"Universal War One - wyd. zbiorcze tom 2" - recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
29 listopada 2017

Zacznijmy od środka

Ponieważ mamy do czynienia z małym zamieszaniem wydawniczym, zacznijmy od wyklarowania sytuacji. Oto bowiem wydawnictwo Elemental wydało tom drugi zbiorczego wydania komiksu Denisa Bajrama Universal War One, nie wydając wcześniej tomu pierwszego. Decyzja ta podyktowana była zapewne troską o stałych czytelników tego typu powieści graficznych, którzy zawartość tomu pierwszego po polsku mieli już okazję przeczytać, ale na dalsze losy wprowadzonych tam bohaterów musieli czekać bardzo długo. A to dlatego, że Universal War One składa się z sześciu zeszytów, z czego pierwsze trzy pojawiły się w Polsce nakładem wydawnictwa Egmont, odpowiednio jako Genesis, Zakazany owoc oraz Kain i Abel. Działo się to w latach 2002-2004, po czym Egmont postanowił zawiesić serię cieszącą się niezłym wzięciem i dobrymi opiniami. Po piętnastu latach tytuł ten odgrzebał Elemental i rozpoczął w miejscu, w którym Egmont przerwał, czyli od zeszytu czwartego (Potop), który razem z piątym i szóstym (Babel, Patriarcha) weszły w skład drugiego tomu zbiorczego wydania. Nie wiedzieliśmy w momencie premiery opisywanego tomu czy tom pierwszy, czyli zebrane zeszyty 1-3, ukażą się również, w spójnej oprawie edytorskiej. Na szczęście wyniki sprzedaży zbiorczej dwójki wpłynęły na decyzję wydawcy i na rynek trafiła część pierwsza oraz druga seria - Universal War Two.

Trzymając się jednak jedynki. Oryginalnie ukazała się we Francji w latach 1998-2006. W latach 2008-2009 przekład angielski wypuścił na amerykański rynek nie kto inny, jak Marvel. I to właśnie tam postanowiono podzielić wydanie zbiorcze na dwa tomy, więc polska edycja opiera się właśnie na tej amerykańskiej. Decyzja Marvela była o tyle zasadna, że fabularnie Universal War One rzeczywiście posiada cezurę pozwalającą oddzielić pierwsze trzy zeszyty od pozostałych. Kontekst historii pozostaje taki sam, podobnie jak bohaterowie, ale wątki fabularne w większości zamykają się i rozwiązują w ramach jednej z tych "trylogii".

Univeral War One Bajrama rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, która jednak wyraźnie różni się pod względem technologicznym. Rozwój ziemskiej techniki skoncentrował się bowiem na gałęzi lotów kosmicznych i kolonizacji wszechświata. Poszło dobrze, dzięki czemu ludzkość zdołała zasiedlić Marsa i inne ciała niebieskie, zarówno naturalne, jak i sztucznie stworzone. Nowy świat, czy też nowy wszechświat, potrzebował nowego porządku. Wprowadzić go miała Federacja Ziem Zjednoczonych. Politykę warunkuje jednak zawsze gospodarka, i tym sposobem na arenę wszedł drugi gracz, Konfederacja Kolonii Przemysłowych. Można było mówić o pewnym ładzie, nawet jeśli pozornym, aż pojawiła się Ściana - czarna dziura, która nie pozwoliła utrzymać iluzji. Niszcząc jedną z planet, Ściana wywróciła wszystkie układy do góry nogami i wywołała konflikt o zasięgu międzyplanetarnym.

Do zbadania Ściany oddelegowana została eskadra Purgatory, składająca się z wojskowych zbrodniarzy. To niewielka grupa ciekawych osobistości, która działa trochę na zasadzie kolonii karnej. Na ich przygodach koncentruje się fabuła poszczególnych zeszytów. Nie ma jednak sensu, by zdradzać treść konkretnych historii, ponieważ... cóż, czas to pojęcie względne, więc i "historia" nie jest tu najlepszą kategorią. Bajram wysyła swoich bohaterów nie tylko w podróże przestrzenne, ale i czasowe. To, co się dzieje, bywa tym, co już się stało. Czytając komiks łatwiej się w tym połapać, niż w kilku zdaniach streszczenia, na które mielibyśmy sobie tu pozwolić. Swoją drogą - jeśli nie wiecie, co działo się w pierwszych trzech zeszytach, nie macie się czym przejmować. Jeśli ma to związek z "aktualnymi" wydarzeniami, uzyskacie odpowiedni wgląd w ramach retrospekcji, a zarys całości znajdziecie w specjalnym wstępie.

Aby komiks ten sprawił wam przyjemność, musicie być fanami science-fiction. Bajram wykorzystuje możliwości tego gatunku z upodobaniem. Wplata wiele fizycznych teorii. Jego futurystyczne zabawki i czasowe podróże wydają się mieć naukowe uzasadnienie, przynajmniej dla laika w tej dziedzinie. Na tym jednak się nie kończy. Jak pokazał chociażby Stanisław Lem, SF daje nam zawsze okazję, by pod pretekstem futurystycznych fantazji mówić o ludzkiej naturze. I to właśnie robi Bajram. Świetnie tworzy postaci, które są wielowymiarowe, złożone i zmieniające się w zależności od okoliczności i... czasu, choć to może nie najfortunniejsze określenie. Podobnie wydarzenia przedstawione w komiksie nie są zwykłą akcją z kosmicznym rozmachem, lecz mają wyraźnie zarysowane społeczne czy nawet filozoficzne tło.

Nie przejmujcie się, jeśli umknęły wam pierwsze zeszyty wydane dawno temu przez Egmont. Teraz możecie to wszystko nadrobić, a nawet dostać jeszcze więcej w edycji Elementala więc namawiamy: dajcie szansę Universal War One w jego drugiej odsłonie. O ile lubicie twarde SF i komiksy, ten album na pewno wam się spodoba.

Universal War - UW1 - wyd. zbiorcze tom 2

Scenariusz: Denis Bajram
Rysunek: Denis Bajram
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Elemental
Rok wydania polskiego: 10/2016
Tytuł oryginalny: Universal War One
Wydawca oryginalny: Soleil Productions
Liczba stron: 160
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788394428655
Wydanie: I, zbiorcze
Cena z okładki: 99 zł


blog comments powered by Disqus