Archiwum rusza... z kopyta - recenzja komiksu "Rycerze prerii & Tom Texas"

Autor: Tomasz Nowak
20 września 2013

Oto jest! Drugi tom cyklu Z Archiwum Jerzego Wróblewskiego! Póki nie znalazł się w zapowiedziach, póki nie pojawił fizycznie, póty wciąż istniała niepewność. Czy aby inicjatywa ogłoszona wraz z pojawieniem się przed czterema laty Binio Billa… i Szalonego Heronimo się powiedzie. Obecnie można już stwierdzić, że sprawa ruszyła – nomen omen – z kopyta!

Seria powstała za sprawą, a jakże!, pasjonatów z pomocą wydawnictwa Ongrys, doprawdy, nieocenionego pod względem przypominania niesłusznie przykurzonych staroci. W tomie drugim edytorzy serwują dwie historie westernowe, co tym ciekawsze, że jak widomo, tematyka ta była oczkiem w głowie Wróblewskiego. Obie ukazały się pierwotnie na łamach "Dziennika Wieczornego", uwaga!, na początku lat 60.! To do tych, którym wydaje się, że w owym czasie komiksy do gazet codziennych rysował jedynie Janusz Christa...

Paski o Tomie Texasie (publikacja: 1-29 kwietnia 1961 roku) to prosta historia o niepozornym kowboju, który popijając wyłącznie lemoniadę, dzielnie i oczywiście skutecznie walczy z groźnymi bandytami. Pod względem graficznym i fabularnym stanowi ona skrzyżowanie Lucky Luke'a z Tintinem. Struktura jego narracji jest dość archaiczna – większość obrazków znakomicie poradziłaby sobie bez tekstów stanowiących po prostu ich odwzorowanie. Może to jedna w pewien sposób tłumaczyć fakt, że jest to ponoć jedyny klasyczny komiks (z dymkami) opublikowany przez Wróblewskiego na łamach "Dziennika Wieczornego".

Opowieść druga, Rycerze prerii (publikacja: 29 kwietnia-13 lipca 1965 roku), jako zdecydowanie późniejsza, prezentuje też bardziej rozbudowane, wielowątkowe przygody trzech nieustraszonych, obdarzonych nadzwyczajnymi przymiotami bohaterów, których ulubionym zajęciem jest... tadam! – zwalczanie bandytów. I to w ich poszukiwaniu przemierzają oni klasyczne dzikozachodowe stany: Arizonę, Nevadę czy Texas. A że bandziorów tam pod dostatkiem, również tych słynnych (spotykają Jessiego Jamesa) rozrywki im (i nam) nie braknie.

Nie budzi zdumienia, że w postaciach Jima, Texa i Pete'a oraz ich przygodach łatwo dopatrzeć się pierwowzorów późniejszego Binio Billa. Zapowiada go już choćby specyficzny humor całej historii. Warto przy tym jednak wspomnieć, że Rycerze... nie są absolutnie historią dla młodego czytelnika, a jeśli już to winien okrasić je obfitym komentarzem dorosły. Niniejszym Z Archiwum... podważa kolejny mit o tym, iż "w PRLu komiksy były tylko dla dzieci".

Na tym etapie można już wychwycić jasno zarysowany talent młodego podówczas Wróblewskiego, który debiutował na łamach "Dziennika" ledwie dwa lata wcześniej. Ale w jego ówczesnych ilustracjach widać też, jak wiele wciąż pracy czekało go, nim dopracował się swej firmowej, czystej, a jednocześnie powtarzalnej kreski, którą tak przejrzyście będzie kreślić potem bohaterów charakterystycznych.

Podobnie ma się kwestia z ogólnym wniknięciem w materię komisu, gdyż Rycerze prerii to właściwie bardziej bogato ilustrowana powieść w odcinkach. Z rzadka tylko, na przypisanych dość swobodnie kolumnom obrazkach, pojawiają się sceny stanowiące fabularny dodatek do tekstu (np. kop Jima przy wyjściu z Theatre Saloonu...). Forma ta ukazuje natomiast zupełnie nowe i chyba zapominane oblicze samego autora – twórcy fabularnego czy wręcz pisarza, sprawnie operującego tekstem, choć może nie aż tak dobrze, jak (szczególnie później) obrazem.

Bonus albumu stanowią dwa paski komiksowe z serii Wróbelek (taki bydgoski odpowiednik Filutka) oraz rysunek konkursowy wydrukowany w świątecznym numerze "Dziennika". Niestety w Archiwum, zabrakło informacji o datach pierwodruków... Jego nabywców podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi 2013 ucieszy natomiast zapewne dodatek szczególny – niewielka, kilkunastostronicowa, lecz tym razem barwna książeczka z historyjką Huczące Colty. Szort ten oryginalnie wydrukowany na łamach "Dookoła Świata" w 1968 roku jeszcze bardziej pachnie Binio Billem... I na pewno stanowić będzie kolekcjonerski rarytasik.

Na minus edycji tego tomu Z Archiwum... zapisać można jedno. W tekstach Rycerzy prerii pojawia się trochę błędów – stylistycznych, interpunkcyjnych czy typograficznych. Jeśli to odtworzenie pierwotnego zapisu z jego skuchami, to Ok. Należałoby jednak jakoś fakt ten zaanonsować. Jeśli nie... Cóż, może by tak do redakcji kolejnych tomów przysiąść trochę bardziej? Z tym apelem wyczekujemy niecierpliwie części kolejnych, bo słychać, że w tym Archiwum czeka jeszcze wiele dobrego...

Z archiwum Jerzego Wróblewskiego - 2 - Rycerze prerii / Tom Texas

Scenariusz: Jerzy Wróblewski
Rysunek: Jerzy Wróblewski
Okładka: Andrzej Janicki
Wydawnictwo: Ongrys
Rok wydania polskiego: 10/2013
Liczba stron: 38
Format: 295x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788361596349
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł



blog comments powered by Disqus