"Wolverine. SNIKT!” – recenzja komiksu Tsutomu Niheia

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Agata 'Aninreh' Włodarczyk
8 października 2016

www.gildia.pl
Wolverine - SNIKT!
Dostępność: 7 dni roboczych
Cena: 36,00 zł 44,99 zł
dodaj do koszyka

Przewidywalnie i zachwycająco

To było chyba zaskoczenie miesiąca – znienacka, z zapasem zaledwie 3 tygodni, mangowe wydawnictwo Waneko zapowiedziało na początek października premierę Wolverine. SNIKT!, kolorowego komiksu o klasycznym, marvelowskim bohaterze, ale narysowanego przez Tsutomu Niheia, awangardowego mangakę znanego z tak niezwykłych tytułów jak BLAME! czy NOiSE.

Pierwotnie SNIKT! był samodzielną, króciutką opowieścią (liczącą pięć zeszytów), wydaną przez Marvela niejako na boku jako seria limitowana. Nie należy do głównego nurtu opowieści o X-Menach, nie jest też częścią uruchomionego na niedługi czas Marvel Mangaverse. To typowy one shot – zamknięta, pojedyncza, jednowątkowa opowieść całkowicie na poboczu wszelkich serii. Samo to jest już całkiem ciekawe, obecność Niheia jako autora tylko podkręca temperaturę.

Jednak fabularnie fajerwerków nie ma. Bogiem a prawdą trudno nawet o sztuczne ognie. Opowiadana tu historia jest skonstruowana bardzo tradycyjnie, niemal klasycznie, można wręcz sięgnąć po listę znanych każdemu studentowi kierunków humanistycznych elementów bajki magicznej Proppa, żeby odfajkować je po kolei i spokojnie odnaleźć podobieństwa między SNIKT! a chociażby bajkami o głupim Jasiu. Logan już na pierwszej – chronologicznie – stronie spotyka tajemniczą dziewczynkę, która porywa go w nieznane miejsce, gdzie się gubi, walczy z potworami, dostaje misję (oczywiście ratowanie świata), pomocników i tę misję w końcu wykonuje, po czym odchodzi w kierunku zachodzącego słońca. Nie ma tu nic zaskakującego. Ale jest jedno "ale".

Nihei najwyraźniej doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że fabuła nie jest w tym wypadku najmocniejszą stroną jego pracy. Sam wręcz czasem mruga do czytelnika (poprzez Logana), wskazując na logiczne niedostatki historii. Wszystko jednak wynagradza strona graficzna.

Kto zna styl tego artysty, wie, że jest nie do podrobienia. Charakterystyczne postaci o wydłużonych kończynach, niewielkich oczach i okrągłych twarzach, dopieszczone biomechaniczne konstrukty i potwory, plansze pokazujące wielkie, puste przestrzenie, często kojarzące się ze zniszczonymi, mechanicznymi fabrykami, hojne dysponowanie kontrastem czerni i bieli – kto raz to zobaczył, rozpozna wszędzie. W Wolverine. SNIKT! już od pierwszej strony widać rękę Niheia. Kreska jest dokładnie taka sama, jak ta, którą znamy i kochamy (lub nie znosimy – styl mangaki wywołuje dość skrajne reakcje). Na szczęście Marvel nie ingerował w pracę autora. Ostre kontrasty czerni i bieli zostały w tym komiksie wzbogacone o nasycone, głębokie barwy (z naciskiem na czerwienie i pomarańcze) na przemian z całą gamą szarości i burości z odcieniami rudego. Widać też kilka eksperymentów z formą. Efekt wizualny jest oszałamiający. Jednocześnie kolejne kadry zachowały charakterystyczną dla mangi filmową płynność akcji, co zwłaszcza uderza w scenach walki. Mogę tu nie być zbyt obiektywna – jestem ogromną fanką rysunku Niheia, a SNIKTA! kupiłabym już tylko ze względu na jego autora – jednak podejrzewam, że nie tylko ja zachwycam się graficzną stroną tego komiksu.

Od strony wydawniczej jest bardzo dobrze. Kolorowy rysunek wygląda obłędnie, błędów w tekście nie stwierdzono (zresztą – opisów czy dialogów wielu tu nie ma), dodatkowo na końcu albumu dostaliśmy galerię – wszystkie pięć ilustracji okładkowych oryginalnego, zeszytowego wydania SNIKT!. Wadę dostrzegam tak naprawdę tylko jedną, ale może być dość poważna – miękka okładka. Jest co prawda dobrej jakości, ale nie uchroniło jej to przed lekkim "zmechaceniem” rogu już w transporcie, mimo zabezpieczenia folią. Jeśli już wydawnictwo nie chciało podbijać ceny (44,90 zł to dość dużo) twardą oprawą, mogło dodać chociażby skrzydełka, które już znacznie zmniejszyłyby ten problem.

Podsumowując: jeśli poszukujecie w Wolverine. SNIKT! fabularnej głębi, rozczarujecie się. Jeśli jednak jesteście fanami twórczości artysty, szukacie w komiksie przede wszystkim cudownej grafiki, dopracowanych kadrów i naprawdę oryginalnego rysunku – o tak, to jest strzał w dziesiątkę. Najlepiej traktować ten album jako barwny artbook z fabułą. Jeśli jesteście tego świadomi i kupicie komiks – nie zawiedziecie się. Jest po prostu piękny.

Wolverine - SNIKT!

Scenariusz: Tsutomu Nihei
Rysunek: Tsutomu Nihei
Wydawnictwo: Waneko
Rok wydania polskiego: 10/2016
Tytuł oryginalny: Wolverine: SNIKT!
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 120
Format: 170x260 mm
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,99 zł



blog comments powered by Disqus