Magiczny pociąg - recenzja komiksu "Wykolejeniec"

Autor: Mirosław Skrzydło
20 stycznia 2011

Wykolejeniec Grzegorza Janusza (scenariusz) i Bereniki Kołomyckiej (rysunek) zachwyca nieprawdopodobną wrażliwością artystyczną i estetyką. Opowieść o cierpiącym iluzjoniście oraz dziwacznym mężczyźnie kolekcjonującym cenne przedmioty to oczko puszczone dorobkowi filmowemu Jean Pierre'a Jeuneta, czy niedawno recenzowanej przeze mnie Najgorszej kapeli Świata Jose Fernandesa.

We współczesnym świecie, w którym niepodzielnie królują spłycone do granic możliwości, oderwane od realnych problemów opery mydlane i efekciarskie gwiazdeczki telewizyjne, prawdziwa sztuka jest towarem praktycznie bezużytecznym. Za każdym razem, gdy obserwuję przyjeżdżający do mojego miasta cyrk z niekłamanym smutkiem doświadczam mizernego losu, tych praktycznie zapomnianych przez młode pokolenie, sztukmistrzów. Nie dziwi zatem smutek komiksowego prestidigitatora. Ten pogrążony w cierpieniu magik, uważa się za najgorszego czarodzieja na świecie, który "nawet porządnego piwa nie umie wyczarować". Do tego należy dodać romans jego żony (kobiety - gumy) z cyrkowym siłaczem. Prowadzi to do jego próby samobójczej - położenia się na torach kolejowych i cierpliwego wyczekiwania na przejeżdżający pociąg.

Zbliżającym się do magika pociągiem podróżuje niecodzienny mężczyzna, na którego głowie znajduje się czapka wykonana z gazety. Zabawnie wyglądający okularnik udanie czmychnął przed tłumem wściekłych ludzi, goniących go z widłami. Okazuje się, że jego hobby jest zbieranie ekscentrycznych, w większości zupełnie zmyślonych przedmiotów. W swojej kolekcji ma między innymi: negatyw fotografii Boga, postrzeloną na czole czapkę niewidkę, czy zatopionego w bursztynie krasnoludka.

W jakiś niewyjaśniony sposób kontakt magika z torami, sprowadza na kolekcjonera feerię dziwacznych wizji. W międzyczasie mężczyzna opowiada krótkie historyjki z przewrotnymi puentami. Najlepsza jest ta o człowieku cierpiącym na amnezję, który chcąc się wyleczyć udał się do hipnotyzera. Gdy zabieg zakończył się powodzeniem osobnik zabił hipnotyzera, gdyż przypomniał sobie, że jest seryjnym zabójcą ludzi trudniących się tym fachem. To tylko jeden z wielu rarytasów, które serwuje nam niezastąpiony Grzegorz Janusz. Najbardziej przejmujące jest jednak zakończenie całej noweli, przy którym aż łezka się w oku zbiera.

Jeśli natomiast chodzi o porównanie jakiego pozwoliłem sobie użyć w pierwszym akapicie, to patrząc na dwójkę wykolejeńców, należy ich postawić w jednym rzędzie z szalonymi osobowościami z filmów twórcy Amelii, czy bohaterami komiksu Jose Fernandesa. Same rysunki przywodzą natomiast na myśl pozbawione logiki i karykaturalne animacje Terry'ego Gilliama wprost z Latającego Cyrku Monty Pythona.

Ilustracje Bereniki Kołomyckiej idealnie pasują do szkatułkowej opowieści doświadczonego scenarzysty. Można nawet powiedzieć, że to jeden z tych komiksów, w których rysunki i fabuła tworzą niepodzielną całość. Budzące jednocześnie niepokój i fascynacje kadry, konsekwentna kolorystyka (całość skąpana w błękicie, jasnej żółci, czerni i bieli) oraz bezpośrednia, uboga w szczegóły okładka nie pozwalają przejść obok tego albumu obojętnie.

Wykolejeniec to komiks niezwykły, intrygujący, wprost oniryczno-magiczny. Grzegorz Janusz stworzył duet szalonych indywiduum, którzy przeżywają cały wachlarz lęków, natręctw i niepojętych fantasmagorii. Berenika Kołomycka do tego smakowitego dania dołożyła cząstkę swej artystycznej duszy. Dzięki temu wyszedł jeden z najlepszych polskich komiksów A.D. 2010, który winien znaleźć się na półce każdego komiksomaniaka patrioty.

Wykolejeniec

Scenariusz: Grzegorz Janusz
Rysunek: Berenika Kołomycka
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 10/2010
Liczba stron: 64
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788360298534
Wydanie: I
Cena z okładki: 45,00 zł


blog comments powered by Disqus