Wywiad z Romanem Surżenko

Autor: Maciej Szatko
Ilustracje: Jarek Obważanek
10 października 2013

Maciej "Mefisto" Szatko: Minęło 1,5 roku od naszego ostatniego spotkania podczas Twojej wizyty na Festiwalu "Komiksowa Warszawa" w maju 2012 roku. Było to jeszcze przed wydaniem drugiego albumu z serii Louve i pierwszego albumu z cyklu Młodość Thorgala: Trzy Siostry Minkelsonn. Powiedz proszę co się wydarzyło w Twoim życiu od tamtej pory.

Roman Surżenko: Oczywiście pamiętam nasze poprzednie spotkanie z wielu ważnych powodów – wizyta na warszawskim festiwalu była w końcu moim pierwszym tego typu europejskim wyjazdem, po raz pierwszy spotkałem osobiście Grzegorza Rosińskiego co było dla mnie wyjątkowym przeżyciem, po raz pierwszy spotkałem także mojego agenta, którego znałem od dwóch lat, ale nigdy wcześniej nie widziałem. Sporym stresem była dla mnie sesja autografów – pojawiło się na niej naprawdę wiele osób, robiłem to pierwszy raz w życiu, nie bardzo wiedziałem jeszcze jak wykonywać dedykacje, ale dzięki organizatorom i mojemu opiekunowi – Timofowi – wyszło świetnie. Jestem pewien, że nie zapomnę tego festiwalu do końca swojego życia <śmiech>. To był czas, w którym kończyłem drugi album z serii Louve, a następnie wziąłem się za trzeci. Zostałem jednak po jakimś czasie poproszony o przerwanie pracy nad nim i rozpoczęcie pracy nad pierwszym albumem z serii Młodość Thorgala. To było interesujące doświadczenie, aczkolwiek praca nie stanowiła dla mnie jakiejś specjalnej różnicy – pozostawałem przecież w kręgu tych samych postaci, w dodatku z tym samym scenarzystą.

M: A propo's Yanna – wspominałeś kiedyś, że doskonale się Wam razem pracuje, że macie ze sobą świetny kontakt i jest on dla Ciebie bardzo pomocny – jak ta sytuacja ma się w sytuacji, kiedy zaczęliście tworzyć także nową serię?

R: Teraz jest nawet jeszcze lepiej. Wreszcie mieliśmy okazję spotkać się i kilka razy osobiście porozmawiać, m.in. we Francji i Szwajcarii. Może obowiązki festiwalowe nie bardzo sprzyjają takim spotkaniom, ale i tak wspaniale było się wreszcie poznać. Oczywiście cały czas jesteśmy w stałym kontakcie mailowym, a ponieważ rozpocząłem naukę francuskiego porozumiewamy się teraz także w jego ojczystym języku.

M: Zauważyłem w Twoim zachowaniu znacznie większą pewność siebie – w Warszawie np. tłumaczem naszej rozmowy na język rosyjski był Paweł Timofiejuk, dziś bez najmniejszych problemów posługujesz się językiem angielskim, a jak mówisz – także francuskim.

R: Tak, Paweł był bardzo pomocny, mówi świetnie po rosyjsku i zaryzykowałbym stwierdzenie, że zna Rosję lepiej ode mnie, w końcu zjeździł ją całą wzdłuż i wszerz. Ja mało podróżuję, najlepiej czuję się w swoim miasteczku, w swoim pokoju, przed swoim komputerem – to jest właśnie mój świat, w którym jestem sam na sam z moją wyobraźnią.

M: Niestety, obecny charakter Twojej pracy zmusza Cię także do dość częstych podróży, jak m.in. wizyta wraz z całą ekipą Thorgala w paryskim Wersalu, w związku z odbywającą się tam przekrojową wystawą dorobku zawodowego Grzegorza Rosińskiego.

R: O tak, to był wspaniały wyjazd, Grzegorz został na niej odznaczony francuskim Orderem Sztuki i Literatury, pojawiły się na niej prawie wszystkie osoby związane z tytułem Thorgal - od Grzegorza i Piotra Rosińskich, Yvesa Sente'a, Yanna, Giulia de Vity, przez kolorystkę Grazę, aż po ludzi z wydawnictwa Le Lombard. Ciekawym doświadczeniem było poznanie Giulio, w końcu pracujemy nad podobnymi projektami – nie znaliśmy się wcześniej, trochę się tego spotkania obawiałem, ale okazało się, że niepotrzebnie. Teraz mogę powiedzieć, że jesteśmy z Giuliem jak bracia – jesteśmy w podobnym wieku, podobnego wzrostu, obaj mamy dzieci, choć on jest bardziej doświadczonym rysownikiem, już bardzo znanym we Francji, Belgii i Włoszech. Takie stwierdzenie o "bratnich duszach" padło zresztą jako pierwsze z jego ust, ale ja się z nim całkowicie zgadzam.

M: To chyba dobrze dla samego Thorgala, że jego rysownicy tak dobrze się rozumieją?

R: Zdecydowanie tak, podziwiam pracę Giulia, podoba mi się, że on cały czas szuka swojego stylu, choć w tym punkcie akurat mocno się różnimy – ja w przeciwieństwie do niego zapominam o swoich indywidualnych pomysłach i cały czas mam na uwadze "starego, dobrego Thorgala". Moimi ulubionymi albumami serii pozostają te z jej środka, którymi zaczytywałem się jako młody chłopak.

