Recenzja komiksu "Thorgal: Bitwa o Asgard"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Sonia Miniewicz
5 grudnia 2010

    Kolektywnie zadawane pytanie: „czy warto było czekać?” w przypadku serii „Thorgal” wydaje się nie mieć zastosowania. Bo na kolejny zeszyt cyklu współtworzonego przez Grzegorza Rosińskiego czekać będziemy zawsze, obojętnie co by się też z nią nie działo. Od premiery kolejnych tomów dzielić nas może rok, dwa i dziesięć, a i tak pojawienie się komiksu na rynku będzie nie lada wydarzeniem, nie istnieje obawa, że czas wymaże z pamięci czytelników wspomnienie ukochanej lektury. Thorgal towarzyszy przecież niejednemu/niejednej z nas od wczesnego dzieciństwa, z nim dorastaliśmy i chcielibyśmy się zestarzeć z tomem numer sto w ręce. Seria przeżyła swoiste odrodzenie w ostatnich trzech (wliczając „Bitwę o Asgard”) odsłonach, w czym zasługa nowego scenarzysty, Sente, który w przeszłości pracował już z polskim mistrzem rysunku przy wspólnych projektach. Po premierze „Ja, Jolan” oraz „Tarczy Thora” zarzucano jednak nadmierną infantylizację całości, pojawiły się głosy, że fabularna konstrukcja przypomina komputerową grę, że usiłuje się przypodobać młodszemu gronu czytelniczemu, stąd też przełożenie akcentu na Jolana, syna Thorgala, który jest teraz postacią wiodącą serii. Mimo tego nie można nie zauważyć zerwania ze skostniałą, może zużytą już konwencją wypracowaną przez Van Hamme. Przejście na nowy poziom storytellingu zaznaczył też w swojej pracy Rosiński, już nie rysując, a malując – przeniósł tym samym wywiedzione choćby z „Zemsty hrabiego Skarbka” doświadczenia na grunt opowieści o zmaganiach bogów i ludzi.

    „Bitwa o Asgard” śledzi dalsze losy Jolana, nadal terminującego u Manthora, tajemniczego półboga, którego intencje i motywy wciąż pozostają niejasne. Władający magią nadczłowiek to zdecydowanie godna uwagi, niejednoznaczna postać, po której jeszcze nie wiadomo, czy wyciągnie do naszego bohatera pomocną dłoń, czy raczej wbije mu nóż w plecy, kiedy ten spełni jego zachcianki i nie będzie dłużej potrzebny. Kolejnym zadaniem wyznaczonym Jolanowi jest wykradnięcie jabłka wiecznej młodości, rosnącego w asgardzkim sadzie. Młodzieniec spotka tam boski panteon, ba, będzie musiał zmierzyć się z samym Lokim w pozornie nierównej walce. Dominujący w komiksie wątek Jolana zbudowany jest niczym klasyczna baśń, oparta na znanym w fantastyce schemacie rytuału przejścia – bohater musi dowieść swojej dojrzałości na wielu frontach,  co w tym konkretnym przypadku przekłada się także na pierwsze próby inicjacji seksualnej. Równolegle biegnie historia Thorgala, który nie ustaje w poszukiwaniach Aniela, przemierzając niegościnne wybrzeże. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnych tomach proporcje obu wątków mają szansę się wyrównać i stary bohater znowu chwyci za łuk i miecz. Wyraźnie widać, że część poświęcona Thorgalowi to jedynie przyczynek do większej intrygi, na której trop wojownik dopiero wpada.

    „Bitwa o Asgard” to do tej pory najciekawsza propozycja duetu Rosiński/Sente, pozwalająca na wstrzemięźliwy optymizm. Nadal serii daleko do dawnego poziomu i musimy zadowalać się tym, co nam zostanie rzucone. Szkoda, bowiem żerowanie na zaufaniu czytelnika może okazać się wreszcie bronią obosieczną. A może będzie inaczej i kolejny tom zwali wszystkich z nóg i zamknie usta malkontentom? W każdym razie tendencja jest zwyżkowa i należy zacisnąć kciuki, licząc, że następne zeszyty godne będą zasiąść obok „Łuczników” czy „Krainy Qa” w miejscu, do którego dzieła wybitne zabierają komiksowe walkirie. Gdziekolwiek ono jest.

Thorgal - 32 - Bitwa o Asgard

Scenariusz: Yves Sente
Rysunek: Grzegorz Rosiński
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 12/2010
Tytuł oryginalny: La bataille d'Asgard
Wydawca oryginalny: Lombard
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3625-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 22,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus