Recenzja komiksu "Suppli" #1

Autor: Jerzy Szyłak
27 kwietnia 2008

Z rozesłanej do gazet i serwisów internetowych, przygotowanej przez wydawnictwo Hanami notki zapowiadającej komiks Suppli możemy się dowiedzieć, że "Minami Fujii jest 27 letnią kobietą pracującą w renomowanej agencji reklamowej. Sukces zawodowy wymaga jednak wielu wyrzeczeń. Nadgodziny, praca w niedziele to tylko niektóre z "uroków" budowania mocnej pozycji w firmie. W takich warunkach bardzo ciężko jest zorganizować swoje życie osobiste. Fujii od siedmiu lat ma stałego partnera, jednak coraz częściej zastanawia się, ile tak naprawdę wart jest ten związek. Kariera zawodowa, mechanizmy działania agencji reklamowej, a także samotność oraz usilne poszukiwanie akceptacji i miłości, to tematy poruszane w komiksie Suppli". Notkę tę można streścić mówiąc, że komiks opowiada o pracy i miłości, i dokładnie tak postąpili recenzenci, pozwalając, by siła bezwładu (stereotypowych wyobrażeń, swobodnych skojarzeń, lekturowych przyzwyczajeń i oczekiwań) zrobiła za nich resztę. Bo co może sobie wyobrazić potencjalny czytelnik uraczony taką informacją? Ano to, z czym miał dotąd do czynienia - pracę od dziewiątej do piątej, tak obrazowo przedstawioną w piosence The Kinks (Answering phones and dictating letters / Making decisions that affect no one. / Stuck in the office from nine until five / Life is so incredibly dull, / Working from nine to five) lub w komiksie Dilbert.

Zasadnicza część opowieści o pracy, z jakimi mieliśmy dotąd do czynienia, była opowieściami przeciw pracy. Były to (są nadal) historie, których bohater jest udręczony przez pracę, będącą dla niego źródłem cierpień w swej istocie tożsamych z cierpieniami, jakich według Freuda przysparza człowiekowi kultura. Nieśmiało przeciwstawiały się im te opowieści, w których człowiek podejmował twórczy trud i w wyniku kształtował sam siebie. Taki przywilej był najczęściej rezerwowany dla artystów, bo ci tworzyli coś z niczego. Potem zaś, w wyniku reakcji na rosnące uprzemysłowienie, przyznano go także chłopom (patrz: powieść Reymonta). Socjalizm realistyczny próbował koncepcję pracy jako twórczości rozciągnąć na inne obszary, ale do tego, by pokazać, ze praca ma głęboki sens potrzebował opozycji: sens-bezsens. Obdarzony nową, socjalistyczną świadomością bohater takiej powieści wiedział, czemu pracuje i ta jego świadomość była przeciwstawiona nieświadomości innych, których w świecie powieściowym było więcej, a w świecie rzeczywistym jeszcze więcej. Powieść socrealistyczna zawierała postulat, by człowiek zmienił swój stosunek do pracy i zmienił siebie w kogoś innego. Postulat ten był i pozostał do dziś programem pewnej niezrealizowanej i niemożliwej do zrealizowania utopii. Problem z tym, co i jak myślimy o pracy, bierze się stąd, że naszym ideałem jest człowiek, który sam sobie jest sterem, żeglarzem, okrętem. Z tego choćby powodu mamy więcej sentymentu dla prywatnego detektywa niż brygady policjantów (co wyraźnie widać w komiksach o Batmanie). Praca wykonywana grupowo, praca, której efektów nie widać od razu i wreszcie praca, zysk z której jest trudny do obliczenia i w dodatku dzielony za naszymi plecami, budzi w nas poczucie alienacji i wywołuje wrogość, której dobitnym przykładem są takie komiksy jak Dilbert. Jedyny rodzaj pracy zbiorowej, jaki rozumiemy, to takie wykonywane grupowo działanie, ktore polega na sumowaniu pojedynczych umiejętności drużyny, zmierzającej do wspólnego celu. O takiej pracy opowiadają i baśnie Grimmów (choćby Czterej muzykanci z Bremy) i Wladca pierścieni Tolkiena, ale gdybyśmy robotnikowi przy tasmie produkcyjnej próbowali wmówić, że jest członkiem jakiejś drużyny, wyśmiałby nas bezlitośnie.

Bohaterką komiksu Suppli jest kobieta, która uważa, że jej praca ma sens, jest gotowa dla tej pracy poświęcić wiele i w jej rzetelnym wykonywaniu widzi sens własnej egzystencji. I dzieje się tak, pomimo tego, że praca wykonywana przez Fuji Minami ma wszelkie znamiona działalności absurdalnej. Po pierwsze, praca ta nie polega na produkowaniu czegokolwiek. Bohaterka komiksu pracuje w agencji reklamowej, opracowuje strategie promocji produktów, które wyprodukował kto inny, gdzie indziej. Na pozór jej praca polega na wymyśleniu, jak sprzedać dany towar. W rzeczywistości jednak wysiłki jej i jej kolegów są ukierunkowane na to, by producentowi owego towaru sprzedać wymyśloną przez siebie reklamę. To jego trzeba przekonać, że to, co wymyśliła agencja, będzie świetnie służyć promocji jego towarów, to jemu trzeba - przy pomocy rozmaitych zabiegów i tricków - "wcisnąć" własny produkt. Kwestia, czy reklama będzie spełniać zadanie popularyzowania produktu, czy też nie, jest istotna tylko pośrednio: skuteczna reklama jest bowiem dobrą reklamą agencji. Z punktu widzenia Fuji Minami świat, w którym ludzie produkują, sprzedają i kupują towary (w tradycyjnym sensie tego słowa) to odrębny kosmos, z którym ma do czynienia tylko wtedy, kiedy chodzi na zakupy i którego prawa nie obowiązują w rzeczywistości, w której żyje naprawdę.

Po drugie: praca agencji reklamowej polega na marnotrawstwie. Marnotrawstwie pomysłów, czasu, materiałów. Po trzecie zaś, choć z drugim ściśle związane, polega ona na antagonistycznym przeciwstawianiu sobie pracowników. Marnotrawstwo polega na tym, że każdemu klientowi przedstawia się kilka projektów, z których wszystkie poza jednym są przeznaczone do kosza. Wykonanie tych projektów powierza się kilku zespołom, z góry zakładając, że jeden z nich będzie teamem zwycięzców, a pozostali znajdą się na przegranej pozycji. Jest w komiksie epizod, w którym do zespołu pracującego nad reklamą zostają przydzielone osoby pozostające ze sobą w konflikcie. Szefostwo firmy nie postąpiło w ten sposób przez nieświadomość, ale właśnie po to, by stworzyć drużynę, która na pewno wykona złą pracę. Pracę, którą się odrzuci lub jak kto woli - wyrzuci. Dla zachowania równowagi albo dla ostatecznego zmącenia obrazu tego, co w agencji reklamowej się dzieje, warto przywołać inny epizod, w którym pracownicy agencji decydują się ponownie pokazać klientowi projekt, który wcześniej odrzucił, gdyż uważają, że gdy zobaczy jego ostateczną wersję, przyjmie go.

Mari Okazaki nie pokazuje w swoim komiksie żadnej szczególnej czy wyjątkowej sytuacji. Przedstawiona w Suppli praca agencji reklamowej jest pod wieloma względami podobna do innych rodzajów pracy. Autorce udało się jednak uchwycić to, o czym piszą socjologowie zajmujący się problemem pracy w społeczeństwie ponowoczesnym - postprodukcyjnym. Słowo "praca" znaczy dzisiaj zupełnie coś innego, niż w pierwszej polowie XX wieku. Czynnosci związane z jej wykonywaniem mają zupelnie inny charakter niż kiedyś. Jej sens też jest inny. Jest on tak trudno uchwytny, że wielu satyryków uważa, że go w ogóle nie ma. Mari Okazaki pokazuje jednak, że ów sens istnieje, tyle, że kryje się gdzieś pomiędzy wykonywanymi czynnościami, w sposobie konstruowania własnego "ja" w relacjach z innymi, w budowaniu takich międzyludzkich związków, jakich poza miejscem pracy już nie budujemy, bo nie mamy z kim.

Identycznie jest z miłością. Autorka komiksu Suppli nie portretuje osoby zakochanej, ale osobę, która pragnie kochać, bo miłość nadaje głębszy sens egzystencji (zdaje się, że wszyscy nadal w to wierzymy; na pewno wierzy w to Fuji Minami). Tyle, że słowo "miłość" nie oznacza wcale tego, co oznaczało jeszcze sto lat temu. Mari Okazaki jest doskonale tego faktu świadoma i konsekwentnie pokazuje w swoim komiksie rozpad pewnych wyobrażeń na temat miłości. Już opisana w notce wydawniczej sytuacja wyjściowa pokazuje, że problemy Romea i Julii nie są naszymi problemami. Popęd seksualny, który przez stulecia był motorem napędowym poczynań kochanków, gotowych pokonać wszelkie przeszkody, byle tylko wylądować razem w łóżku, stracił swoją moc w społeczeństwie, w którym posiadanie stałego partnera nie jest równoznaczne z byciem zakochanym. Suppli zaczyna się w chwili, gdy Fuji Minami po siedmiu latach udanego pożycia odkrywa, że nie satysfakcjonuje jej ten związek, ze pragnie czegoś innego, głębszego i prawdziwszego niż udany seks. Odkrycie to czyni z Fuji Minami istotę pokrewną bohaterce Zaćmienia Michelangelo Antonioniego, filmu, który powstał ponad czterdzieści i w znakomity sposób pokazał stan świadomości na przełomie epok nowoczesnej i ponowoczesnej. Tyle, że bohaterka Zaćmienia cierpiała z powodu utraty wiary w miłość i rozpaczliwie szukała tego czegoś, co nadałoby sens jej istnieniu (tego czegoś, co Lyotard nazywa "wielką narracją).

U Fuji Minami odkrycie, że przez siedem lat pieprzyła się bez sensu nie wywołuje żadnej traumy i nie stawia jej w obliczu żadnej katastrofy. Ona po prostu wstaje z łózka i idzie szukać innego związku. Problem w tym, że - podobnie jak bohaterka Zaćmienia - ona nie do końca wie, czego szuka. W związku z tym jej "poszukiwanie miłości" bardziej polega na ostrożnym wchodzeniu w różnorakie relacje międzyludzkie niż na pożądliwym wypatrywaniu "księcia z bajki". Jedną z pierwszych ofiar tej ostrożności pada Ishida, zakochany w Fuji i przez nią odrzucony jej kolega z pracy. Ishida jest modelowym wręcz wcieleniem romantycznego kochanka, który siła swojego uczucia zdobywał ukochaną i dla którego w gruncie rzeczy nieważne było, czy bedzie miał z kochanką o czym pogadać, kiedy już będzie po. Ishida kocha, cierpi z powodu tej miłości i czeka, aż Fuji wyzwoli go od tego cierpienia. A ona mówi "nie".

Mari Okazaki umie pokazać, że poszukiwanie miłości dzisiaj polega przede wszystkim na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie "czym jest miłość dzisiaj", czego oczekujemy od tego uczucia, co ma nam dać, co wynagrodzić, co zrekompensować. Niklas Luhmann w rozprawie Semantyka miłości (Warszawa 2003) napisał, że istotą życia we wspołczesnym spoleczeństwie jest doświadczanie różnicy między relacjami osobowymi i bezosobowymi. Relacje bezosobowe to te, w których nieważny jest konkretny człowiek, ale funkcja, jaką sprawuje - z takimi relacjami mamy do czynienia w pracy, gdzie mamy kierownika i/lub podwładnych, i to "bycie kierownikiem" lub "bycie podwładnym" determinuje charakter relacji pomiędzy osobami. W milości i przyjaźni chodzi zaś o to, że partnerem ma być ten oto, a nie inny człowiek i liczą się jego indywidualne, niewymienialne na inne cechy. Fuji Minami szuka w swoim życiu relacji osobowych, a Mari Okazaki pokazuje nam, że relacje takie rodzą się i rozpadają niekoniecznie tam, gdzie ich oczekujemy (czyli w związkach miłosnych) ale raczej tam, gdzie ich być nie powinno (w pracy).

Suppli to komiks na wskroś nowoczesny (ponowoczesny), zarówno pod względem podejmowanej tematyki - praca dzisiaj; uczucia dzisiaj; jak i pod względem sposobu skonstruowania opowieści. Stategią narracyjną, jaką przyjęła Mari Okazaki, jest przyglądanie się bohaterom z bliska. Z tak bliska, ze widzimy szczegóły ich poczynań, ale nie ogarniamy całości ich działań. Jesteśmy w tym podobni do bohaterów komiksu, bo oni też nie do końca wiedzą, ku czemu zmierzają. Modelowe wręcz pod tym względem jest zakończenie trzeciego epizodu z pierwszego tomu Suppli. Fuji pracuje w nim nad filmem reklamowym, ktory w końcu zostaje odrzucony, Ishida umawia się z nia w pubie, do ktorego ona w końcu nie idzie, a o świcie, oboje potwornie zmęczeni, spotykają się w pustej stołówce, patrzą na wschód słonca a ich palce prawie się stykają. Okazaki pokazuje najpierw całe ich sylwetki, a potem robi zbliżenie rak, czemu towarzyszy komentarz: "Siedzieliśmy bez ruchu. Podziwialiśmy kolory nieba o świcie". Słowa rozmijają się z gestami, ciała bohaterów wyrażają co innego niż ich wypowiedzi, a wąska przestrzeń oddzielająca od siebie palce postaci wydaje się być przepaścią oddzielającą spełnienie od niespełnienia, szczęście od nieszczęścia, satysfakcję od jej braku. A potem właściwa chwila mija i bohaterowie już nie drugiej szansy na wyrażenie tego, co chcieli powiedzieć.

Autorka Suppli tka komentarze słowne do swojego komiksu z fragmentów wypowiedzi bohaterów od czasu do czasu przeplatanych odautorskimi komentarzami, które nie zawsze mają charakter bezpośredniego nazwania tego, co się dzieje. Fragmentaryzacja jest tu najważniejszym zabiegiem, podkreślającym niemożność spojrzenia na zdarzenia ani z dystansu, ani ze scalającej obraz perspektywy. Bardzo podobnie tworzona jest warstwa obrazowa. Relacjonowanie zdarzeń przechodzi tu w kontemplowanie szczegółu, a wyodrębniony ramką kadru jakiś detal nabiera samoistnego znaczenia. Rysunek może posłużyć za poetycki lub ironiczny komentarz do zdarzeń. Całość opowieści zaś splata się i z tego, co się aktualnie w świecie przedstawionym dzieje, i tego, co w duszy gra głównej bohaterce. Gdybym chciał odwołać się do kolejnego teoretycznego terminu, powiedziałbym, ze Mari Okazaki bardzo umiejętnie pokazuje na czym właściwie polega intertekstualność, ale nie ta, kojarzona z grą aluzji i cytatów, ale wywiedziona z tezy Bachtina o dialogiczności słowa w powieści. W komiksie Suppli mamy do czynienia z dialogicznością zarówno słów jak i obrazów. Sens wyłania się tu nie z tego, co powiedziane, czy pokazane, ale z relacji pomiędzy słowami, obrazami i postawami tych, którzy mówią, a także z kontekstów, w jakich dane słowa zostały wypowiedziane, a czyny wykonane.

Tkanie opowieści z fragmentów zdarzeń i urwanych wypowiedzi powoduje, że Suppli nie jest łatwą lekturą, choć niewątpliwie satysfakcjonujace może być odkrywanie tego, co gubi się między słowami. Dla polskiego czytelnika dodatkowym źródłem trudności może być fakt, iż tłumaczka nie zawsze sobie dobrze poradziła z precyzyjnym oddaniem sensów wypowiedzi. Z drugiej strony jednak warto zauważyć, że komiks został opatrzony przypisami, pozwalającymi we właściwy sposób zrozumieć, do czego odwołują się japońscy bohaterowie, czym się fascynują i dlaczego w taki, a nie inny sposób podchodzą do różnych spraw. Na przykład w trzecim tomie pojawia się obrazek podpisany "sai no kawara", któremu towarzyszy przypis, iż zwrot sai no kawara ma nasz odpowiednik w określeniu "syzyfowa praca". Dla zrozumienia komiksu wystarczyłoby wpisać słowa "syzyfowa praca" w ramkę kadru na odpowiedniej stronie, ale wówczas nie wiedzielibyśmy, co właściwie robi bohaterka na obrazku. Pełny przypis zajmuje w komiksie pół strony (jest umieszczony na końcu tomu) i pozwala nam uświadomić sobie, jak bardzo różni się Wschód od Zachodu, choć problemy bohaterów komiksu Suppli są nader podobne do naszych.

Suppli - 1

Scenariusz: Mari Okazaki
Rysunek: Mari Okazaki
Wydawnictwo: Hanami
Rok wydania polskiego: 9/2007
Wydawca oryginalny: Shodensha
Liczba stron: 220
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60740-03-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 26 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus