Artykuł "XIII: El Cascador"

Autor: Tomasz Nowak

Dziesiąty tom XIII rozwiązuje intrygi zawiązane w części poprzedniej - Ocalić Marię. Nie sposób się jednak oprzeć wrażeniu, iż proponowane przez autorów zakończenie, jest raczej dość... utopijne. Czyżby Van Hamme'owi nie starczało pomysłów? Przez około 2/3 albumu akcja toczy się w rytmie typowym dla tej serii, a więc - ostra jazda. Jednakże zaczerpnięty z ideologicznych traktatów, papierowy pasztet fabularny zaserwowany w pozostałej części zaćmiewa nieco tak znakomicie podtrzymywane dotąd, przede wszystkim, poczucie realności. Słabości scenariusza nie jest w stanie ukryć również solidny, jak zwykle, warsztat graficzny Vance'a Czyżby fakt, że kto inny nanosił tutaj kolory, świadczył także o jego powolnej utracie zainteresowania serią? Ogólnie zatem cóż? Zakończenie, jak to zakończenie - kto poznał początek, nie ma wyjścia, musi dowiedzieć się jak TO się skończyło. Tym co może zachęcić do lektury kolejnej części cyklu jest to, iż wreszcie będziemy mogli zgłębić powikłaną historię rodziny XIII i wyjaśnić znów kilka zagadek z jego wciąż niejasnej przeszłości.

XIII - 10 - El Cascador

Scenariusz: Jean Van Hamme
Rysunek: William Vance
Kolor: Petra
Tłumaczenie: Arno
Wydawnictwo: Siedmioróg
Rok wydania polskiego: 2002
Tytuł oryginalny: El cascador
Wydawca oryginalny: Dargaud
Rok wydania oryginału: 1994
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie
Cena z okładki: 17 zł



blog comments powered by Disqus