"Thor Gromowładny. Boża Bomba" – recenzja komiksu

Autor: Jerzy Łanuszewski
2 stycznia 2017

Teomachia

W pierwszym tomie cyklu Thor Gromowładny Jason Aaron (Skalp, Bękarty z Południa) rozpoczął mroczną, apokaliptyczną historię – Boża Bomba zamyka wszystkie wątki. Początek był dobrym komiksem, bardzo w stylu autorskich projektów scenarzysty – oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe w Marvelu. Czy finał spełnia wszystkie oczekiwania?

Przez cały pierwszy album Thor ścigał Gorra, istotę opętaną pragnieniem wymordowania wszystkich bóstw. Śledztwo zaprowadziło go na kraniec czasu, gdzie spotkał swoje przyszłe "ja". Teraz dwóch Thorów rusza by rozprawić się z prześladowcą. Bogowie nie wiedzą jeszcze, co dokładnie planuje ich przeciwnik. O tym przekona się najmłodszy Thor – porwany przez Gorra ze średniowiecza.

Drugi tom Thora Gromowładnego odrobinę rozczarowuje. Aaron odszedł trochę od swojego autorskiego stylu i złagodził całą opowieść. Wciąż czyta się to dobrze, a momentami widać siłę "jedynki", jednak wyraźnie czuć, że to już nie to samo. Można zauważyć, że twórca spuszcza z tonu. Druga część starcia z Bogobójcą nie jest już tak przygnębiająca – ponownie autor przedstawia dość przytłaczające wydarzenia o skali kosmicznej, ale sposób narracji, dodanie fragmentów humorystycznych oraz położenie większego nacisku na mordobicie sprawiło, że opowieść nie jest tak ciężka i gęsta jak we wcześniejszym tomie.

Ponarzekałem, bo było na co, ale uczciwie trzeba przyznać, że Boża Bomba jest albumem niezłym i gdyby pierwsza część była trochę słabsza, bardziej doceniłbym zakończenie, które wypadło porządnie – po prostu oczekiwania były duże większe. Aaron potrafi pisać, historia Bogobójcy jest intrygująca, relacje między trzema Thorami napisano zręcznie, ich dialogi są dowcipne – trochę nie pasują do klimatu komiksu, ale same w sobie brzmią całkiem sympatycznie. To wszystko sprawia, że jako niegłupia rozrywka Boża Bomba sprawdza się dobrze.

A pod względem grafiki jest równie zacnie. Album rozpoczyna rozdział rysowany przez Jacksona "Butcha" Guice’a, co jest dosyć dużą odmianą po pięciu zeszytach Esada T. Ribika (Silver Surfer. Requiem, Loki). Zmiana stylu jest uzasadniona – ten fragment przedstawia wydarzenia najdawniejsze, samą historię przemiany Gorra w Bogobójcę. Rysunki Guice’a nie są złe, ale wyraźnie odstają od prześlicznych plansz chorwackiego artysty. Na szczęście to tylko jeden rozdział. Pozostałe, aż do końca albumu prowadzi Ribic. Podobała mi się jego robota w pierwszym tomie, a tutaj jest prawie tak samo dobrze – choć w końcowych rozdziałach można zauważyć pewien pośpiech i niedbałość. Mimo to, jego prace robią duże wrażenie, bardzo odbiegając od tego, co zwykle widać w komiksach Marvela. To bardzo delikatne rysunki, pokryte subtelnymi kolorami (nałożonymi przez Ive Svorcinę). Przywodzą na myśl stare ilustracje do skandynawskich mitów i oper Richarda Wagnera. Artysta zręcznie łączy mitologiczne inspiracje z elementami właściwymi dla science fiction, tworząc bardzo spójny świat.

Boża Bomba nieźle domyka historię rozpoczętą w poprzednim albumie, jednak po Aaronie spodziewałem się czegoś więcej. Wciąż jest to dobry komiks, póki co najlepszy z linii Marvel Now! – mam nadzieję, że w kolejnych tomach ten poziom się utrzyma.

Thor Gromowładny - 2 - Boża Bomba

Scenariusz: Jason Aaron
Rysunek: Butch Guice, Esad T. Ribic
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 12/2016
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Liczba stron: 132
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328116740
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus