Narkotyki i problem dorastania - recenzja komiksu "W cztery oczy"

Autor: Mirosław Skrzydło
28 maja 2011

www.gildia.pl
W cztery oczy.
Dostępność: 24h
Cena: 26,50 zł 37,91 zł
dodaj do koszyka

W cztery oczy niemieckiego scenarzysty, rysownika i wydawcy w jednym - Saschy Hommera to opowieść obyczajowa, która potwierdza tezę ucieczki przed dorosłością w narkotyczny nałóg. Zaskoczeniem jest to, iż głównym bohaterem recenzowanego albumu jest alter ego samego pisarza, a fabuła podobno oparta jest na jego życiu. Na ile wiarygodna jest cała powieść graficzna i postaci w niej występujące?

Album otwiera piesza wędrówka po lesie trzydziestoletniego okularnika Saschy w towarzystwie przemawiającego ludzkim głosem włochatego psa, którego pysk jest całkowicie czarny, a co za tym idzie wytarty z jakichkolwiek emocji. Zaniedbany mężczyzna opowiada czworonożnemu przyjacielowi o swej pierwszej miłości i kłopotach z narkotykami. Już na samym początku, czytelnik zastanawia się kim właściwie jest gadający pies i jaka jest jego rola w całej historii? Wyjaśnienia tej gnębiącej kwestii, przyjdzie nam szukać w ostatnim akcie, w którym Sascha ostatecznie skonfrontuje się ze swym dawnym życiem i błędami okresu dojrzewania.

Do momentu finałowej sceny, poznamy jego ukochaną Julię z obsesją na punkcie własnej wagi, jak także pozostałych przyjaciół - towarzyszy w eksperymentach z coraz to cięższymi narkotykami. Rzecz jasna wszyscy młodzieńcy są zbuntowani, pełni nienawiści do otaczającej rzeczywistości i świata dorosłych, słuchają "opętanych" muzyków w stylu Björk, czy Cobaina, prowadzą pseudofilozoficzne pogadanki i myślą, że są wyjątkowi. Słowem - do bólu stereotypowe postaci, które zlewają się w przemawiającą jednym głosem flegmatyczną masę.  Po przeczytaniu całego albumu, trudno nam przypomnieć sobie jakiegokolwiek bohatera (może z wyjątkiem uczłowieczonego psa) i nie jest to bynajmniej jedyna wada W cztery oczy.

Sascha Hommer, który pozytywnie nas zaskoczył, gorąco przyjętą opowieścią graficzną "Insekt", tym razem nie wybija się ponad przeciętność i nie zaskakuje czytelników, niczym odkrywczym i świeżym. Psychodeliczne sceny z przeistaczaniem się halucynogennej istoty w zwierzę, czy inne pokręcone wizje jakich doświadcza młody narrator, zamiast budzić grozę i przestrzegać przed zażywaniem niepożądanych środków, wywołują jedynie znudzenie oraz irytację. Rozmowy poszczególnych bohaterów, ich sztuczne problemy i zagmatwane relacje interpersonalne są do bólu przewidywalne oraz schematyczne.

Prosta kreska pana Hommera i niewinna aparycja nawet największych narkomanów, nie powalają na kolana. Ilustracje wyglądają, jakby zostały "spłodzone" przez początkującego rysownika, a nie przez rasowego artystę, za jakiego niemiecki twórca zdecydowanie się uważa. Nastoletnie dziewczyny są całkowicie wydarte z seksapilu - widok rozebranej Julii jest naprawdę nieapetyczny, a męscy bohaterowie wyglądają, jak dwunastoletni wychudzeni astmatycy. No i do tego ten irytujący i bredzący zwierzak (Czyżby przodek samego Jar Jar Bingsa?).

W cztery oczy to pierwsze pudło w dorobku wydawniczym Kultury Gniewu. Mam nadzieję, że więcej nie popełnią takich karygodnych błędów. Uznane nazwisko twórcy to jeszcze nie wszystko - liczy się wciągająca opowieść i wiarygodni bohaterowie. Dwa proste punkty, których opowieść autora Insekta w żadnym wypadku nie spełnia.

ocena: 4/10

W cztery oczy

Scenariusz: Sascha Hommer
Rysunek: Sascha Hommer
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 10/2010
Tytuł oryginalny: Vier Augen
Wydawca oryginalny: Reprodukt
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 124
Format: 160x210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60915-50-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 37,91 zł


blog comments powered by Disqus