Western w polskim wydaniu – recenzja komiksu "Z archiwum Jerzego Wróblewskiego: Skarb Irokezów/My nigdy nie śpimy"

Autor: Mirosław Skrzydło
15 listopada 2015

Mimo prawie dwudziestu pięciu lat od śmierci (1991 rok), Jerzy Wróblewski pozostaje jednym z najwybitniejszych i najbardziej charakterystycznych polskich rysowników komiksowych. Śmiało można go postawić w jednym rzędzie obok takich grafików jak: Grzegorz Rosiński, Bogusław Polch czy Zbigniew Kasprzak. Wydawnictwo Ongrys zafundowało nie lada gratkę wszystkim entuzjastom rodzimego komiksu – wciągającą serię Z archiwum Jerzego Wróblewskiego. Tom trzeci cyklu koncentruje się wokół opowieści z Dzikiego Zachodu – tematyki, z której słynął ilustrator Kapitana Żbika.

W ostatnich latach na polskim rynku pojawiło się mnóstwo wartościowych historii, nawiązujących do estetyki westernu. Wydawnictwo Elemental podjęło się publikacji zeszytów Durango autorstwa belgijskiego artysty, Yvesa Swolfsa, natomiast Egmont Polska konsekwentnie stawia na wydawanie kolejnych tomów wiarygodnego cyklu Blueberry z rysunkami Moebiusa. Otrzymujemy ponadto przezabawną opowieść o awanturniku Lincolnie, w której nieprzyjazny świat Dzikiego Zachodu został umiejętnie zestawiony z filozoficznymi dywagacjami uczłowieczonego Boga i Szatana. Timof Comics zaskoczył czytelników pierwszym zeszytem serii Szósty rewolwer, będącym udanym miszmaszem westernu, horroru i czystej pulpy, a Wydawnictwo Komiksowe zaproponowało album Bez przebaczenia Hermanna Huppena i jego syna, Yvesa. Należy również pamiętać o Lucky Luke'u, a także zamkniętej historii Western, Jeana Van Hamme'a i Grzegorza Rosińskiego. Słowem – różne oblicza Dzikiego Zachodu.

Ważną cegiełkę w rozwoju przywołanego gatunku dołożył Jerzy Wróblewski, głównie w przeznaczonej dla młodszego czytelnika i utrzymanej w kreskówkowej stylistyce serii Binio Bill. Binio to pocieszny szeryf o bujnej czuprynie, sokolim wzroku i jasnym kodeksie moralnym. Zaciekle walczy z wszelakiej maści przestępcami, zagrażającymi mieszkańcom Rio Klawo. W złożonym z siedmiu zeszytów cyklu, polski mistrz rysunku postawił na groteskowe przedstawienie postaci, tak udanie wykorzystywane w Lucky Luku Morrisa i René Goscinny'ego. Pozwolił sobie również na odrobinę szaleństwa – w piątym zeszycie serii (Binio Bill kręci western i... w kosmos) wysyła dzielnego szeryfa w przestrzeń kosmiczną.

W recenzowanym woluminie znajdziemy dwie historie z pietyzmem zilustrowane przez Wróblewskiego. Opublikowany po raz pierwszy w odcinkach na łamach "Dziennika Wieczornego"  (1976 rok) Skarb Irokezów to opowiadanie mocno zakorzenione w konwencji Dzikiego Zachodu. Jego autorem jest Andrzej Białoszycki, który w trakcie pisania inspirował się filmami z lat sześćdziesiątych, łącząc ze sobą trzymającą w napięciu opowieść przygodową z ciągiem strzelanin i tanią sensacją. Autor serwuje nam heroicznego protagonistę, złoczyńców z krwi i kości, poszukujących ukrytego skarbu, sprawiedliwych Indian oraz serię niebezpieczeństw czyhających na stróża prawa. Pomysłodawca Binio Billa wzbogacił ciekawy tekst o wiarygodne szkice, odpowiadające danym fragmentom opowieści. Jego rysunki cechują się tutaj nieprawdopodobnym wręcz realizmem, dynamiką oraz nieszablonową kompozycją niektórych plansz (nieustanne zbliżenia na twarze poszczególnych bohaterów, a także iście filmowe ujęcia).

My nigdy nie śpimy, czyli druga z zebranych w zeszycie historii była planowana jako dłuższa seria, mająca ukazywać się w kolejnych numerach (niepowstałej) gazety komiksowej. Niestety ostatecznie projekt został przerwany po ledwie dwunastu stronach, z powodu przedwczesnej śmierci Wróblewskiego. Scenarzystą konceptu był Andrzej Janicki, a główną postacią komiksu został sam Allan Pinkerton – założyciel słynnej agencji detektywistycznej. Historia zapowiadała się bardzo dobrze, głównie za sprawą niesamowitych rysunków oddających ducha tamtych czasów. Twórca Tajemnicy złotej maczety idealnie ukazał zgodne z prezentowaną epoką stroje mieszkańców amerykańskiego mieszkańca oraz całe tło – drewniane domostwa, wozy, wystrój pomieszczeń czy nieprzyjazne krajobrazy. Ponownie efektownie wypadają pojedynki oraz emocje wyrażane przez postaci. Aż żal, że po śmierci Wróblewskiego nikt nie próbował wskrzesić tego szczytnego projektu.

Trzeci tom Z archiwum Jerzego Wróblewskiego to hołd dla wszystkich stałych komponentów westernu oraz popis kunsztu graficznego nieodżałowanego artysty. Album z cyklu: musisz mieć.

Z archiwum Jerzego Wróblewskiego - 3 - Skarb Irokezów / My nigdy nie śpimy

Scenariusz: Andrzej Białoszycki, Andrzej Janicki, Jerzy Wróblewski
Rysunek: Jerzy Wróblewski
Okładka: Andrzej Janicki
Wydawnictwo: Ongrys
Rok wydania polskiego: 5/2014
Liczba stron: 44
Format: 295x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
ISBN-13: 978-83-61596-43-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 26,90 zł


blog comments powered by Disqus