Nie ma Supermana, ale jest Lex Luthor – recenzja komiksu "Wieczne zło"

Autor: Maciej Gierszewski
30 stycznia 2016

Wieczne zło to wielkie wydarzenie rozgrywające się w uniwersum Nowego DC Comics (oryginalnie: The New 52), które zasadza się na dość prostym pomyśle, polegającym na próbie podbicia Ziemi podczas nieobecności "naturalnych" obrońców, czyli przedstawicieli Ligi Sprawiedliwości. Za poprawne przeprowadzenie akcji włodarze DC uczynili odpowiedzialnym Geoffa Johnsa, który dał się już poznać z zamiłowania do przewartościowywania czarnych charakterów.

Scenarzysta postawił na grupę złoczyńców z równoległego świata, którzy musieli uciekać ze swojej rzeczywistości przed nieznaną siłą wyższą. Na swoją nową lokację wybrali Ziemię, ale nim się objawili, zadbali o "zniknięcie" przedstawicieli Ligi. Po to, aby nic nie stanęło im na drodze osiągnięcia nadrzędnego celu: uczynienia z Ziemi poddańczej planety. Syndykat Zbrodni, bo tak zwie się "nowa" drużyna, swoją kampanię rozpoczyna od ataku na kilka więzień (m.in. Azyl Arkham, Belle Reve czy Blackgate), z których uwalniają "rodzimych" superłotrów. Przedstawiają im propozycję nie do odrzucania – albo pomogą w krwawym zamachu stanu, albo sami zostaną zneutralizowani. Kolejnymi działaniami jeszcze mocniej destabilizują rządy i służby mundurowe. Wyłączona zostaje elektryczność i wszystkie środki komunikacji. Tak właśnie rozpoczyna się wielki chaos.

Główny trzon drużyny z Ziemi-3 stanowią: Ultraman, Superwoman, Johnny Quick, Atomica, Owlman, Power Ring i Deathstorm. Przedstawiciele Syndykatu to lustrzane odbicia członków Ligi. Odbicia zniekształcone, przeciwstawne. Dla przykładu - Ultraman czerpie swoją moc z kryptonitu, a słoneczne promienie są dla niego zabójcze. Czy ktoś im się sprzeciwi? Spróbuje z nimi walczyć? Skoro wszyscy wielcy (lub prawie wszyscy –  nie chcę zbytnio spojlerować) herosi polegli. Odpowiedź przychodzi sama. Wystarczy spojrzeć na okładkę. Obsadzenie Lexa Luthora w roli obrońcy ludzkości, wydaje się dość oczywistym rozwiązaniem. Trzeba przyznać, że z roli głównego partyzanta prawdy wywiązuje się dobrze, idealnie do niej pasuje.  

Za oprawę graficzną odpowiada David Finch. Artysta w naszym kraju znany, wystarczy wspomnieć o New Avengers czy serii Batman – Mroczny Rycerz. Maniera tego rysownika objawia się na dwa sposoby. Pierwszy polega na przedstawieniu kobiet z wielkimi i okrągłymi, niczym jabłka, piersiami. A drugi na ukazywaniu mężczyzn z nienaturalnie rozbudowaną muskulaturą, nie mam tu na myśli tylko klatki piersiowej czy ramion, ale także nogi, gdzie także każdy mięsień jest wyeksponowany. Dynamiczne kadrowanie dobrze oddaje tempo akcji.   

Scenariusz obfituje zaskakujące zwroty akcji. Mnogość postaci może przyprawić o zawrót głowy. Podobnie jak częste przenoszenie z wydarzeń z miejsca na miejsce. Fabuła prowadzona jest iście ekspresowym tempie, co zrozumiałe, w końcu Syndykat chce dobrze wykorzystać efekt zaskoczenia. Do krucjaty Luthora przyłącza się grupa złoczyńców, co zaburza oczywiste podziały na "tych dobrych" i "tych złych". Na szczęście Geoff Johns nie skupia się jedynie na mordobiciu. Postępowanie postaci zostaje podbudowane pewnymi psychologicznymi aspektami. Dobrze wypada przedstawienie rozłamu w Syndykacie – manipulacje Superwoman związane z ojcostwem. O dziwo pisarzowi udało się włączyć także pewne humorystyczne elementy – m. in. relacje Lexa i Bizarro.

Plusem komiksu jest fakt, że można go czytać samodzielnie, bez konieczności znajmości Ligi Sprawiedliwości czy Shazama Fabuła i dynamika akcji zadowoli osoby, które lubią krwawe konfrontacje i gdy dużo się dzieje.

Wieczne zło - 1

Scenariusz: Geoff Johns
Rysunek: David Finch
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 11/2015
Tytuł oryginalny: Forever Evil
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 240
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110540
Wydanie: I
Cena z okładki: 89,99 zł


blog comments powered by Disqus