"Śmierć Wolverine’a" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Gierszewski
19 lutego 2018

www.gildia.pl
Śmierć Wolverine'a.
Dostępność: 24h
Cena: 27,90 zł 39,99 zł
dodaj do koszyka

James Howlett musi umrzeć

Wątpliwej jakości dyptyk Wolverine. Trzy miesiące do śmierci stanowił preludium do fabuły komiksu Śmierć Wolverine’a. Dobrą decyzją włodarzy Marvela była zmiana osób odpowiedzialnych za zakończenie tej historii. Na stołku scenarzysty posadzono Charlesa Soule’a, a oprawą graficzną zajął się Steve McNiven (rysownik znany i ceniony, m.in. za pozycje Wojna Domowa czy Wolverine. Staruszek Logan). Pomstowałem na produkcję pisaną przez Paula Cornella, dlatego od razu napiszę, że nowa ekipa dobrze wywiązała się z zadania uśmiercenia Kanadyjczyka.

Tytuł komiksu mówi sam za siebie: James Howlett musi umrzeć. Rozpoczynając lekturę nie wiemy jedynie w jaki sposób przyjdzie mu "zejść ze sceny" i kto okaże się Brutusem. Punktem wyjścia jest dobrze płatne zlecenie złapania żywego Wolverine’a. Bohater szybko orientuje się, że coś jest na rzeczy, postanawia odwrócić role i z tropionego zostać tropiącym. Polowanie na zleceniodawców się rozpoczyna, ale musi bardzo uważać, bo przecież pozbawiony został czynnika regenerującego. W tym niewielkim objętościowo albumie (tylko cztery zeszyty) Logan będzie walczył ze zgrają przeróżnych zakapiorów. Przyjdzie mu stanąć w szranki m.in. z Sabretoothem, Ogunem czy Viper.

Pisarz odziera swego bohatera z heroicznej maski. Znika gdzieś patos i blichtr. W komiksie spotykamy zmęczonego i schorowanego starszego pana, który chciałby w końcu przejść na zasłużoną emeryturę i w spokoju dokonać żywota. Niestety nie jest mu dane, bo ktoś ma wobec niego inne plany. Dlatego zagryza zęby, rusza przed siebie, aby ostatni raz zrobić "snikt!". Konstrukcja fabuły jest poprawna, akcja dobrze zaplanowana, bez wielkich fajerwerków i bez pomnikowych póz. Cieszy, że ostatni występ Wolverine’a ma charakter kameralny, a wydarzenia rozgrywają się gdzieś na obrzeżach uniwersum Marvela.

Całość została świetnie zilustrowana przez McNivena. Artysta posługuje się realistyczną kreską, nad którą dobrze panuje. Postaci przedstawiono precyzyjnie i wiernie, bez większych udziwnień (mam na myśli nadmierną muskulaturę). Niespieszny rytm prowadzenia narracji został również oddany poprzez kadrowanie i budowę plansz. Rysownik więcej miejsca poświęca statycznym scenom niż walkom i pojedynkom. Nieźle wygląda epizod, który rozgrywa się w Japonii, a Wolvie z brodą i garniturze prezentuje się nadzwyczaj dobrze.

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego Wolverine musiał umrzeć i co wnosi do uniwersum Marvela jego śmierć. Za to podoba mi się ewolucja postaci – proszę zwrócić uwagę, że w całym komiksie Logan nikogo nie zabija, nawet Sabretooth uchodzi z życiem. Omawianą pozycję można czytać bez znajomości dyptyku Trzy miesiące do śmierci. I to dla wielu potencjalnych czytelników jest dobra wiadomość.

Wolverine - Śmierć Wolverine'a

Scenariusz: Charles Soule
Rysunek: Steve McNiven
Tłumaczenie: Sebastian Smolarek
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 12/2017
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Liczba stron: 108
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328127265
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus