańskiego artysty. Rysunki pozostałych grafików nie odbiegają zbytnio od tego, co prezentuje Johnson. Solidne, z paroma lepszymi momentami, ale bez szaleństw.

Mark Millar i jego drużyna artystów z powodzeniem zrealizowali pomysł uczynienia z Supermana człowieka radzieckiego. Ich komiks daje czytelnikowi dokładnie to, co obiecuje – nieźle przemyślaną i sprawnie przedstawioną historię. Ale nie oczekujcie cudów.

Superman (Egmont) - Czerwony Syn

Scenariusz: Mark Millar
Rysunek: Dave Johnson, Kilian Plunkett, Andrew Robinson
Okładka: Dave Johnson
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2015
Tytuł oryginalny: Superman: Red Son
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 2003
Liczba stron: 168
Format: 180x275 mm
Oprawa: twarda w obwolucie
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110229
Wydanie: I
Cena z okładki: 69,99 zł


blog comments powered by Disqus