W ten sposób chcę kontynuować swoją pracę nad serią, to mój wybór, choć oczywiście szanuję, że Giulio robi to po swojemu, we własny, indywidualny sposób. Pewnie mógłbym spróbować tworzyć w odmienny nieco sposób, ale po prostu nie chcę, bo to jak robię to teraz, funkcjonuje dobrze. Co oczywiście nie oznacza, że spin-off powinien nie różnić się w ogóle od zasadniczej serii.

M: Czy Twój sposób pracy nad historią różni się zasadniczo od sposobu pracy Giulia?

R: Tego do końca nie wiem. Wiem tylko, że on używa tradycyjnych narzędzi przy tworzeniu planszy na wielkoformatowym papierze, który następnie jest skanowany i wysyłany Natalie, przedstawicielce naszego wydawnictwa, w celu ewentualnych korekt. W moim przypadku jest tak, że otrzymuję scenariusz od Natalie (wcześniej po angielsku, a od pewnego czasu już po francusku) i kiedy mam pełną historię w swoim studio, przygotowuję wówczas ok. 10-20 stronicowy storybord, który wysyłam do Yanna w celu akceptacji, po uzyskaniu której zamieniam go na szczegółowy szkic – dorysowuję twarze, broń, krajobraz, itp. Praca na komputerze powoduje, ze pracuję szybko, nie tracę czasu np. na gumkowanie. Po narysowaniu 10 czy 20 stron otrzymują je ode mnie Yann i Natalie, która przesyła je także do wglądu Grzegorzowi Rosińskiemu. To od niej otrzymuję wszystkie uwagi – najważniejsze są oczywiście dla mnie te od Grzegorza dotyczące np. zastosowania złych proporcji czy też wieku bohaterów, ale zdarza się to rzadko i taka organizacja pracy bardzo mi odpowiada.

M: Przyjęło się, że okładki wszystkich albumów są autorstwa Grzegorza, tymczasem okładka drugiej części Louve wyszła spod Twojej ręki. Jak do tego doszło?

R. Jestem bardzo szczęśliwy, że tak się stało. Otrzymałem propozycję wykonania kilku szkiców w celu przedstawienia ich Grzegorzowi, by rzucił na nie okiem. Taka sytuacja miała miejsce już przy Raissie, do której ostatecznie Grzegorz stworzył wspaniały obraz na okładkę. Przy drugim albumie przygotowałem takich szkiców więcej i ku mojemu zdziwieniu otrzymałem akceptację jednego z nich jako ilustracji mogącej posłużyć do stworzenia przeze mnie okładki, co ostatecznie się tak skończyło. Naiwnie pomyślałem wówczas, że od tej pory będzie tak już cały czas <śmiech>, ale przy trzecim albumie już na początku pracy zostałem jasno poinformowany, że okładkę do niego stworzy Grzegorz. Oczywiście nie mam z tym żadnego problemu, współpraca z nim jest jak piękny sen. Jestem jednym z największych miłośników jego twórczości, i niezmiernie się cieszę, że mogę z nim współpracować. Uwielbiam jego obrazy - to prawdziwe dzieła sztuki. Nie zaprzestanę prób tworzenia szkiców na kolejne okładki; może jeszcze któryś z nich zostanie wybrany jako finalny projekt do następnego albumu.

M: W jakim momencie pracy jesteś w tym momencie? Rozumiem, że drugi album Młodości Thorgala jest skończony. Kiedy możemy się go spodziewać na rynku?

R: Szczerze powiedziawszy dokładnie nie wiem. Powinien ukazać się w lutym przyszłego roku, na następnym Festiwalu w Angouleme. Taka sytuacja miała miejsce w tym roku i wyszło świetnie, więc chciałbym żeby to się powtórzyło w 2014 roku. W tej chwili pracuję nad albumem nr 5 z serii Louve - czwarty został ukończony już jakiś czas temu - po jego ukończeniu zabieram się za trzecią Młodość Thorgala. Bardzo się cieszę, że w mojej pracy nie ma przestojów i cały czas mam coś do rysowania, bo bardzo nie lubię niepewnej sytuacji zawodowej.

M: W takim razie życzę powodzenia w dalszej pracy.

R: Dziękuję. Bardzo się cieszę, że mogłem przyjechać do Łodzi - to dla mnie bardzo ważne oderwać się na chwilę od ekranu komputera i spotkać się z czytelnikami oraz wszystkimi osobami z wydawnictwa pracującymi na sukces serii Thorgal. Dopiero w takim momencie mogę uświadomić sobie, że artyści to tylko niewielka cząstka całego zespołu i tylko wspólna praca nas wszystkich może doprowadzić do sukcesu serii.

Thorgal: Młodzieńcze lata - 1 - Trzy siostry Minkelsönn

Scenariusz: Yann
Rysunek: Roman Surżenko
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 2/2013
Tytuł oryginalny: La Jeunesse de Thorgal: Les trois soeurs Minkelsönn
Wydawca oryginalny: Le Lombard
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 48
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-6145-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 22,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus