Tropy rzęsiste – recenzja komiksu "Wilcze tropy. Młot"

Autor: Tomasz Nowak
31 maja 2014

Duet autorów tworzących dla IPNu serię Wilcze Tropy nieustannie podnosi sobie poprzeczkę. I z tomem trzecim nie jest inaczej! Znów serwują czytelnikom komiks dynamiczny, barwny, a nadto ocierający się o temat już chyba na zawsze niosący ze sobą posmak tajemnicy – Wunderwaffe.

Zaczyna się jeszcze pod okupacją niemiecką. Wówczas to oddział Władysława Łukasiuka – "Młota" – wsławił się przechwyceniem rakiety znanej jako V-2 i przekazaniem jej praktycznie w całości pod ogląd specjalistów. Ten epizod zmienił bardzo wiele i walnie przyczynił się do skrócenia panowania III Rzeszy. W miejsce Niemców przyszli jednak Sowieci mściwie tępiący "wrogów ludu".

Ich wkroczenie, wraz z natychmiastowych "czyszczeniem" zajętych terenów, z "elementu reakcyjnego" to początek kolejnego, tym razem "wyklętego" boju kapitana "Młota". Potrwa on jeszcze blisko trzy lata, ściągając wiele zła ze strony rozwścieczonych komunistów, ale także przynosząc otuchę tym, którym nadziei już brakło.

Oddział Łukasiuka dokona między innymi ataku na koszary KBW w Siemiatyczach oraz obsadę mostu na Bugu we Fronołowie. Na koniec dowódcę spotka śmierć, jednak nie z ręki Ubeków. Jego koniec będzie tajemniczy, być może niechlubny. Niewyjaśniony. UB, które działało tak samo jak Gestapo, zadba o to, byśmy nie dowiedzieli się, gdzie spoczęło ostatecznie ciało "Młota".

Oprócz walk, w komiksie pojawia się mnóstwo wątków pobocznych, uzupełniających. Narracja równoległa obejmuje losy Mężenina – wsi skąd pochodził Łukasiuk – oraz jego rodziny, nękanej przez UB. W to wplatane są epizody czy wypowiedzi znacząco poszerzające kontekst zdarzeń. Autorzy sugerują niejednoznaczne postawy, choćby wśród żołnierzy LWP. Piętnują wątek amnestii w "komunistycznym stylu". Dzięki tym zabiegom całość zyskuje niesamowicie na głębi.

Zajączkowski najwyraźniej w pełni oswoił się z minimalistyczną formą, jaką dopuszcza IPNowski szablon i przewidziana w nim liczba stron. Fabularyzuje poszczególne epizody coraz płynniej. A że pojawia się coraz więcej walk, więcej broni? Wyrzykowskiemu w to graj!

Rysownik nie tylko znakomicie bawi się swoją ulubioną tematyką, ale także znacznie odważniej koloruje plansze. Zniknęła gdzieś jednolita, poszarzała paleta mętnawych barw pamiętna choćby z "Zygmunta" (tom 1).

Przy okazji - "Młot" nawiązuje do tamtego albumu i zważywszy na główne tereny działania Żołnierzy Wyklętych, kolejnych tego typu posunięć należy się spodziewać. To, co wciąż można by podciągnąć, to cechy charakterystyczne bohaterów. Liczba występujących osób, a tym samym twarzy i postaci jest wciąż porażająca.

Pewien postęp widać też dodatkach, które są już nie tylko "słowną repetą z komiksu". Tym razem stanowią także poszerzenie, gdyż pojawia się w nich trochę faktów nieujętych przez opowieść obrazkową, np. kwestia wspomnianej już tajemniczej śmierci "Młota".

W zapowiedziach znajdują się dalsze tomy Wilczych Tropów. Ponoć nawet obszerniejsze. To dobrze, bo wiele jest do dopowiedzenia. A im więcej pojawi się w nich niuansów, złożonych, zazębionych wątków, tym lepiej.  Z ich ogarnięciem Zajączkowski z Wyrzykowskim poradzą sobie znakomicie. Co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości.

Wilcze tropy - 3 - "Młot"

Scenariusz: Sławomir Zajączkowski
Rysunek: Krzysztof Wyrzykowski
Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej
Rok wydania polskiego: 12/2013
Liczba stron: 40
Format: 210x295 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-7629-559-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 32 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus