Kierunek... iście kosmiczny - recenzja komiksu "Przygody TinTina: Kierunek Księżyc"

Autor: Tomasz Nowak
9 marca 2016

www.gildia.pl
Przygody TinTina - 16 - Kierunek Księżyc.
Dostępność: 24h
Cena: 15,90 zł 24,99 zł
dodaj do koszyka

Zawirowania z asystentami asystenta (po Świątyni słońca) i dokończenie albumu rozpoczętego dekadę wcześniej (W krainie czarnego złota) sprawiły, że Hergé znalazł się wyraźnie na rozdrożu. Z jednej strony stworzył historię, w której jest wszystko, co w przygodach Tintina być powinno. Z drugiej, podążając za duchem czasów, chciał wpisać się w ówczesne nurty fascynacji nauką i rozkwitu science fiction. Wyszło nieźle, ale... trzeba "się naczytać".

Powróciwszy dopiero co z burzliwej wyprawy (W krainie czarnego złota), Tintin i kapitan Baryłka stwierdzają nieobecność w zamku Księżymłyn profesora Lakmusa. Ten, na zaproszenie rządu Syldawii udał się tam w niewiadomym celu. Chce jednak, aby przyjaciele do niego dołączyli. Sama ich podróż wygląda już tajemniczo i podejrzanie. Na miejscu okazuje się jednak, że Lakmus jest najważniejszym ogniwem tajnego, pionierskiego projektu podboju kosmosu. W tym miejscu Hergé staje się prorokiem, gdyż w kosmos ludzkość zawita w dekadę, a na Księżycu dwie dekady po powstaniu tej opowieści!

Cała historia przesycona jest jak zwykle wrażeniem tajemniczości i nieodzownym poczuciem humoru. Bawią zmagania ze skafandrami kosmicznymi, jak i przypadek profesora Lakmusa, który oskarżony o to, że "udaje wariata", nieoczekiwanie ujawnia swe drugie oblicze. Za to autorowi należą się oklaski. Wszak wszystko rozgrywa się tym razem praktycznie w ograniczonej przestrzeni bazy. Jednak nad wszystkim wisi stanowczo przyciężkie widmo przegadania.

Ogromna masa słów, które wylewa się z dymków, ma na celu uwiarygodnienie naukowości snutych konceptów. Jest wyraźnie nieco przydługim wstępem i przygotowaniem do rozwiązań, jakie przyniesie cześć druga tej historii, czyli Spacer po Księżycu, Jednocześnie stanowi erzac dynamicznych zmian otoczenia, tak charakterystycznych dla wcześniejszych albumów, w których akcję tak często i łatwo nosiło po przeróżnych miejscach. Jedynym wytchnieniem od przytłaczającej czytelnika listy dialogowej są plansze ostatnie, skupione na samej rakiecie oraz wpleciony wcześniej – to u Hergé'a ciekawostka! – plan konstrukcyjny rakiety kosmicznej.

Księżycowa historia z cyklu o Tintinie znów powstawała w dwóch podejściach. Pierwsza wersja, pochodząca z roku 1950, przerysowana został na nowo dwa lata później. W atmosferze nieufności i wątku szpiegowskim swe odzwierciedlenie uzyskała atmosfera tamtych czasów – konflikt o coraz mroczniejszym obliczu pomiędzy Wschodem i Zachodem. Hergé jednak, jakby na przekór wszystkiemu dowodzi, że tylko współpraca może dać wspaniałe efekty. Jest przy tym wyraźnie zafascynowany niemieckimi konstrukcjami rakietowymi czasów wojny. Wizualne podobieństwo budowanej w bazie X-MRK 6 do A4 znanej szerzej jako V2 jest nieprzypadkowe.

Jeżeli kogoś nie zniechęci wspomniany natłok słów (bo wcale nie musi), to i tak żeby dowiedzieć się ostatecznie, jak przebiegać będą losy bohaterów pionierskiej wyprawy i czy dalej Hergé będzie zajmował chmurkami większą część swych rysunków, trzeba sięgnąć po kolejny tom serii.

Przygody TinTina - 16 - Kierunek Księżyc

Scenariusz: Herge
Rysunek: Herge
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 9/2014
Wydawca oryginalny: Casterman
Liczba stron: 64
Format: 220x295 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-281-0254-5
Cena z okładki: 24,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus