Recenzja komiksu "V jak vendetta"

Autor: Logan

Dalszy ciąg losów bohatera uprawiającego czarną poezję, rozpoczyna się od rozdziału 9 – księgi II (skutek niefrasobliwego rozłożenia na dwa tomy).

Działalność “V” zatacza coraz szersze kręgi. Powoli krystalizuje się genialność i perfekcja, zaplanowanej przez niego krucjaty. By zrealizować plan, jest zdolny posunąć się naprawdę daleko. Bezwzględność z jaką manipulował Eve, wstrząsnęła mną do głębi. Ale sposób, w jaki ona zinterpretowała te traumatyczne doświadczenia, to jest dopiero maksymalny hard!

Prolog do III księgi, ukazuje nieodwracalną metamorfozę społeczeństwa. Okazuje się, że ludzie skrycie tęsknili za zakazaną kulturą i sztuką. Widocznie brakowało im barwnej różnorodności wokół siebie. Totalitaryzm obiecał im bezpieczeństwo kolektywu, niestety za cenę szczęścia jednostki.

Spowiedź spisana przez Valerie dowodzi, że w każdym człowieku istnieje potrzeba miłości, chęć realizacji swych pragnień i umiłowanie piękna. Jednak żeby tego doświadczać, trzeba samemu podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność. “V” zdaje sobie sprawę z faktu, że wolność jest przerażająca (zmusza przecież do wyborów, które umożliwiają realizację swych marzeń). Główny bohater jest jednak terrorystą. Dlatego nie pytając nikogo o zdanie, siłą oddaje ludziom ich odwieczne prawo do prywatności, wiedzy i inności. To właśnie tego obawiał się detektyw Finch. Nie śmierci, tylko owego ziarna niepewności. Po głowie zaczynają krążyć mu dawno zapomniane myśli. To one każą mu ponownie zacząć czytać książki, a w końcu zażyć L.S.D.! Tak. “V” jest naprawdę niebezpieczny.

Jego wygląd zewnętrzny i sposób działania, zawiera oczywiście komponenty nieodłączne dla superbohatera. Jest więc peleryna, gadgety, Jockerowska maska, logo zostawiane na miejscach zbrodni i tajemnicza baza - “Galeria Cieni”. Trudno jednak dopatrzyć się tu przewidywalnych pomysłów czy tanich rozwiązań fabularnych. Nawet interakcje pomiędzy drugoplanowymi postaciami są przemyślane i ukazują okrutną prawdę o naturze ludzkiej. Kwiatowe hobby “V” i sposób jego wysławiania się, również trudno uznać za sztampowe. Nic tylko cieszyć się, że wydawnictwo Post nie boi się prezentować amerykańskich produkcji. Szczególnie, że rzeczy wydawane przez linię Vertigo śmiało można nazywać powieściami graficznymi, które przyprawiają o zawrót głowy. Czyż nie przeczy to obiegowym stereotypom na temat D.C. czy Marvela?

Jako bonusy zamieszczono wywiad z Allanem Moorem z 1983 roku (przybliżający jak intymną sprawą jest tworzenie komiksu) oraz dwie etiudy, nie zaliczane przez twórców do całości cyklu.

Myślę, że scenariusz na miarę Sandmana i wyrazisty bohater sprawią, że “V” zyska status postaci kultowej. Dlaczego? Bo “Idea jest kuloodporna”!

V jak vendetta - 2

Scenariusz: Alan Moore
Rysunek: David Lloyd
Wydawnictwo: Post
Rok wydania polskiego: 11/2003
Tytuł oryginalny: V for Vendetta
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 1989
Liczba stron: 152
Format: B5
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie
ISBN: 8391914208
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,80 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus