Zapomnijcie o Thorgalu! – recenzja komiksu "Kriss de Valnor: Sojusze"

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Jerzy Łanuszewski
6 stycznia 2014

www.gildia.pl
Thorgal: Kriss de Valnor - 4 - Sojusze.
Dostępność: 24h
Cena: 16,10 zł 23,00 zł
dodaj do koszyka

Powstanie spin-offu Thorgala, przedstawiającego perypetie bezwzględnej Kriss, było bardziej niż pewne – piękna antagonistka uchodzi za najbardziej popularną postać, jaka pojawiła się w komiksowej serii, ilustrowanej z taką maestrią przez Grzegorza Rosińskiego. Wierni fani przygód walecznego wikinga bali się, iż scenarzysta (Yves Sente) zaprzepaści potencjał tkwiący w zabójczyni, wyjaśniając jej pochodzenie i motywy kierujące jej działaniami w sposób mało przekonujący, momentami całkowicie uproszczony. Sojusze, będące czwartym zeszytem cyklu Kriss de Valnor, tylko potwierdzają te obawy.

Po ofiarnej śmierci mającej miejsce pod koniec dwudziestego ósmego tomu pierwotnej serii (Kriss de Valnor), przebiegła wojowniczka trafiła przed oblicze Trybunału Walkirii. W otwierającym serię albumie, heroina szczegółowo opowiedziała bogini Freyi o pierwszych latach swego nędznego życia, o zastraszonej matce, ojczymie-tyranie, wrogo nastawionych współbraciach, a w szczególności o spotkaniu z Sigwaldem Sparzonym. Już sama historia jej wieloletniego towarzysza broni, którego poznaliśmy w rewelacyjnym albumie Łucznicy, przyprawiła o palpitacje serca wielu miłośników Thorgala. Wyrok Walkirii rozwijał wątki z pierwszego albumu. Kriss u boku oddanego Sigwalda kontynuowała śmiertelną krucjatę przeciw tym, którzy ją zranili. Brutalnie obeszła się z mieszkańcami dawnej wioski oraz ponownie spotkała na swej drodze poczciwego Arguna Drewnianą Stopę. Zgodnie z wolą bogini, powróciła do świata żywych z misją dokonania czynu godnego królowej. W poprzedzającym tomie nawiązała bliższą relację z księżniczką Hildebruną – córką króla Gustaafsona. W trzecim tomie Kriss pojawia się również tajemniczy, posiadający magiczne zdolności, Król Uzdrowiciel oraz jego zamaskowani towarzysze broni. Tytułowa antybohaterka wplątała się w zawiłą intrygę, której rozwiązanie było dla niej na wskroś szczęśliwe.

Ambitna de Valnor zasiada obecnie na tronie Królestwa Północnego Wschodu, z dumą dzierżąc berło władzy. Musi natychmiast podjąć ważną decyzję – czy samodzielnie sprawować przywództwo, czy może sprzymierzyć się z Taljarem Sologhonnem (Królem Uzdrowicielem). Do tego niektórzy z podległych koronie pomniejszych panów nie mogą wybaczyć jej dawnych grzechów, gdy w towarzystwie Shaigana Bezlitosnego najeżdżała ich ziemie (wydarzenia te zostały opisane w komiksie Korona Ogotaia). Ponadto wojowniczka nie spełnia wszystkich warunków związanych z objęciem panowania na tych ziemiach. Kriss ma świadomość, iż bez wsparcia armii Taljara nie zdoła pokonać Cesarza Magnusa, dlatego decyduje się na spotkanie z nim. Jest na tyle bystrą kobietą, iż rozszyfrowanie prawdziwej tożsamości Uzdrowiciela nie sprawia jej większego problemu. Jednocześnie poznajemy najważniejszego wasala Magnusa, księcia Auxeterry oraz jego syna, którym okazuje się Arlac – dawny sprzymierzeniec Jolana. W pełnej okazałości prezentuje się również sam Cesarz, którego sędziwy wygląd nieco odstrasza. Po nieustannych wzmiankach na jego temat, można było się spodziewać większego tyrana, istnego demona w ludzkiej skórze.

Główną bolączką recenzowanego albumu jest niesatysfakcjonująca proporcja akcji (wszelakich pojedynków czy starć skonfliktowanych armii) do spisków, zmieniających się sojuszów oraz zdradzieckich knowań. Pal licho, gdyby te rozmowy były wciągające i wnosiły coś nowego do fabuły opowieści. Tymczasem przez kilka stron słyszymy znaną z wcześniejszych tomów historię oraz nudne zakulisowe potyczki możnowładców. Sama Kriss zdaje się być wyłącznie pionkiem w rękach potężniejszego manipulatora. Wnioskuję, iż zamaskowany wiking, który pojawia się na cesarskim dworze, odegra ważną rolę w kolejnym tomie, zwłaszcza, że łatwo można przypuszczać kim jest rzeczony zdrajca.

Po raz kolejny dostrzegamy ścisły związek poszczególnych serii z uniwersum Thorgala. Oto bowiem, młody Arlac zostaje wysłany z misją do Bag Dadhu, gdzie zapewne spotka ojca Jolana. 

Zapoznając się z czwartym tomem Kriss de Valnor, musimy niezwłocznie wymazać z pamięci najlepsze albumy z głównego cyklu, wcześniejsze informacje oraz historyczne fakty. Wizerunek tutejszych wikingów jest bardzo słaby (wyciągnięty z innej epoki i kultury), a pojawienie się charakterystycznych dla ludów celtyckich druidów okazuje się sporym nieporozumieniem. Poza tym, gdy Kriss słyszy imię swego ojca, zachowuje się jakby go nie znała, choć wspomniała o nim w pierwszym albumie mini-serii. Obawiam się, że Yves Sente ponownie pogubił się w natłoku informacji, postaci i odwiedzanych krain. Po raz kolejny (jak miało to miejsce w przypadku albumu Kah-Aniel) wykazuje kiepski warsztat pisarski. Na szczęście ilustracje Giulio de Vity prezentują się znacznie lepiej – widać spory progres jaki poczynił włoski rysownik od początku cyklu.

Kriss w wersji belgijskiego scenarzysty to ledwie cień dawnej łuczniczki z czasów Jeana van Hamme'a. Wierzmy, że to jednorazowy spadek formy i kolejne zeszyty będę dużo lepsze, choćby na poziomie Czynu godnego królowej. Na tę chwilę jest wyjątkowo źle. 

Ocena: 4/10

Thorgal: Kriss de Valnor - 4 - Sojusze

Scenariusz: Yves Sente
Rysunek: Giulio De Vita
Okładka: Grzegorz Rosiński
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 11/2013
Tytuł oryginalny: Les Mondes de Thorgal: Kriss de Valnor: Alliances
Wydawca oryginalny: Le Lombard
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 48
Format: 225x295 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-6179-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 22,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus