"Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #3: Skarb Irokezów / My nigdy nie śpimy" - recenzja drugiego wydania komiksu

Autor: Tomasz Nowak
19 kwietnia 2018

Skarb na nowo odkryty

Okładka drugiej, "udymkowionej" odsłony tomu 2. cyklu Z Archiwum Jerzego Wróblewskiego jest krokiem naprzód w informowaniu czytelników, że oto mają przed sobą nową jakość. Jednak okładka tomu 3. idzie jeszcze dalej. Ukazana na nim ilustracja stanowi fenomenalny smaczek. Budzi wręcz tęsknotę za tym, co niepoznane. Za ciągiem dalszym historii, z której pochodzi. Historii, której tworzenie po zaledwie 24 paskach wyrwała z ręki Wróblewskiemu nagła śmierć.

Pierwszy w tomie Skarb Irokezów (do tekstu Andrzeja Białoszyckiego) jest klasycznym westernem o "dobrych i złych". Fabularny schemat ukazujący chciwych jankesów i uciśnionych Indian oraz ich nielicznych, białych przyjaciół nie natrafiał na najmniejszy sprzeciw gierkowskiej cenzury.

Skarb, będący już komiksem zaawansowanego twórcy, w wersji z dymkami zdradza znów pewne "braki". Ponownie widać tutaj, że oryginalny komentarz pod obrazkiem stanowił coś więcej, niż tylko fabularny "przypis".

W rysunkach Wróblewskiego widać tu natomiast wiele charakterystycznych elementów, które przeniesie on już za chwilę do historii tworzonych, choć już niekoniecznie w konwencji westernu, dla "Relaxu".

Dodanie dymków w miejsce podpisów unowocześnia formę tego komiksu, który graficznie wciąż sprawdza się bardzo dobrze. Niemniej cieszy możliwość porównania wersji pierwotnej (wydanie I) z nową, zmodyfikowaną. Aż żal, że jest to możliwe po raz ostatni. Odtąd bowiem już wszystkie kolejne części Archiwum ukazują się wyłącznie z dymkami.

Z pewnością "udymkowione" wydanie II daje komiksom rysowanym przez Wróblewskiego drugie życie. Pozwala wierzyć, że sięgną po nie młodsi czytelnicy, spragnieni narracji bardziej dynamicznej, chłonący chętniej obraz niż słowo, które w wersji oryginalnej odgrywało rolę wiodącą.

Ostatecznie Skarb Irokezów to jednak dopiero wstęp do rarytasu, jaki wydawca przygotował w drugiej części tomu. To komiks My nigdy nie śpimy. Ten nie wymagał żadnego liftingu i modyfikacji, gdyż od podstaw tworzony był już z wpisanymi weń dymkami.

Pomimo, że seria Z Archiwum… liczy już obecnie kilkanaście tomów, Tom 3., wydaje się dotąd najważniejszym. Prezentuje twórczość Wróblewskiego jako dojrzałego już rysownika. My nigdy nie śpimy pokazuje dodatkowo także, jak w porozumieniu ze scenarzystą, Mistrz z Bydgoszczy potrafił łatwo zmienić stylistykę i konwencję. We współpracy z Andrzejem Janickim stworzył bowiem unikatowy dla swej twórczości klimatyczny spaghetti western.

Jak wspomina sam Janicki w załączonym tekście, Wróblewski podszedł do jego pomysłu z entuzjazmem. Nie zdołał wszak ukończyć pracy... Tym cenniejsze jest więc ukazanie efektów tego projektu, które podziwiać możemy dzięki serii Ongrysa po raz pierwszy. Nawet w takiej, niedokończonej postaci stanowi on fantastyczne epitafium, napawające jednocześnie przejmującym smutkiem po niepowetowanej stracie jaką była dla polskiego komiksu przedwczesna śmierć Wróblewskiego.

Na szczęście są Maciej Jasiński i Ongrys, którzy dzięki Archiwum dają tak Mistrzowi, jak i nam szansę na ocalenie od zapomnienia tego, co zapomniane być nigdy nie powinno.

Z archiwum Jerzego Wróblewskiego - 3 - Skarb Irokezów / My nigdy nie śpimy (wyd. II)

Scenariusz: Jerzy Wróblewski
Rysunek: Jerzy Wróblewski
Okładka: Andrzej Janicki
Wydawnictwo: Ongrys
Rok wydania polskiego: 7/2016
Liczba stron: 44
Format: 295x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788361596844
Wydanie: II, poprawione
Cena z okładki: 24,90 zł



blog comments powered by Disqus