Recenzja komiksu "T-Raperzy znad Wisły: Misja Mars"

Autor: Tomasz Nowak
22 listopada 2009

Misja jest, no i fest!

Legendarni T-Raperzy znad Wisły - Sławomir Szczęśniak i Grzegorz Wasowski - pozazdrościli chyba kolegom - Wojewódzkiemu i Figurskiemu i też zapragnęli wkroczyć na karty komiksu. Obydwie publikacje, choć podobne w zamyśle, różnią się jednak diametralnie. I dobrze.

Po pierwsze

"Dni chwały" T-Raperów przypadły na środek lat dziewięćdziesiątych - kilkanaście lat temu, a we współczesnych mediach to odległość przynajmniej epoki. Ponadto, od tamtego czasu o duecie słychać było niewiele, wręcz wcale. Tymczasem - reaktywacja! I to w medium wciąż nie bardzo cenionym w polskim świecie "artystycznym", czyli w komiksie... bardzo odważnie i chwalebnie, zarazem!

A skoro lata płyną, to czytelnikom, gwoli wyjaśnienia, należy się mały wstęp, dlaczego "historyczni hip-hopowcy" porzucili w swoim czasie scenę i występy. Przybiera on formę niezbyt udanego wywiadu udzielonego seksownej pani redaktor. Jednak to tylko wprowadzenie. Zaraz potem rezydencję T-Raperów odwiedza przedstawiciel Służb, zlecając im wykonanie misji i... Więcej nie zdradzę, bo opowiem prawie wszystko! Tak, treści nie ma tu zbyt wiele, ale nie to się liczy. Najważniejszy jest klimat, a ten niewątpliwie udało się stworzyć. Naprawdę odjechany...

Bo fabuła stworzona przez Szczęśniaka i Wasowskiego, to zupełny "odjazd". Historia na luzie, zbudowana z wolnych skojarzeń - dla luzaków i smakoszy luzu zarazem. Ale również chyba dla tych, którzy oczekują w komiksie polskim czegoś nowego, powiewu świeżości.

Po drugie

T-Raperzy nie muszą nikogo do siebie przekonywać. Oni "dyskontują" już swoją markę. Nie są ani "za", ani "przeciwko". Są zdystansowani. Mają klasę.

Pozwalają sobie zatem nie tylko na "eksperymentalny" scenariusz, ale także smakują rozmaitych stylów rysunku. Początek stanowią czarnobiałe grafiki Daniela Gembusa. Niczym szkicownik - bez tła. Tylko twarze, postaci, dialogi. A potem nagły przeskok w kolor - intensywny, zróżnicowany.

Pierwszy w kolorze, Daniel Baum, też nie szafuje szczegółem, wprowadza natomiast większy dynamizm kadrowaniem i "urealnia" opowieść operując bardziej graficznym kolażem niż grafiką sensu stricte. Rozpoczyna się tytułowa Misja i... natychmiast przeskakujemy w bardziej fantazyjny, zdecydowanie graficzny świat Gabriela Kołata. Finał, to znów malarski kolaż Bauma. Trzeba wszak nadmienić, że niektóre z plansz "po drodze" wrysował jeszcze Wojciech Prokop.

Takie "wejście" w materię komiksu to kolejny odważny ruch. Tym bardziej, że wydawca twierdzi, iż na Misji Mars seria przygód T-Raperów wcale się nie zakończy!

A więc?

Jedyna rzecz, jakiej niewątpliwie brakuje temu komiksowi to... rap! Nie ma ani jednego kawałka tekstu, którym można by przyrymować skacząc pomiędzy stopniami na schodach, przez poręcz czy murek, albo przecierając rytmicznie kurze z szafki. A to wielka szkoda, wszak T-Raperzy rymami właśnie słyną!

I tak oto mamy komiks - mocno upraszczając - "wizerunkowy". Oparty na znanych postaciach medialnych, ale przy tym niezwykle swobodny formalnie. I dobrze, że wreszcie mamy takie komiksy! T-Raperzy nie muszą "walić z grubej rury" i tego nie czynią. Choć publice spragnionej ekstremów może tego zabraknąć, to jednak cieszy wielce, że ludzie o uznanej marce - tak scenarzyści, jak i rysownicy - poważyli się na taki luz twórczy. Fajnie. Bardzo fajnie!

T-Raperzy znad Wisły - 1 - Misja Mars

Scenariusz: Sławomir Szczęśniak, Grzegorz Wasowski
Rysunek: Daniel Baum, Daniel Gembus, Gabriel Kołat, Wojciech Prokop
Okładka: Daniel Baum, Gabriel Kołat, Krzysztof Obara
Wydawnictwo: Afres
Rok wydania polskiego: 10/2009
Liczba stron: 52
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-928780-2-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 59 zł



blog comments powered by Disqus