Jak to się zaczęło? - recenzja komiksów "Tintin w kraju Sowietów" i "Tintin w Kongo"

Autor: Tomasz Nowak
19 stycznia 2012

Długo trwało, zanim doczekaliśmy się wreszcie polskiej edycji pierwszego i dla nas chyba niezwykle ciekawego albumu z serii o Tintinie. I trzeba przyznać, że okazał się on niemałym zaskoczeniem – tak jako samodzielna historia, jak w porównaniu z kolejnymi przygodami młodego reportera gazety „Petit Vingtieme” i detektywa amatora w jednym.

Wydany w 1930 roku, liczący 140 stron album W kraju Sowietów różni się już na pierwszy rzut oka od wszystkich kolejnych historii z serii zarówno objętością (dwukrotnie większa – stąd w obecnym wydaniu typu integral tylko dwa tytuły tym razem, zamiast trzech) oraz tym, że jest to komiks czarno-biały, narysowany jeszcze trochę surową kreską. Co jednak ważniejsze Hergé opisujący doświadczenia Tintina u naszych wschodnich sąsiadów zdaje się zaskakująco dobrze poinformowany w kwestii porządku społecznego panującego w „robotniczym raju”. Przeczy to dość powszechnemu mniemaniu o ówczesnej „niewiedzy” Zachodu w tej kwestii.

Tintin ma ów raj opisać, jednak jego mieszkańcy nie bardzo chcą mu pomóc, wręcz przeciwnie, niektórzy pragną go nawet zlikwidować jako kapitalistycznego szpiega. Wiedza Hergé’a nie jest jednakowoż pełna i tak oto jego bohater hula w sumie dość beztrosko po wielkich, dzikich połaciach euroazjatyckiego kolosa, które jawią się czasem krainą na poły fantastyczną. Nie przeszkadza to jednak całości, gdyż widać, iż komiks ten stanowi jakby eksperyment, próbę odpowiedzi na pytanie: dokąd powinna zmierzać seria – ku obyczajowości, polityce, przygodzie, fantastyce, a może ku kryminałowi?

W części drugiej integrala, choć znacznie bardziej wykrystalizowanej już pod względem graficznymi i scenariuszowym, Hergé nadal poszukuje tożsamości cyklu. Opcji jest już wszakże mniej – kryminał, sensacja, przygoda, opowieść obyczajowa. I można powiedzieć, że dylemat ten pozostanie właściwie nie do końca rozstrzygnięty przez cała serię, gdyż pomimo dyktatu sensacji, poszczególne wątki z różnym nasileniem będą przewijać się nadal w kolejnych albumach.

W Kongo Tintin – tym razem już w kolorze i „zwykłej” objętości – wyrusza do czarnej Afryki, wówczas (1931 rok), jak i dziś będącej terenem szemranej walki o władzę i wielkie pieniądze. Tu również, ogląd Hergé’a, co do porządku społecznego pozostaje zaskakująco trzeźwy. Jest to o tyle ważne, że dzięki niemu, pomimo upływu osiemdziesięciu lat, a więc nieuchronnego postarzenia tej opowieści oraz wszędobylskiego obecnie dyktatu chorej politycznej poprawności, jest ona wciąż pouczająca i zabawna. A jeśli komuś wyda się infantylna, to może warto zaproponować lekturę młodszym czytelnikom? Po niej pojawi się z pewnością wiele interesujących tematów do dyskusji.

Przygody TinTina - Tintin w kraju Sowietów, Tintin w Kongo

Scenariusz: Herge
Rysunek: Herge
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2011
Tytuł oryginalny: Tintin au pays des Soviets / Tintin au Congo
Wydawca oryginalny: Casterman
Liczba stron: 208
Format: 155x225 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-4709-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 50,00 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus