"Wolfram" - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Nowak
7 września 2016

www.gildia.pl
Wolfram.
Dostępność: 24h
Cena: 44,00 zł 49,00 zł
dodaj do koszyka

Granice codzienności

Chęć przyjrzenia się ludzkiej kondycji swoich czasów jest potrzebą przyrodzoną z natury każdemu człowiekowi, który nie boi się tego, co ujrzy. A w zwierciadle rzeczywistości widzi się rzeczy zwykle prozaiczne, banalne wręcz. Zdumiewające swą nieskładnością, nieuporządkowaniem. Rzeczy, wobec których znakomita większość czytających wyrazi oburzenie, niesmak, powątpiewanie, ironię. Cóż, takie jest życie. I takim ukazał je Marcello Quintanilha w Wolframie. A wszystkim, którym obraz ten trąci prozą, pozostaje odpowiedzieć słowami jednego z bohaterów: Wiesz, kim jesteś? Zwiędłym balasem!

Quintanilha, zainspirowany wydarzeniami z miasta Salvador, postanowił ukazać jeden dzień z życia trzeciej co do wielkości brazylijskiej metropolii. A przy okazji pokazać całą galerię postaci i ich przedziwnie splecionych losów. Z jednej strony to dzień, jak co dzień. Z drugiej, zderzenie z zaskakującymi faktami.

Na plaży, u stóp wojskowego fortu, dwóch mężczyzn łowi ryby. Problem w tym, że robią to wrzucając do wody bomby. Dzielny, emerytowany sierżant Ney zamierza się z nimi rozprawić. Najlepiej czyimiś rękami. Zaprzęga więc do pomocy przypadkowo spotkanego młodego znajomka. Caju, drobny diler nie chce się mieszać w jakieś szemrane sprawy, ale stary sierżant nie popuści.

W ten sposób obaj uruchomią lawinę wydarzeń, które mocno skomplikują im dzisiejsze plany. Wyjaśnią, kim jest młoda, ładna, choć sterana życiem kobieta, żaląca się przyjaciółce podczas jazdy autobusem. A także co to za cynik siedzi przy stoliku na plaży i gada ze znajomkami o pierdołach.

Pomiędzy nimi wszystkimi, niejako w tle, pojawi się niespełniona, nieszczęśliwa miłość, zdrada, romans. Podniesiony zostanie temat odwagi, buty i tchórzostwa, służby i nierzetelności, albo wręcz nadużycia władzy. No i poświęcenia. A to wszystko w skali bohaterów są odczucia i doznania ekstremalne. Badające skalę ich wytrzymałości. Stąd właśnie tytuł – wolfram to metal o najwyższej temperaturze topnienia.

Quintanilha narysował komiks „niespokojnyˮ. Od początku atakuje on chaosem – opowieści, narracji, języka. Widać to także w kadrowaniu, co jednocześnie dowodzi, iż mamy do czynienia z zabiegiem celowym. Dopiero z czasem w historii tej wyłania się jakaś ciągłość. Spójność, choć nie logika. No bo przecież kto w codziennym życiu zachowuje się bezustannie logicznie?

Autor toczy swą opowieść niespiesznie, czasem wręcz denerwująco powoli. Zdarzenia przebiegają w systematycznym, swoim rytmie zdarzeń, tempem własnym, niezależnym od starań bohaterów, a nawet im na przekór. Do tego rozgrywają się na ponad stu osiemdziesięciu stronach. Quintanilha daje więc sobie wystarczająco dużo miejsca, aby do woli podroczyć się ze swymi bohaterami, jak i z czytelnikiem.

Taki sposób prowadzenia narracji przywodzi na myśl mangę. Nie przypadkowo, gdyż silny wpływ ilustracji japońskiej, zwłaszcza obyczajowej, widać także w sposobie zarysowania ludzkich twarzy, scenach walki czy szerszych dynamicznych planach.

Wolfram w ogóle zaskakuje rysunkami. Trójbarwne ilustracje poddają wyobraźni dość kolorów, nie rozpraszając przy tym uwagi. Wspaniale zarysowane zostały kontrasty oświetlenia i cieni, tak charakterystyczne pod ostrym, omalże równikowym słońcem.

Zastanawiają mocno zarysowane i raczej niepiękne postaci i ich twarze. Czy wyrażają to, co autor dostrzega w człowieku? Raczej nie, bo wyszłoby na to, że widzi w nim tylko to, co najgorsze. A Quintanilha raczej bada konteksty. Przykłada wagę do różnorodności postaci, ale nie jest ani do końca staranny, ani w pełni realistyczny przy ich kreśleniu. Ukazując wielopłaszczyznowo przebieg tych samych zdarzeń oczami poszczególnych bohaterów, pozwala prześledzić wyboiste tory ich rozumowania. Pogłębiając w ten sposób dalej odmienność spojrzenia na daną sytuację, analizuje motywacje, ciągi przyczyn i skutków.

Generalnie postawił sobie cel ambitny. Próbuje przeprowadzić wiwsekcję „człowieka brazylijskiegoˮ z jego zwykłych uwikłaniem w małe i większe brudne sprawki. Niemniej, choć pokazuje ludzi diametralnie różnych, dopatrzenie się w nich jakichś uniwersalnych odniesień wymaga wysiłku.

Nie są to reprezentanci środowisk”, a tryb ich myślenia, zachowania, słowa zdumiewają i zaskakują. Trzeba jednak uczciwie postawić pytanie, czy aby nie to jest właśnie Brazylia prawdziwa? Tak naprawdę nam nieznana? Przecież my większość wiedzy o niej czerpiemy z ekranów telewizorów.

Jeśli więc ktoś nie boi się starcia z codziennością – niby taką nie naszą: obcą, brutalną – znajdzie w niej coś znajomego, jakieś wspólne mianowniki. Odnajdzie słyszane już słowa, widywane postawy, ludzi spotykanych w mroczniejszych rejonach swojego miasta, niekiedy tuż za rogiem. To prawda, że opowieść Quintanilhy o sprawach przecież doniosłych – o odpowiedzialności i o wyborze, jaki każdy posiada – pozostawia poczucie niedosytu. Puentą jest bowiem poczucie bezsilności. Ale umieć stanąć z nią twarzą w twarz na co dzień i przemóc, by wkroczyć z nadzieją w dzień kolejny, to dopiero jest odwaga!

Wolfram

Scenariusz: Marcello Quintanilha
Rysunek: Marcello Quintanilha
Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 5/2016
Liczba stron: 184
Format: 170x240 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-65527-07-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł



blog comments powered by Disqus