"Szklane miecze. Dolmon" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Jasiński
21 czerwca 2016

www.gildia.pl
Szklane miecze - 4 - Dolmon.
Dostępność: 24h
Cena: 20,90 zł 29,99 zł
dodaj do koszyka

To jest już koniec

Pierwszy tom serii Szklane miecze był intrygujący, drugi całkiem niezły, trzeci można określić jako znaczny spadek formy. Czy czwarty podtrzymuje tę tendencję spadkową, czy też stanowi dobre zakończenie całego cyklu?

Główni bohaterowie całą grupą wyruszyli na poszukiwanie kolejnych legendarnych szklanych mieczy. Zanim jednak dotrą do miejsca, w którym spadły one z kosmosu, ktoś zdoła ich uprzedzić i ukraść cenną broń, mogącą uratować świat przed niechybnym końcem. Ziemię dotykają klęski żywiołowe, całe ogromne tereny zamieniają się w pustynię. Jedynie przewidziane w przepowiedni zjednoczenie czterech szklanych ostrzy ma przywrócić równowagę w przyrodzie.

Cel więc jak najbardziej ważny, ale sposób, w jaki różni bohaterowie podchodzą do swojej misji może irytować. Zamiast działać zespołowo, organizują jakieś indywidualne wyprawy, które z założenia zdają się być skazane na klęskę. Nie przekonuje również koncepcja działania szklanych mieczy – tego jak wpływają na inne osoby (kiedy ranią do krwi, a kiedy zabijają zamieniając ofiary w szkło) i jaki jest zasięg ich oddziaływania (szklane ciała leżące w znacznej odległości od ostrza wbitego w kamienną podłogę), a także roli wybrańca – tego, który ma być odporny na ich negatywne działanie. Odnoszę wrażenie, że zamysł ten nie był do końca przemyślany i zmieniano go w trakcie, aby dopasować do scenariusza.

Przyznam, że nie jestem w stanie zrozumieć jaką pokręconą logiką kierują się bohaterowie. Najpierw walczą na śmierć i życie ze starym wrogiem, bo chwilę później oddać w jego ręce broń – jakby nastąpiła jego szybka przemiana i nagle stał się dobry. Dziur logicznych jest więcej i niektórych autorzy nawet nie próbują specjalnie maskować (jak np. zupełnie bezsensowne przywożenie zamienionej w szkło żony jednego z bohaterów, czy zorganizowana pośpiesznie prawdziwa "wędrówka ludów"). Jednak finał historii i tak przykrywa wszystko, co we wcześniejszych tomach opowiedziano o świecie, w którym rozgrywa się akcja owej serii.

Ilustracje Laury Zuccheri trzymają poziom, choć – tak jak pisałem przy okazji recenzji poprzednich tomów – najmocniejsza strona artystki to architektura. W ostatnim części cyklu, gdzie akcja rozgrywa się gównie na pustyni i w lesie, jest tego stosunkowo niewiele – jedynie spowite śniegiem i lodem miasto Segun. Postacie są rysowane poprawnie, ale na niektórych kadrach dziwnie wyglądają emocje pojawiające się na ich twarzach.

Mam wielki problem z tą serią. Pierwsze dwa tomy podobały mi się i zapowiadały naprawdę ciekawe fantasy dla młodszych czytelników. Niestety, osoba odpowiedzialna za scenariusz nie dała rady poprowadzić dalej tej historii. Zdarza się dosyć często, że początek cyklu zapowiada więcej, niż w końcu dostajemy. Tak jest i w tym przypadku. Sądzę jednak, że ci, których seria zainteresowała powinny sięgnąć i po ostatnią część, aby samodzielnie przekonać się jak to się wszystko skończyło.

Ocena: 6/10

Szklane miecze - 4 - Dolmon

Scenariusz: Sylviane Corgiat
Rysunek: Laura Zuccheri
Kolor: Laura Zuccheri
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 2/2016
Tytuł oryginalny: Les Épées de verre: Dolmon
Wydawca oryginalny: Les Humanoïdes Associés
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 56
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110090
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł


blog comments powered by Disqus