Wywiad z Jeanem Van Hammem

Autor: Maciej Szatko
31 października 2014

Kolejną gwiazdą XXV Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi był sam twórca Thorgala, SzninklaLargo Wincha, czyli Jean Van Hamme. Oto zapis krótkiej rozmowy z nim.

Maciej Szatko: Pańska wielka przyjaźń z Grzegorzem Rosińskim jest powszechnie znana, oprócz niego współpracował Pan między innymi z takimi autorami jak: William Vance (XIII),  Dany (Historia bez bohatera), Philippe Francq (Largo Winch), Frances Vallès (Władcy chmielu), Ted Benoît (Przygody Blake'a i Mortimera), Hermann (Krwawe gody), czy Christian Denayer (Wayne Shelton). Czy z którymś z nich łączy pana podobna relacja do tej z Rosińskim?

Jean Van Hamme: Znajomość z Rosińskim jest dla mnie wyjątkowa z dwóch powodów – poznałem go w sierpniu 1976 roku, kiedy akurat rezygnowałem z pracy w Philipsie, bo moim zamiarem było pisanie książek, gdyż wcześniej miałem jedynie kontakt z paskami komiksowymi, które nie odnosiły wielkiego sukcesu osiągając nakłady rzędu 8000 kopii, co nie było wystarczające do utrzymania się, więc miałem plan by pisać opowiadania. Spotkanie z Rosińskim i poznanie jego wyjątkowego stylu rysowania sprawiło, że znowu wróciłem do komiksu – gdyby nie on, być może nigdy by się to nie stało. Współpracowaliśmy razem przy jednej serii ponad 30 lat, po wyjeździe z Polski Grzegorz mieszkał u mnie, nasze rodziny znają się doskonale, więc relacja między nami jest całkowicie inna od tej np. z Philipem Francqiem, który nota bene jest w wieku moich dzieci. Moim dobrym przyjacielem jest także Christian Denayer, ale nie spędzamy razem np. wakacji, bo on mógłby leżeć 10 dni na plaży, czym ja zupełnie nie jestem zainteresowany. W sumie współpracowałem z 26 rysownikami.

MS: Często pracował pan z nimi równocześnie – jak zorganizować sobie odpowiednio pracę, by przy pracy nad kilkoma projektami jednocześnie każdy z nich odniósł odpowiedni efekt?

JVH: O, to bardzo proste – zawsze koncentrowałem się tylko nad jedną historią, węc jeśli pracowałem akurat nad scenariuszem do Largo Wincha, to liczył się dla mnie tylko Largo Winch, nic innego. W mojej głowie klikałem po prostu na przycisk z tym tytułem. Kiedy go ukończyłem – klik – zajmowałem się XIII. Wielu scenarzystów pracując nad kilkoma projektami naraz robi tak, że wymyśla 2 strony jednego tytułu, a potem 3 innego i wysyła je wlaściwym rysownikom do zobrazowania – dla mnie taki system jest zły. Mając gotową całość i wpadając na lepszy pomysł dotyczący np. strony nr 35, co ma związek jednak z koniecznością zmiany na stronie 17, mam możliwość wprowadzenia korekty. W pierwszej wersji niestety jest to już niemożliwe i dobry pomysł pozostaje niezrealizowany.    

MS: Czy rozpoczynając współpracę z jakimś rysownikiem najpierw wspólnie wybiera pan z nim temat, czy ma już gotową historię, którą tylko mu przekazuje do zilustrowania, czy też wie pan w jakiej tematyce jaki rysownik dobrze się czuje i tworzy scenariusz niejako "pod niego"?

JVH: Cóż, nie bardzo przejmuję się tym co który rysownik lubi, bardziej interesuje mnie co jest w stanie wykonać najlepiej. Nie rozmawiam też uprzednio o temacie historii z rysownikiem. Wyjątkiem była współpraca z Philipem Francqiem przy Largo Winchu, który miał za zadanie najpierw odwiedzić miejsca, w których działa się historia, żeby wykonać zdjęcia, więc zadałem mu pytania: "Dokąd chciałbyś się udać?". Gdyby odparł: "Na Wyspy Samoa", starałbym się umieścić akcję Largo Winch właśnie tam (śmiech), chyba, że nie byłoby to akurat możliwe – wówczas po prostu pewnie wymyśliłbym historię dziejącą się w Amsterdamie, czy innym popularnym europejskim mieście. William Vance przy pracy nad XIII nigdy nie był w USA, ale miał doskonałą dokumentację miejsc, gdzie rozgrywała się akcja. Było to spowodowane dwoma faktami - nie lubił podróżować oraz miał swój własny pomysł jak przedstawić Stany Zjednoczone i nie chciał pozwolić, by rzeczywisty obraz jaki zobaczyłby na miejscu, mógł go rozczarować.

MS: Jak według pana powinna wyglądać dobra historia? I skąd czerpał pan pomysły do swoich scenariuszy?

JVH: Inspiracja przychodzi ze wszystkiego – kiedy idzie się do kina, kiedy czyta się książkę, historia zazwyczaj powstaje w związku z jakąś wyjątkową atmosferą. Zawsze starałem się właśnie taką wyjątkową atmosferę stworzyć w moich scenariuszach.Wyobraźnia to mięsień, jak każdy inny – potrzeba czasu, żeby ją wyćwiczyć. Tak jak bieganie po parku daje określone wyniki, tak samo potrzebny jest pewien okres "ćwiczeń wyobraźni", np. wymyślanie różnych wątków przez 15 dni. Jest to tak samo wyczerpujące zajęcie jak trening fizyczny, często towarzyszył mi wówczas także zły humor. Jakby się głębiej zastanowić to cała historia tysięcy lat cywilizacji składa się maksymalnie z 50 opowieści. Z pisaniem jest jak z gotowaniem – ma się określoną ilość warzyw, mięsa, które można przyrządzić na tysiące sposóbów. W historii ma się także określoną ilość możliwości, w którą stronę może się ona rozwinąć. Dobra historia powinna posiadać 3 rzeczy - dobry początek, dobry środek i dobry koniec. Ile jest historii - czy to filmowych, książkowych, czy komiksowych – które mają dobry początek, nudny środek i dobry, bądź zły koniec? Tu właśnie leży podstawowy problem, niezwykle ważne jest stopniowanie emocji u odbiorcy. To nigdy nie powstaje szybko, ja także nie jestem pisarzem, który tworzy szybko, ale zawsze dążyłem do tego, żeby mieć właśnie dobry początek, dobry środek i dobre zakończenie. Po prostu.

MS: Chciałbym pokazać panu coś – czy kojarzy Pan polskie wydanie książek z serii Largo Winch, wydanych przez wydawnictwo Orbita na początku lat ‘90?

JVH: Niestety nie, kojarzę owszem wydanie, ale włoskie. Interesująca okładka, pierwszy raz w życiu widzę taką.

MS: Proszę przyjąć ten egzemplarz na pamiątkę swojej wizyty w naszym kraju i bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.

Szninkiel - Integral (wyd. II)

Scenariusz: Jean Van Hamme
Rysunek: Grzegorz Rosiński
Tłumaczenie: Ksenia Chamerska
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2013
Tytuł oryginalny: Le grand pouvoir du Chninkel
Rok wydania oryginału: 1987
Liczba stron: 192
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3613-4
Wydanie: IV
Cena z okładki: 69,99 zł


blog comments powered by Disqus