"Time Killers" - recenzja mangi Kazue Kato


To było przyjemne

Zabijacze czasu: krótkie, czasem jednostronicowe historie i historyjki, jednowątkowe, niepoprawne, często krwawe. To właśnie są Time Killers, mangowe nowelki Kazue Kato (autorki Ao no Exorcist), zebrane w tomiku i wydane przez Waneko.

Dostajemy 11 historyjek całkowicie różnego typu i długości. Otwierająca Ja i królik jest o nastolatku – synu mordercy i jednocześnie płatnym zabójcy – któremu opiekun/menedżer truje tyłek o znalezienie kolegi. Jest też dowcipny (i krwawy) Usa Boy – wydrukowany w pełnym kolorze! I poważny, klimatyczny Wojownik z czerwonej ziemi, pięciostronicowy także barwny. Kolorowa jest również miniatura Ubierz królewnę. To chyba najciekawsze opowieści, które tu znajdziemy – pozostałe króciaki są raczej do przeczytania i zapomnienia.

Najdłuższe w tomiku są Gwiezdny maniak i Co zdarzyło się w rezydencji Miyamaugisu. Pierwsza łączy szkolny romans, komedię i… zapowiedzi końca świata z kosmitami w roli głównej. Niestety, dość się ciągnie, nie jest to najlepszy one shot. Sama autorka zresztą przyznaje, że nie do końca wiedziała, co i jak robi. Z kolei Rezydencja przypadnie do gustu fanom Ao no Exorcist – to historia utrzymana w klimatach tej mangi, rozgrywająca się znacznie wcześniej niż fabuła serii. Jak podkreśla sama Kato, nie jest to żaden prequel, raczej emanacja pomysłu, który potem przerodził się w opowieść o synu Szatana, próbującemu swoich sił jako egzorcysta.

W całym tomie widać duże różnice zarówno w kresce, jak i prowadzeniu fabuły. Z jednej strony powodem jest zebranie w Time Killers opowiastek rysowanych przez nieomal dekadę, od początku mangowej kariery autorki. Co ciekawe, łatwo zauważyć postępy w sztuce rysowania – shorty ułożono chronologicznie. Anatomia czasami kuleje, kreska bywa koślawa, ale wszystko, na szczęście, jest dość przejrzyste i niezagmatwane. Interesujące są eksperymenty Kato – jedna z historii, jak dowiadujemy się z posłowia, narysowana została akrylami, inna – naszkicowana ołówkiem.

Od strony edytorskiej jest, o dziwo, nierówno. Z jednej strony tłumaczenie pani Magdaleny Rokity jest na piątkę, kolorowe strony w środku tomu to cudowny prezent, a rozkładówka i szkic pod okładką to ciekawy bonus dla czytelnika, który osobiście sprawił mi trochę radochy. Z drugiej – widać czasami problem z marginesami; czy spady były za małe, czy źle wymierzono szpalty, dość, że marginesów nie ma, a strona bywa „ucięta”, obrazki wychodzą poza kadr, raz nawet w środku dymku, przycinając litery. Dotąd nie zauważyłam tego u Waneko – wypadek przy pracy? Wadliwy egzemplarz? Cóż. Na szczęście jest to kilka-kilkanaście stron w całym tomiku.

Ogólnie Time Killers to dokładnie to, co przewrotnie opisuje nam tytuł: zbiór zabijaczy czasu, historyjek do przeczytania w kolejce, czy w czasie czekania, aż zagotują się ziemniaki. Przyjemne, zróżnicowane, często zabawne, na pewno niepoprawne i miejscami wulgarne – w sam raz, żeby zapełnić czymś te kilkanaście wolnych minut tu i tam. Lektura dała mi sporą dawkę zabawy, i, generalnie rzecz ujmując, przypadła mi ta jednotomówka do serca – więc polecam. Na pewno nic nie stracicie.

Time Killers

Scenariusz: Kazue Katou
Rysunek: Kazue Katou
Wydawnictwo: Waneko
Rok wydania polskiego: 2/2015
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offset
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788364891281
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,99 zł



blog comments powered by Disqus