"Wieczna wolność" - recenzja wydania zbiorczego serii

Autor: Tomasz Nowak
12 września 2017

www.gildia.pl
Wieczna wolność - Wyd. zbiorcze.
Dostępność: 24h
Cena: 69,90 zł 99,99 zł
dodaj do koszyka

Pokój gorszy od wojny

Marzenie o szczęściu oderwanym od wszelkich systemów wartości jawi się absurdem. A jednak powraca nieustannie, nie tylko w literaturze. Nic dziwiąc, że stało się idée fixe autorów SF, szukających szczęścia na drodze samodoskonalenia człowieka. W końcu jednak moda na ten optymizm przeminęła. Został tylko człowiek z marną egzystencją i przeczuciem własnej wielkości, którego, rezygnując z kontekstu absolutu, nie jest w stanie potwierdzić.

W ten nurt wpisała się kontynuacja słynnej powieści Wieczna wojna Joe Haldemana. Opowiadanie Inna wojna niosło jeszcze cień nadziei, lecz jego dalsze, powieściowe rozwinięcie Wieczna wolność – oba teksty z 1999 r. – konkluzje przywodzi niewesołe. Nie inaczej jest w łączącej oba te utwory adaptacji komiksowej, przygotowanej przez autora wspólnie z Marvano z latach 2002-2003.

Trwa wieczna wojna, bykarianie toczą z ludźmi boje wzdłuż i wszerz galaktyki. Jest to ciąg gwałtownych starć, pachnących z dala absurdem, gdyż przebieg i ich wynik zależą przede wszystkim od parametrów podróży międzygwiezdnych. Kto kogo przechytrzy? Kto w danym czasie i miejscu spotkania (kiedy już takie nastąpi) dysponuje nowocześniejszą bronią? Wszystko jest tu niespodziewane i nieoczekiwane, tak jak spadająca na atakujące akurat odziały informacja, że wieczna wojna już dawno dobiega końca.

Świat jednak, jak to podczas wojny bywa, przeszedł w jej trakcie szaloną metamorfozę. Człowiek – połączone wspólną świadomością klony – żyjący w połowie czwartego tysiąclecia to „ulepszona” wersja dawnych ludzi. Przede wszystkim we własnym mniemaniu. Dlatego traktuje protekcjonalnie i izoluje wojennych weteranów. Są oni dla zmutowanego sztucznie Człowieka genetyczną polisą ubezpieczeniową. Jednak żołnierze to zatwardziali wyznawcy indywidualizmu. Przez międzygwiezdne skoki mają kalendarzowo po kilka tysięcy lat i pamiętają jeszcze koniec XX w. W ich oczach Człowiek to w rzeczywistości karykatura człowieka.

Na tej bazie rodzi się konflikt. Świat oparty na pokoju, będącym fundamentem rozwoju wolności, w wersji zuniformizowanej, w społeczeństwie pozbawionym jednostkowej tożsamości, jest dla normalnych ludzi przerażający. Z kolei zbiorowy Człowiek ów indywidualizm postrzega jako zagrożenie i próbuje go wyeliminować.

Próba ucieczki przed tym systemem powszechnej szczęśliwości przywiedzie weteranów do granicy, której nikt nie spodziewa się osiągnąć, choć bezwiednie ku niej dąży. W efekcie pojawia się bunt, wyzwanie rzucone poglądom na szerszy sens istnienia wszechświata, jego wyższy porządek i czuwającą nad nim nadistotę. Ten eschatologiczny wymiar stanowi ostateczny sens całej tej historii. A także jej główny problem.

W Wiecznej wolności odległa przyszłość to jedynie sztafaż dla szeregu pytań o zmieniającą się kondycję człowieka i jego miejsce w świecie. Jako opowieść zamierzona na traktat filozoficzny stanowi lekturę niełatwą, tym bardziej w komiksie. Ponad dialogami przeważa tu monolog wewnętrzny, będącej narratorką całości Marygay Potter. To przez pryzmat jej przemyśleń poznajemy filozoficzną myśl Haldemana.

To oczywiście myśl w wymiarze pop i tylko tak można ją traktować. Już sama koncepcja wolności sprowadzona do dowolności wyboru uwarunkowanego wyłącznie okolicznościami, to bardziej przejaw tęsknoty za epoką dzieci-kwiatów niż znamię głębszego sensu. Jednak kiedy seria ta trafiała do nas po raz pierwszy półtora dekady temu, jej ambitna tematyka stanowiła nobilitację medium komiksowego, co samo w sobie budziło entuzjazm fanów. Dziś ta wyjątkowość i jej oddziaływanie mocno zbladło. Ale mimo to nadal stanowi wyzwanie intelektualne, gdyż dotyka kwestii, które przeciętny Kowalski, wprzęgnięty w codzienność, spycha wręcz odruchowo na plan dalszy.

Nastawiona głównie na inner space narracja stanowiła nie lada wyzwanie dla grafika. Marvano jednak podołał zadaniu. Stworzył wizję nowoczesną, choć graficznie oszczędną. Jego świat przyszłości jest barwny, odmienny, ale nie udziwniony. Jednocześnie został on dobrze zakotwiczony w znanych nam realiach współczesnych. Znajomo wyglądają kosmiczne wahadłowce, a osobowe poduszkowce przypominają klasyczne amerykańskie trucki.

Marvano jest w ogóle cichym bohaterem naszego rynku komiksowego. To prawdziwy fenomen w dobie dominacji superherosów i wyraźnego odwrotu od produkcji europejskich. Regularnie ukazują się wznowienia jego kolejnych komiksów zwłaszcza tych stworzonych wspólnie z Haldemanem. Realistyczne rysunki, ciekawie, ale według jak najbardziej klasycznych wzorców skomponowane plansze mają, widać, wierne grono wyznawców. Są ostoją tradycji w wirze kreatorskiego szaleństwa, które w pościgu za nowością próbuje rozciągać granice komisowej formy do granic możliwości, a czasem nawet poza nie.

Marvano jest bowiem mistrzem komiksowego medium w sensie, jakiego nauczyło się dzisiejsze pokolenie 40+. Po cichu, bez napinki i silenia się na nadmierny formalizm utrzymuje równowagę między słowem a obrazem. Nawet gdy słowo, tak jak w przypadku Wiecznej wolności przytłacza ilustracje, sprawia że akcja przebiega nader statycznie. A jednak jego obrazy to nie jedynie ilustracje towarzyszące tekstowi. Warto się z nimi zapoznać, nawet jeśli okażę się, że tylko po to, by z ich przekazem popolemizować.

Wieczna wolność - Wyd. zbiorcze

Scenariusz: Joe Haldeman
Rysunek: Marvano
Tłumaczenie: Bartek Chaciński
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2016
Tytuł oryginalny: Libre a jamais
Wydawca oryginalny: Dargaud
Liczba stron: 168
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328118461
Wydanie: I
Cena z okładki: 99,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus