"Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #2: Rycerze prerii / Tom Texas" - recenzja drugiego wydania komiksu

Autor: Tomasz Nowak
11 kwietnia 2018

Tom z dymkiem

Druga odsłona drugiego tomu cyklu Z Archiwum Jerzego Wróblewskiego wskazuje, iż wydawca ma jakiś konkretny koncept restartu tej serii. Świadczy o tym już okładka – nowa, „wyjęta” z jednej z dwóch zawartych w tomie historii westernowych. A dalej? dalej mamy kolejny „zremasterowany” środek.

Obie zamieszczone w tomie opowieści, utrzymane w stylistyce groteskowej, powstały we wcześniejszym okresie współpracy Wróblewskiego z „Dziennikiem Wieczornym”. Pierwsza (Tom Texas), króciutka, składa się jedynie z 25 pasków. I co więcej, to historia, która oryginalnie wyposażona została właśnie w dymki, a nie komentarze. Tak więc w wydaniu drugim tu akurat nic się nie zmieniło.

Zastosowanie dymków w roku 1961 było rozwiązaniem zbyt przełomowym jak na swoją epokę. Najwyraźniej komuś do gustu nie przypadło, bowiem w kolejnych komiksach, jakie Jerzy Wróblewski tworzył dla bydgoskiej popołudniówki, obserwujemy odwrót od nich i ponowne zastosowanie komentarzy podobrazkowych.

Tak w oryginale powstała historia druga, Rycerze prerii. Tutaj przerobiona na „dymkową” prezentuje się znakomicie. Brak jej fabularnych przestojów, obecnych choćby w „udymkowionych” historiach zawartych w tomie 1. To zapewne wynik bogatej narracji słownej, jaką w wersji oryginalnej obdarzył Wróblewski swoje rysunki. Stosowna gęstość dialogów po przeniesieniu ich do dymków pokazuje dobitnie, jak dobrze czuł on ducha komiksowego medium. jak potrafił zachować równowagę pomiędzy słowem a obrazem. I to niezależnie od postaci samego komiksu.

W paskach, gdzie pojawiały się pierwotnie teksty podobrazkowe, normą było dublowanie się treści tekstu i ilustracji. „Remaster” Rycerzy do wersji dymkowej nie tylko wyeliminował ten mankament „staroświeckich” podpisów, ale też zdecydowanie ich odmłodził. Nadał im wręcz nowego ducha i dodał dynamiki warstwie słownej. Bo ta rysunkowa, mimo upływu pięciu dekad, jest nadal niczego sobie.

Obie historie z tomu 2. Archiwum stanowią wyraźnie wstęp do humorystyczno-westernowego opus magnum Wróblewskiego, czyli stworzonych półtorej dekady później przygód Binio Billa. Widać tu pewne rozwiązania, które w dojrzalszej twórczości Mistrza z Bydgoszczy ewoluowały ku formie jeszcze doskonalszej. Choć juź tym pierwotnym trudno coś zarzucić. Zwłaszcza pamiętając, że powstawały one jako typowy komiks prasowy, a więc czasem wręcz z dnia na dzień.

Przyglądając się udanemu w sumie dymkowemu lifitngowi Rycerzy nie można zapominać, że odbył się on jednak kosztem pierwotnego zamysłu twórcy. Powstaje tu więc nierozstrzygalny rozdźwięk. Z jednej strony należy przyklasnąć pomysłowi dążenia do unowocześnienia i zwiększenia atrakcyjności komiksu. Postać z dymkami jest zdecydowanie bliższa współczesnemu czytelnikowi. Z drugiej, zniszczenie oryginalnego konceptu musi budzić zastrzeżenia i to nie tylko purystów. Zasmuci również tych, którzy lubią obcować z wersjami najbliższymi oryginałom, ale są oni pewnie w mniejszości.

Z archiwum Jerzego Wróblewskiego - 2 - Rycerze prerii / Tom Texas (wyd. II)

Scenariusz: Jerzy Wróblewski
Rysunek: Jerzy Wróblewski
Okładka: Andrzej Janicki
Wydawnictwo: Ongrys
Rok wydania polskiego: 7/2016
Liczba stron: 38
Format: 295x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: II, poprawione



blog comments powered by Disqus