Artykuł "Trzeci Testament: Łukasz, czyli tchnienie byka"

Autor: QbaT

Nie jestem bardzo wybredny wobec komiksów, jeśli chodzi o szablonowość postaci, naiwność czy schematyczność fabuły, wiarygodność wydarzeń. Przymknę na to wszystko oko, jeśli album będzie potrafił oczarować mnie swoim nastrojem, wciągnąć do środka atmosferą i sprawić, że w piersiach poczuję duszność, a oczy zaczną piec. Takim właśnie komiksem jest Łukasz, czyli tchnienie byka, trzecia część z każdym albumem lepszej serii pt. Trzeci testament.
Postacie są jakby skądś znane - były inkwizytor, oskarżony przez własny Kościół i ścigany przez mroczne przeznaczenie, przybrana córka biskupa, szukająca odpowiedzi po śmierci jej "ojca", młody zawadiaka, wierzący tylko w moc pieniądza, czarny charakter, bezapelacyjnie zły, pociągający zza kulis za sznurki. Jednak po odbiciu z szablonu, postacie te przestają nimi być, żyją i cierpią, podejmują trudne decyzje i popadają w konflikty, które dodają jeszcze atrakcji tej i tak już przepełnionej akcją fabule. Młodzi rozdarci pomiędzy miłością a sprzecznością ideałów, Konrad, zmagający się z decyzją o własnej śmierci, w strachu przed swym powołaniem, to wszystko pięknie nakłada się na niepokojący, coraz bardziej zagęszczający się nastrój, poczucie osaczenia i zło wiszące w powietrzu.
Zdrajca, ukrywający się pośród mnichów w Stormwall, uwalnia naszych bohaterów, dzięki czemu mogą ruszyć do wyścigu z hordą Sayna po ostatni klucz z dzienników Juliusza, który znajduje się w opactwie św. Łukasza. Wiedza o miejscu ukrycia Trzeciego Testamentu jest coraz bliżej. Jak dalece można jednak zaufać obcym, a nawet własnym przyjaciołom? Podczas dramatycznych wydarzeń Konrad odkrywa w końcu prawdziwą tożsamość Sayna, templariusze podnoszą głowy, a na końcu nadzieja zdaje się już umierać...
Pomimo milion razy przerabianego wątku podróży w poszukiwaniu magicznego/cudownego/wartościowego przedmiotu i wyświechtanego motywu apokaliptycznego, autorom udało się stworzyć wspaniałe widowisko. Atmosfera czającego się zła, unoszący się w powietrzu zaduch mrocznych wieków nie są sztuczne - mrok naprawdę wyciąga swoje czarne palce z tych doskonałych kadrów i chwyta za gardło czytelnika. Spójrzcie tylko na te rysunki, te kolory. Na ogień spowijający postać z hordy Sayna. Na zagubioną dolinę, w której leży opactwo. Na pół-zatopiony klasztor. Na końcowe sceny albumu. Nie potrafię ich opisać, to trzeba zobaczyć. Gdy Elizabeth błądzi w poszukiwaniu Konrada, razem z nią czuję strach i zagubienie, ulegam doniosłości chwili, w której hrabia odkrywa tajemnicę dzienników, ogarnia mnie groza, gdy widzę lalkę spoczywającą w dłoni oprawcy.
Dawno już żaden album nie dostarczył mi tylu wrażeń, tylu wzruszeń i emocji. Już zacieram ręce na myśl, że ostatni tom i finałowa konfrontacja Konrada i Sayna może utrzymać ten poziom. Bez zmrużenia oka polecam tę mroczną mieszankę historii, kryminału i horroru każdemu.

Trzeci Testament - 3 - Łukasz, czyli tchnienie byka

Scenariusz: Xavier Dorison
Rysunek: Alex Alice
Kolor: Alex Alice
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 2/2003
Tytuł oryginalny: Troisième testament: Luc ou le souffle du taureau
Wydawca oryginalny: Glénat
Rok wydania oryginału: 2000
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9635-1
Cena z okładki: 17,90 zł



blog comments powered by Disqus